30 marca 2016

[Recenzja] Jimmy Page - "Outrider" (1988)



"Outrider" to jedyny solowy album Jimmy'ego Page, nie będący soundtrackiem lub pełnowymiarową współpracą z innym muzykiem. Zawarte na nim utwory zostały zarejestrowane w różnych składach. Wśród wspierających gitarzystę muzyków warto zwrócić uwagę na dwa nazwiska. W większości utworów na perkusji zagrał Jason Bonham, syn zmarłego dekadę wcześniej perkusisty Led Zeppelin. "Outrider" był pierwszym longplayem, w którego nagrywaniu wziął udział. Z kolei w utworze "The Only One" zaśpiewał Robert Plant. Była to transakcja wiązana - Page w tym samym roku wystąpił na jego solowym albumie, "Now and Zen". Sam utwór niestety rozczarowuje - to prosty, nieco rock and rollowy kawałek, któremu daleko do twórczości obu muzyków z poprzedniej dekady. Przynajmniej nie można odmówić mu energii. O wiele bardziej zeppelinowy charakter mają dwa utwory rozpoczynające album: "Wasting My Time" i "Wanna Make Love", oba ze świetnym riffowaniem Page'a. W roli wokalisty wystąpił w nich John Miles (znany m.in. ze współpracy z The Alan Parsons Project), który bardzo dobrze naśladuje tutaj sposób śpiewania Planta, choć ma nieco bardziej szorstki głos.

Na albumie znalazły się także trzy utwory z wokalnym udziałem niejakiego Chrisa Farlowe'a - byłego członka Colosseum i Atomic Rooster. Delikatnie mówiąc, nie przepadam za jego barwą głosu i "teatralnym" sposobem śpiewania. Szkoda, że to właśnie jemu przypadł udział w dwóch najlepszych utworach na albumie - klasycznych wolnych bluesach "Hummingbird" i "Prison Blues", z rewelacyjnymi solówkami Page'a. Chociaż akurat w tych utworach warstwa wokalna nie jest aż tak tragiczna. Gorzej sprawa ma się z "Blues Anthem (If I Cannot Have Your Love...)" - skądinąd bardzo przyjemnym, w większości akustycznym kawałku, z piękną gitarową solówką, odrzucającym jednak okropnym ryczeniem Farlowe'a w refrenach. Całości dopełniają trzy instrumentalne kompozycje. Najciekawiej z nich wypada "Emerald Eyes", oparty na nieco folkowej partii gitary akustycznej, którą świetnie dopełniają solówki na gitarze elektrycznej. "Writes of Winter" i "Liquid Mercury" to natomiast typowo hard rockowe kawałki, który chyba jednak lepiej wypadłyby z partią wokalną. Zwłaszcza, że pierwszy z nich ma całkiem spory potencjał przebojowości, nie do końca wykorzystany.

"Outrider" to w sumie udany album. Na pewno lepszy od obu albumów The Firm, na których Jimmy Page marnował swój talent, grając bezbarwny pop rock. Tutaj powrócił do muzyki, w której zawsze najlepiej się sprawdzał, czyli do bluesa i hard rocka. Pod względem kompozytorskim też jest znacznie lepiej (Page sam napisał całą muzykę, z wyjątkiem "Hummingbird", który jest coverem Leona Russella). Wadą longplaya jest natomiast brak spójności, wynikający z udziału różnych wokalistów. Odbiór całości byłby z pewnością lepszy, gdyby śpiewał tylko jeden - oczywiście pod warunkiem, że nie byłby to Chris Farlowe.

Ocena: 7/10



Jimmy Page - "Outrider" (1988)

1. Wasting My Time; 2. Wanna Make Love; 3. Writes of Winter; 4. The Only One; 5. Liquid Mercury; 6. Hummingbird; 7. Emerald Eyes; 8. Prison Blues; 9. Blues Anthem (If I Cannot Have Your Love...)

Skład: Jimmy Page - gitara, syntezator, dodatkowy wokal
Gościnnie: John Miles - wokal (1,2); Robert Plant - wokal (4); Chris Farlowe - wokal (6,8,9); Tony Franklin - bass (1); Durban Laverde - bass (2,3,6); Felix Krish - bass (4,5,7-9); Jason Bonham - perkusja i instr. perkusyjne (1-4,6,8,9); Barriemore Barlow - perkusja i instr. perkusyjne (5,7)
Producent: Jimmy Page


Brak komentarzy

Prześlij komentarz