17 lutego 2016

[Recenzja] Anthrax - "For All Kings" (2016)



Pamiętacie medialny szum wokół wspólnej trasy tzw. "Wielkiej Czwórki Thrash Metalu" sprzed sześciu lat? Z owej czwórki najwięcej zyskał na tym właśnie Anthrax. Pozostałym zespołom taka reklama nie była potrzebna. Metallica od lat cieszyła się statusem megagwiazady i sama byłaby w stanie przyciągnąć podobne tłumy na koncerty. Megadeth właśnie wrócił z najlepszym od lat albumem "Endgame". A Slayer nigdy nie zawiódł swoich fanów, dzięki czemu zawsze cieszył się ich niesłabnącym uznaniem. Tymczasem Anthrax swoje najlepsze lata miał już dawno za sobą. Ostatni naprawdę dobry album, "Persistence of Time" ukazał się 20 lat wcześniej. Wkrótce po jego wydaniu, z zespołu odszedł wokalista Joey Belladonna, którego zastąpił zdecydowanie mniej charyzmatyczny John Bush, z którym zespół nagrywał coraz słabsze albumy. Dlatego postawienie Anthrax w 2010 roku na równi z wspomnianą wyżej trójką (a przynajmniej dwójką, bo jednak największą część koncertów wypełniał występ Metalliki), było dla zespołu naprawdę sporą nobilitacją i szansą na odzyskanie popularności. Nic dziwnego, że do składu postanowił wówczas wrócić Belladonna (już po zaklepaniu udziału zespołu w trasie, a jeszcze przed jej rozpoczęciem).

Album "For All Kings", którego oficjalna premiera zbliża się wielkimi krokami, to drugi longplay zespołu od czasu powrotu Belladonny. Poprzedni, "Worship Music" z 2011 roku, przyniósł niestety głównie rozczarowanie. Zawarte na nim utwory sprawiały wrażenie, jakby zespół nie mógł się zdecydować, czy wrócić do thrashowych korzeni, czy może pograć bardziej komercyjnie. Efekt połączenia tych dwóch możliwości, delikatnie mówiąc, nie był zadowalający. Paradoksalnie, "For All Kings" jest albumem, który brzmi zarazem bardziej thrashowo od poprzednika, jak i zawierającym jeszcze bardziej chwytliwe melodie. A rezultat jest naprawdę dobry. W takich utworach, jak "Monster at the End", tytułowym "For All Kings", "Suzerain", czy "All of Them Thieves", świetnie udało się połączyć ciężki, agresywny akompaniament z wyraźnymi melodiami i chwytliwymi partiami wokalnymi. Nawet w najcięższym "Evil Twin", w którym agresywna jest także warstwa wokalna, pojawia się całkiem nośny refren.

Najciekawiej wypadają tutaj bardziej rozbudowane utwory, jak "Breathing Lightning" i "Blood Eagle Wings", w których pojawiają się nawet łagodniejsze fragmenty z czystymi partiami gitar, oraz - a raczej przede wszystkim - "You Gotta Believe". Smyczkowy wstęp, który od razu przywodzi na myśl jeden z najlepszych utworów Anthrax, "Be All, End All" (z albumu "State of Euphoria", 1987), pełni rolę "zmyłki" przed thrashowym łojeniem, całkiem jednak melodyjnym. Innym smaczkiem w tej ponad siedmiominutowej kompozycji jest nagłe zwolnienie oparte na basowym motywie, który stanowi akompaniament dla lekko orientalizującej gitarowej solówki. Naprawdę dobre otwarcie. Słabo prezentuje się natomiast końcówka albumu. Utwory "Defend Avenge", "This Battle Chose Us" i przekombinowany "Zero Tolerance" nie wnoszą już nic nowego ani ciekawego do całości. Sprawiają jedynie, że longplay zaczyna się dłużyć. Bez nich czas trwania albumu wynosiłby optymalne na "długogrającego" wydawnictwa  45 minut.

Mimo pewnych niedoskonałości, "For All Kings" to naprawdę dobry album. Najlepszy w dyskografii zespołu od wydanego ćwierć wieku temu "Persistence of Time". Anthrax, podobnie jak niedawno Slayer i Megadeth, udowodnił, że zasługuje na zaliczanie do "Wielkiej Czwórki Thrash Metalu". Teraz pora na ruch Metalliki.

Ocena: 7/10



Anthrax - "For All Kings" (2016)

1. You Gotta Believe; 2. Monster at the End; 3. For All Kings; 4. Breathing Lightning; 5. Suzerain; 6. Evil Twin; 7. Blood Eagle Wings; 8. Defend Avenge; 9. All of Them Thieves; 10. This Battle Chose Us; 11. Zero Tolerance

Skład: Joey Belladonna - wokal; Scott Ian - gitara, dodatkowy wokal; Jon Donais - gitara; Frank Bello - bass, dodatkowy wokal; Charlie Benante - perkusja
Producent: Jay Ruston


4 komentarze:

  1. Czuję, że nowy album Mety to będzie wielka porażka. Może nie na miarę Lulu ale będzie rozczarowanie. Z odsłuchem Anthraxa czekam do oficjalnej premiery;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że będzie to coś w stylu "Death Magnetic II". Czy jak kto woli - "...And Justice for All III", "Master of Puppets IV", "Ride the Lightning V" ;) Każdy z tych albumów był nieco inną wersją poprzedniego. Ten sam schemat plus niewielka odrobina czegoś nowego. Tak będzie i tym razem - bazowanie na sprawdzonych schematach, żeby podlizać się fanom, którym nie podobało się "Lulu" (czyli niemal wszystkim). Nie wierzę, że są jeszcze w stanie napisać jakiś dobry utwór. Nie jeśli naprawdę komponują w taki sposób, jak kilka lat temu zdradzili jakimś wywiadzie, czyli łączą ze sobą przypadkowe riffy. Tak więc też uważam, że to będzie porażka - o ile w ogóle coś nowego wydadzą ;)

      Usuń
    2. Jak mówimy o nowym albumie Metallicy, to ja bym postawił ją w jednym rzędzie z TOOL - zgadnijcie czemu ;)

      Usuń
  2. Płyta Anthrax będzie zajebista!!! Jak poprzednia!
    Co do Pana Panie Pawle, cóż to Metallice była potrzebna reklama, bo niestety czy stety coraz mniej ludzi przyciągała na koncerty.
    To był ostatni ratunek dla Mety.
    A zespoły: Anthrax, Megadeth, Slayer - daleko im do komercji Mety i bardzo dobrze. Nie kasa jest najważniejsza, a fani i muzyka.
    A i jeszcze jedno, poprzedni album Anthrax-u, odniósł wielki sukces.
    Panie Pawle na siłę nie ma co ratować tonącego, czytaj Metallica.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.