11 marca 2016

[Recenzja] Diamond Head - "Diamond Head" (2016)



Diamond Head to legenda New Wave of British Heavy Metal. Zespół jest niezwykle ceniony w pewnych kręgach, choć nigdy nie zdobył powszechnej popularności na miarę Iron Maiden, Saxon, czy Def Leppard. Do czego zresztą przyczyniły się nietrafione decyzje muzyków. Po wydaniu świetnego debiutu "Lightning to the Nations", grupa zaczęła zmierzać w stronę bardziej przystępnej, komercyjnej muzyki. Efektem był mniej udany, "przejściowy" longplay "Borrowed Time", oraz jego koszmarny, poprockowy następca - "Canterbury". Po jego wydaniu, fani stracili zainteresowanie zespołem, który w rezultacie zakończył działalność. Z czasem jednak twórczość grupy zaczęła zyskiwać nowych wielbicieli (w czym sporą zasługę mieli członkowie Metalliki, którzy w wywiadach wymieniali Diamond Head jako główną inspirację i "zaadoptowali" do swojego repertuaru aż cztery utwory z "Lightning..."). Dzięki temu, w latach 90. doszło do krótkiej reaktywacji zespołu, udokumentowanej przeciętnym albumem "Death and Progress". Dekadę później nastąpił kolejny powrót - tym razem już na stałe. Niestety, niedługo potem odszedł oryginalny wokalista, Sean Harris, którego zastąpił niesprawdzający się w tej roli Nick Tart (dowód na albumach "All Will Be Revealed" i "What's in Your Head?" wydanych w poprzedniej dekadzie).

Po dziewięciu latach  wydawniczego milczenia, do sklepów właśnie trafił siódmy studyjny album zespołu, zatytułowany po prostu "Diamond Head". Nagrany już z nowym wokalistą, Rasmusem Bomem Andersenem. Zresztą jedynym członkiem oryginalnego składu jest gitarzysta Brian Tatler. Mimo tego, muzykom udaje się tutaj czasami przywołać ducha NWOBHM. Tak jest chociażby w "Shout at the Devil" - przebojowym kawałku, opartym na klasycznie heavy metalowym riffie. Nowy wokalista całkiem nieźle radzi sobie w takiej stylistyce, a umiejętnościami przewyższa swojego poprzednika. Inne przykłady tego typu grania, to "Wizards Sleeve", "Diamonds", oraz "Speed", w którym pojawiają się świetne solówki - nie tylko gitarowe, bo także na basie. Dobrze wypadają także bardziej monumentalne utwory, utrzymane w wolniejszych tempach, jak "Set My Soul on Fire", czy przede wszystkim finałowy "Silence". Ten ostatni wyraźnie zdradza inspirację zeppelinowym "Kashmir". Zresztą zespół już kiedyś nawiązał do tego utworu - w "The Kingmaker" z "Canterbury". Wówczas wyszło tragicznie - kiczowato i bez mocy. "Silence" jest natomiast naprawdę potężnym utworem, z niesamowitym klimatem i fantastycznymi orientalizmami. Niestety, nie wszystkie utwory na "Diamond Head" zachwycają. Takie kawałki, jak "Bones", "See You Rise", czy "Blood on My Hands", przypominają mniej ciekawe, unowocześnione oblicze grupy (to z Tartem). Prawdziwą porażką jest natomiast banalny "All the Reasons You Live", odrzucający swoim ewidentnie komercyjnym charakterem.

"Diamond Head" to album trudny do oceny. Z jednej strony, jest to zdecydowanie najlepsze wydawnictwo grupy od czasu "Borrowed Time", momentami świetnie przywołujące "złote lata" heavy metalu. Z drugiej strony, jest to bardzo przewidywalna muzyka (może z wyjątkiem "Silence", który jednak też nie jest szczególnie oryginalny), w dodatku sporo tu wypełniaczy, nie wspominając o jednym kompletnym niewypale. Dlatego ostatecznie ocena jest chłodna. Jednak z czystym sumieniem polecam ten album wszystkim miłośnikom klasycznego heavy metalu.

Ocena: 6/10



Diamond Head - "Diamond Head" (2016)

1. Bones; 2. Shout at the Devil; 3. Set My Soul on Fire; 4. See You Rise; 5. All the Reasons You Live; 6. Wizards Sleeve; 7. Our Time Is Now; 8. Speed; 9. Blood on My Hands; 10. Diamonds; 11. Silence

Skład: Rasmus Bom Andersen - wokal; Brian Tatler - gitara; Andy Abberley - gitara; Eddie Moohan - bass; Karl Wilcox - perkusja
Producent: Diamond Head


1 komentarz:

  1. Lubię poprzednie płyty Diamond Heada i zastanawiam się nad tą nową, czy uznać ją jako dobrą czy złą - ale chyba jednak skuszę się na stwierdzenie, że jest całkiem niezła. Pewnie dlatego, że jestem miłośnikiem klasycznego heavy metalu.

    OdpowiedzUsuń