2 marca 2016

[Recenzja] Roy Harper & Jimmy Page - "Whatever Happened to Jugula?" (1985)



Kariera muzyczna Jimmy'ego Page'a po rozpadzie Led Zeppelin nagle zwolniła drastycznie tempo. Muzyk przez długi czas nie potrafił znaleźć sobie miejsca. Na początku lat 80. wspólnie z sekcją rytmiczną Yes - basistą Chrisem Squire'em i perkusistą Alanem White'em - stworzył zespół XYZ (czyli ex-Yes-Zeppelin), którego działalność skończyła się po kilku wspólnych jamach. Kolejnym projektem Page'a było zaangażowanie się w nagranie soundtracku do filmu "Death Wish II". Powstał dziwny album, na którym przeciętne kawałki hardrockowe przeplatają się z typowo filmową muzyką tła (warto jednak zwrócić uwagę na przepiękny "Prelude", będący interpretacją "Prelude No. 4 in E minor (Op. 28)" Chopina). W 1984 roku gitarzysta dołączył do projektu The Honeydrippers Roberta Planta, który niestety także okazał się efemerydą, z jedną EPką na koncie. W tym samym roku wziął udział także w nagraniu albumu albumu "Whatever Happened to Jugula?", firmowanym wspólnie z Royem Harperem. Warto bliżej przyjrzeć się tej pozycji.

Roy Harper to brytyjski artysta folkrockowy, wydający albumy od 1966 roku. Fanom rocka prawdopodobnie najbardziej znany jest z udziału na albumie "Wish You Were Here" Pink Floyd - to właśnie jego wokal słychać w kompozycji "Have a Cigar". Jimmy Page już w latach 70. wystąpił gościnnie na kilku albumach Harpera, jednak jego udział ograniczał się do zagrania w jednym, dwóch utworach. "Whatever Happened to Jugula?" był ich pierwszym pełnowymiarowym wspólnym przedsięwzięciem. Choć decydujący wpływ na kształt całości miał Harper - jako producent, autor wszystkich tekstów i kompozytor większości muzyki. Wyjątek stanowi utwór "Hope", skomponowany przez Davida Gilmoura. Ciekawa jest historia tej kompozycji, bowiem gitarzysta Pink Floyd napisał ją na swój drugi solowy album, "About Face". Za oryginalny tekst odpowiada Pete Townshend z The Who, Gilmour nie był jednak z niego zadowolony i w efekcie ta wersja utworu, zatytułowana "White City Fighting", trafiła na album "White City: A Novel" Townshenda. Następnie gitarzysta zwrócił się z prośbą o napisane tekstu właśnie do Harpera - tak powstało "Hope", które również go nie zadowoliło i ostatecznie w ogóle zrezygnował z nagrania tego utworu. Wbrew powszechnej opinii, Gilmour nie gra w "Hope" (gra natomiast w "White City Fighting").

"Whatever Happened to Jugula?" to album, który niekoniecznie może przypaść rockowym słuchaczom - oczywiście nie licząc tych, którzy lubią np. twórczość Jethro Tull czy akustyczne utwory Led Zeppelin. Dla pozostałych może być za bardzo folkowy. Choć nie brakuje tutaj bardziej dynamicznych momentów czy ostrzejszych partii gitar. Momentami muzycy zahaczają nawet o rock progresywny. Tak jest w trzech najdłuższych kompozycjach: "Nineteen Forty-Eightish", "Hangman" i "Advertisement (Another Intentional Irrelevant Suicide)". Misterne partie gitar akustycznych są w nich dopełniane ostrymi dźwiękami gitary elektrycznej i bezprogowym basem Tony'ego Franklina, a w "Nineteen Forty-Eightish" także syntezatorami. Najwięcej elektrycznej gitary pojawia się w "Advertisement", który momentami brzmi po prostu rockowo. Jednak moim zdaniem najciekawiej z tych trzech kompozycji wypada "Hangman", intrygujący dość mrocznym klimatem. Na albumie są też mniej złożone utwory. Jak bardziej piosenkowe "Hope" i "Elizabeth". Ten pierwszy to najbardziej dynamiczny fragment longplaya; jedyny utwór, w którym jest więcej gitary elektrycznej niż akustycznej. Natomiast drugi z nich (znany już z poprzedniego wydawnictwa Harpera, "Born in Captivity"), zachwyca przepiękną solówką Page'a. Z kolei "Twentieth Century Man" i śliczny "Frozen Moment" charakteryzują się uroczym ascetyzmem - instrumentarium ogranicza się w nich do gitary akustycznej. Całości dopełnia około minutowy "Bad Speech", o którym wszystko mówi tytuł - rzeczywiście jest to przemówienie (do monotonnego podkładu z syntezatora) i faktycznie jest to zły utwór, zupełnie tutaj niepotrzebny. Przy tak udanej reszcie można jednak wybaczyć jego obecność.

"Whatever Happened to Jugula?" to bardzo dobry album folkrockowy. Trudno ocenić mi jak wypada on na tle innych wydawnictw Roya Harpera, bo jego twórczość znam bardzo powierzchownie. Natomiast jest to bez wątpienia ścisła czołówka post-zeppelinowych wydawnictw Jimmy'ego Page'a.

Ocena: 8/10



Roy Harper & Jimmy Page - "Whatever Happened to Jugula?" (1985)

1. Nineteen Forty-Eightish; 2. Bad Speech; 3. Hope; 4. Hangman; 5. Elizabeth; 6. Frozen Moment; 7. Twentieth Century Man; 8. Advertisement (Another Intentional Irrelevant Suicide)

Skład: Roy Harper - wokal, gitara, instr. perkusyjne; Jimmy Page - gitara; Tony Franklin - bass; Nik Green - instr. klawiszowe; Ronnie Brambles - perkusja; Steve Broughton - perkusja; Preston Heyman - perkusja; Nick Harper - gitara (3)
Producent: Roy Harper


5 komentarzy:

  1. Fajnie, że piszesz o mało znanych płytach, tyle tylko, że skoro sam przyznajesz, że nie znasz za dobrze muzyki Harpera to chyba jednak więcej sensu miałoby zabrać się za jego dyskografię niż za ten, mimo wszystko dość przypadkowy album.

    Roy Harper to nie był jakiś dziadek znikąd, którym przypadkiem inspirowali się znani muzycy. To był jeden z ważniejszych brytyjskich twórców przełomu 60' / 70' (głównie jednak lat 70'), który nagrał mnóstwo znakomitych płyt, współpracował z największymi gwiazdami rocka (Keith Emerson, Jimmy Page, Keith Moon, Ian Anderson, David Gilmour, John Paul Jones, Bill Bruford, Paul McCartney, Alvin Lee, Kate Bush - tak można wymieniać i wymieniać), które w dodatku zagranie na jakimś jednym jego kawałku poczytywały sobie za zaszczyt. Posłuchaj przede wszystkim "Stormcock", ale też "Lifemask", "HQ", "Bullinamingvase", bo zdecydowanie warto je znać. Z pewnością bardziej niż to, o czym napisałeś dziś. "Whatever Happened to Jugula?" ma się do najważniejszych płyt Harpera niewiele lepiej niż do głównych dzieł Led Zeppelin...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego ten album? Powód jest prosty - mam zamiar omówić post-zeppelinową twórczość Jimmy'ego Page'a, aby potem - przez projekt Page & Plant - wrócić do przerwanego omawiania dyskografii Roberta Planta. Nie wykluczam, że do dokonań Roya Harpera jeszcze wrócę tutaj na blogu. Na razie jednak interesuje mnie przybliżenie twórczości drugiego z głównych twórców tego albumu. I z tej perspektywy "Whatever Happened to Jugula?" jest zdecydowanie wart poznania, bo przewyższa chyba wszystkie post-zeppelinowe wydawnictwa Page'a, może z wyjątkiem albumu z Davidem Coverdalem ;)

      Usuń
    2. Tak, rozumiem z czego to wynika i w ogóle. Chciałem tylko zwrócić twoją uwagę na fakt, że całkiem możliwe, że ten album jest najlepszym co ma do zaoferowania post-zeppelinowski Page, a jednocześnie jest dużo, dużo gorszy od tego, co dekadę wcześniej miał do zaoferowania Harper :)

      Usuń
    3. Chętnie posłucham innych albumów Harpera, skoro jeden z tych "gorszych" uważam za bardzo dobry ;)

      Usuń
    4. Powiedzmy: jeden z gorszych z tych dobrych. Zainteresuj się Harperem, bo ten album to jest stylistycznie dokładnie on, gdyby nie był podpisany jako duet z Pagem nikt by się nawet nie zorientował. Zwłaszcza polecam przysiąść nad "Stormcock", bo to jest legendarna płyta.

      Usuń