20 stycznia 2016

[Recenzja] Steven Wilson - "4 ½" (2016)



Nie można narzekać na brak nowych wydawnictw Stevena Wilsona. Zaledwie rok temu opublikował swój czwarty solowy album, "Hand. Cannot. Erase.". Jesienią ukazała się kompilacja "Transience" (wydana wyłącznie na płycie winylowej), zbierająca łagodniejsze, bardziej piosenkowe utwory z jego dotychczasowych longplayów (a także zawierająca nową, premierową wersję "Lazarus" z repertuaru Porcupine Tree). Teraz natomiast do sklepów trafia EPka zatytułowana "4 ½". To aż 37 minut premierowej muzyki (w latach 60. tyle trwały albumy długogrające, EPki poniżej dziesięciu minut), rozłożonej na sześć utworów. Cztery z nich zostały zarejestrowane podczas sesji "Hand. Cannot. Erase.", jeden został nagrany jeszcze podczas sesji poprzedniego albumu, "The Raven That Refused to Sing (and Other Stories)", a nowe opracowanie "Don't Hate Me" (kolejnego utworu Porcupine Tree) zostało przygotowane specjalnie na to wydawnictwo.

Całość zaczyna się od rozbudowanego, niemal dziesięciominutowego "My Book of Regrets". Utwór charakteryzuje się wieloma zmianami dynamiki, nie brakuje w nim długich solówek gitarowych i klawiszowych (choć największe wrażenie i tak robią pulsujące partie gitary basowej). Zarazem ma dość piosenkowy charakter, wyrazistą melodię. Dziwne, że Wilson nie wykorzystał tego utworu na zeszłorocznym albumie - byłby jednym z jego mocniejszych punktów. Nie można tego powiedzieć natomiast o stonowanym instrumentalu "Year of the Plague" - to typowa muzyka tła, na którą raczej nie zwraca się uwagi. Bardziej żywiołowo robi się w "Happiness III", wyróżniającym się bardzo nośnym refrenem. Dwa kolejne utwory to znów granie instrumentalne. W klimatycznym "Sunday Rain Sets In" pojawia się fajny, wyrazisty motyw gitarowy, ale poza tym znów jest to muzyka tła. Ciekawiej wypada cięższy, nieco pokręcony "Vermillioncore" - sądząc po jego crimsonowo-jazzującym charakterze, to właśnie ten utwór pochodzi z sesji "The Raven That Refused to Sing". Kontrowersyjnym fragmentem, według mnie zupełnie niepotrzebnym, jest natomiast "Don't Hate Me". Pod względem muzycznym nie różni się drastycznie od wersji z "Stupid Dream", w przeciwieństwie do wokalnej - tutaj refreny śpiewa nie Wilson, a Ninet Tayeb (wokalistka występująca także na "Hand. Cannot. Erase."), co brzmi znacznie gorzej. Pomijając fakt, że nie przepadam za żeńskimi wokalami (a jeszcze bardziej za damsko-męskimi duetami), Tayeb po prostu kompletnie nie radzi sobie z tą linią wokalną. A w oryginale jest to przecież jeden z najlepszych, najbardziej zapamiętywalnych refrenów Porcupine Tree.

"4 ½" to w sumie całkiem przyjemne wydawnictwo, skracające czas oczekiwania na kolejny pełnoprawny album Wilsona. Nawet jeśli niektóre utwory sprawiają wrażenie niedokończonych zalążków kompozycji ("Year of Plague", "Sunday Rain Sets In"), a jeden jest niepotrzebną i mniej udaną wersją starszego utworu, to całość wypada naprawdę dobrze. Zaskakująco dobrze, jak na wydawnictwo z odrzutami.

Ocena: 7/10

PS. "4 ½" ukazał się w kilku różnych formatach: na winylu, CD, a także na płycie blu-ray. To ostatnie wydanie zawiera bonus w postaci wypomnianego utworu "Lazarus" (w wersji z "Transience").



Steven Wilson - "4 ½" (2016)

1. My Book of Regrets; 2. Year of the Plague; 3. Happiness III; 4. Sunday Rain Sets In; 5. Vermillioncore; 6. Don't Hate Me

Skład: Steven Wilson - wokal, gitara, bass i instr. klawiszowe; Adam Holzman - instr. klawiszowe; Guthrie Govan - gitara; Dave Kilminster - gitara; Nick Beggs - bass, dodatkowy wokal; Marco Minnemann - perkusja i instr. perkusyjne; Craig Blundell - perkusja i instr. perkusyjne; Chad Wackerman - perkusja i instr. perkusyjne; Theo Travis - saksofon i flet
Gościnnie: Ninet Tayeb - wokal (6)
Producent: Steven Wilson


1 komentarz:

  1. W sumie całkiem przyjemne wydawnictwo... Dla mnie bomba. w niczym nie ustępuje poprzednim solowym projektom Wilsona. Kawał MUZYKI. Szkoda tylko że krótki

    OdpowiedzUsuń