4 stycznia 2016

[Recenzja] The Rolling Stones - "Black and Blue" (1976)



Nowym gitarzystą The Rolling Stones został Ronnie Wood (wcześniej członek The Jeff Beck Group i The Faces, a także solowego zespołu wokalisty obu tych grup, Roda Stewarta). Chociaż Keith Richards i Mick Jagger już wcześniej mieli okazje z nim współpracować (gdy nagrywał swój solowy debiut, "I've Got My Own Album to Do" z 1974 roku), nie od razu zdecydowali się na zatrudnienie własnie jego. Wcześniej przesłuchali wielu innych gitarzystów, wśród których znaleźli się Harvey Mandel (ex-Canned Heat) i Wayne Perkins (muzyk sesyjny) - partie obu wykorzystano nawet na albumie - a także Steve Marriott (ex-Small Faces, Humble Pie), Peter Frampton (ex-Humble Pie), oraz Jeff Beck i Rory Gallagher. Dwaj ostatni nie mieli nawet pojęcia, że biorą udział w przesłuchaniu (choć drugi z nich spędził z zespołem kilka dni na wspólnym graniu), później zaś zgodnie twierdzili, że nie dołączyliby do zespołu. Obaj byli przecież liderami własnych grup i nie chcieli z tego rezygnować, by podporządkowywać się spółce Jagger/Richards. Wood najwyraźniej nie miał z tym problemu. Zresztą jego udział na "Black and Blue" ograniczył się do zagrania w ledwie trzech utworach.

Opisane wyżej wydarzenia są z pewnością ciekawsze niż sam album. Bo "Black and Blue" był, w chwili wydania, najsłabszą pozycją w dyskografii The Rolling Stones. Gdzieś uleciała cała energia, od której kipiał poprzedni longplay, "It's Only Rock 'n' Roll". Słychać to szczególnie w tych bardziej dynamicznych utworach, którym przydałoby się więcej czadu, ale zespół gra w nich niemrawo, jakby bez przekonania ("Hand of Fate", "Hey Negrita", "Crazy Mama"). Jednak problemem jest nie tylko wykonanie - same kompozycje są kompletnie pozbawione wyrazu. Ballady wypadają nużąco ("Memory Hotel", "Fool to Cry"), nieciekawie wyszedł kolejny flirt z funkiem (monotonny i zdecydowanie za długi "Hot Stuff"), podobnie jak sięgnięcie po wpływy jazzowe ("Melody"). Największą porażką jest jednak zupełnie nowy dla zespołu eksperyment ze stylistyką reggae - "Cherry Oh Baby" (z repertuaru Erica Donaldsona). Nie przepadam za tym gatunkiem muzyki, a ten kawałek ma wszystkie jego wady, czyli identyczny, jak we wszystkich innych utworach reggae, rytm, a także irytujące wokalizy.

Bardzo brakuje na tym albumie Micka Taylora, którego partie tak ekscytowały na poprzednich longplayach grupy. Skład z Ronniem Woodem także miewał swoje wzloty, ale na "Black and Blue" próżno ich szukać. 

Ocena: 4/10



The Rolling Stones - "Black and Blue" (1976)

1. Hot Stuff; 2. Hand of Fate; 3. Cherry Oh Baby; 4. Memory Motel; 5. Hey Negrita; 6. Melody; 7. Fool to Cry; 8. Crazy Mama

Skład: Mick Jagger - wokal, instr. perkusyjne (1), pianino (4,7), gitara (8); Keith Richards - gitara, pianino (4), bass (8), dodatkowy wokal; Ronnie Wood - gitara (3,5,8), dodatkowy wokal (1,2,4,5,8); Bill Wyman - bass (1-7), instr. perkusyjne (1); Charlie Watts - perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Billy Preston - instr. klawiszowe (1,2,4-6,8), dodatkowy wokal (1,4-6), instr. perkusyjne (6); Harvey Mandel - gitara (1,4); Ollie Brown - instr. perkusyjne (1-3,5,8); Ian Stewart - instr. perkusyjne (1); Wayne Perkins - gitara (2,4,7); Nicky Hopkins - instr. klawiszowe (3,7)
Producent: Mick Jagger i Keith Richards


3 komentarze:

  1. Ciekawi mnie dlaczego Stonesi eksperymentowali z muzyka funky.Z braku pomyslow czy taka byla moda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była taka moda, nie tylko Stonesi się inspirowali tym stylem. Np. Deep Purple nagrali trzy mocno funkowe albumy ("Burn", "Stormbringer" i "Come Taste the Band'). Pojedyncze utwory w tym stylu nagrali m.in. Pink Floyd ("Another Brick in the Wall (Part II)"), Queen ("Another One Bites the Dust"), Led Zeppelin ("Trampled Under Foot"), a nawet Black Sabbath ("All Moving Parts").

      A co to w ogóle znaczy "z braku pomysłów"? Brakiem pomysłów byłoby granie ciągle tego samego, a nie - dodawanie nowych inspiracji ;)

      Usuń
  2. Poprawny album. Brakuje strasznie energii chociaż jest kilka dobrych kawałków. W mojej ocenie 6/10 :D.

    OdpowiedzUsuń