30 grudnia 2015

[Recenzja] The Yardbirds - "Little Games" (1967)



Po kilkunastu miesiącach personalnej stabilizacji, skład The Yardbirds zaczął się sypać. Najpierw odszedł basista Paul Samwell-Smith, który postanowił zostać producentem muzycznym. Na jego miejsce przyjęto znanego muzyka sesyjnego, Jimmy'ego Page'a. Skład ten okazał się jednak efemerydą. W tym okresie zarejestrowano tylko trzy utwory: psychodeliczne "Happenings Ten Years Time Ago" i "Psycho Daisies", które wydano razem na singlu, a także hardrockowy "Stroll On", będący nową wersją "The Train Kept A-Rollin'" (z własnym tekstem). Ten ostatni powstał do filmu "Blow-Up" (w Polsce znanego jako "Powiększenie") w reżyserii Michelangelo Antonioniego (zespół wystąpił zresztą w jednej ze scen, pokazującej jak grają ten utwór podczas koncertu - zakończonego rozwaleniem gitary przez Jeffa Becka). Co ciekawe, każdy z tych utworów powstał w nieco innym składzie. "Psycho Daisies" jest jednym z dwóch utworów zespołu (obok "The Nazz Are Blue"), w którym rolę wokalisty pełni Beck, a także jedynym, w którym Page rzeczywiście zagrał na basie. W "Happenings Ten Years Time Ago" i "Stroll On" pełni już rolę gitarzysty solowego, dzieląc ten obowiązek z Beckiem, natomiast na basie grają odpowiednio John Paul Jones, jako muzyk sesyjny, oraz Chris Dreja, dotychczasowy gitarzysta rytmiczny, który pozostał basistą już do końca istnienia The Yardbirds.

Niedługo później doszło do kolejnego rozłamu. Muzycy mieli dość olewającego koncerty Becka i podczas jednej z jego nieobecności postanowili wywalić go z grupy. Przypadkiem lub nie, właśnie w tym czasie popularność zaczęły zdobywać zespoły z tylko jednym gitarzystą, jak The Who, Cream czy The Jimi Hendrix Experience. Dawało im to większe pole do popisu podczas koncertowych improwizacji (z drugim gitarzystą trudniej byłoby uniknąć chaosu), które również w tamtym czasie stawały się bardzo popularne. Okrojony skład The Yardbirds postanowił podpiąć się pod te trendy, włączając improwizacje do swoich występów. Niestety, ich koncertowe wyczyny, nie miały żadnego przełożenia na działalność studyjną. Wytwórnia podcięła muzykom skrzydła, przydzielając im jako producenta niejakiego Mickiego Mosta - faceta wciąż żyjącego w poprzedniej epoce, kiedy to najważniejsze były single. Podczas sesji kazał zespołowi pracować głównie nad podsuniętymi przez siebie cudzymi kompozycjami, które miały zostać wydane na małych płytach; znacznie mniej czasu pozwalając im pracować nad utworami, które miały wypełnić ich kolejny album długogrający (z kawałków singlowych znalazł się na nim tylko "Little Games", który dostarczyli wynajęci przez Mosta songwriterzy). W sumie na nagranie tego albumu - nie licząc zarejestrowanego wcześniej utworu tytułowego - muzycy dostali tylko trzy dni. W takim pośpiechu, pod okiem niechętnego eksperymentom i utworom dłuższym niż trzy minuty producenta, nie mogło powstać nic wyjątkowego.

"Little Games" to przede wszystkim proste piosenki, na pograniczu popu (banalne melodie, przewidywalne struktury) i rocka (ostre brzmienie). Taki jest chociażby utwór tytułowy czy "No Excess Baggage". Rozrzut stylistyczny jest tu jednak całkiem spory, szczególnie pod koniec albumu, gdy kolejno słuchamy tak różnych utworów, jak inspirowany przedwojennym bluesem "Stealing Stealing" (wzbogacony brzmieniem kazoo), oparty na brzmieniach akustycznych "Only the Black Rose", oraz brzmiący jak piosenka dla dzieci  "Little Soldier Boy". A przecież na albumie są też takie utwory, jak ciężki, bluesrockowy "Smile on Me" (oparty na "Shake on Me" Howlin' Wolfa), czy psychodeliczny odlot "Glimpses". Warto na chwilę się zatrzymać przy tym ostatnim, bo to naprawdę interesująca rzecz. Oparta na wyrazistej, mantrowej partii basu, z równie monotonną perkusją, intrygującą improwizacją Page'a, klimatyczną wokalizą i różnymi dodatkowymi dźwiękami. Longplay jednak przede wszystkim powinien zainteresować wielbicieli Led Zeppelin, bo to właśnie tutaj należy szukać korzeni tej grupy. Jimmy Page już tutaj zaproponował takie rozwiązania, jak granie na gitarze smyczkiem ("Tinker, Tailor, Soldier, Sailor") czy dublowanie linii wokalnej za pomocą gitary ("Drinking Muddy Water", oparty na bluesowym klasyku "Rollin' and Tumblin'", znanym m.in. z wykonania Muddy'ego Watersa). Nie można zapomnieć o instrumentalnym "White Summer", czyli pierwowzorze "Black Mountain Side" z debiutu Led Zeppelin. Podobnie jak w tamtym utworze, Page gra tutaj na gitarze akustycznej, imitującej brzmienie sitaru, z towarzyszeniem muzyka grającego na tabli (indyjskim instrumencie perkusyjnym). Jednak w "White Summer" pojawia się także partia oboju.

Chociaż na "Little Games" nie brakuje ciekawych utworów (z "Glimpes" i "White Summer" na czele), to stylistyczna niespójność wpływa negatywnie na odbiór całości - szczególnie pod koniec albumu pojawia się wręcz wrażenie chaosu. Gdyby jednak wyrzucić trzy ostatnie utwory, a pozostałe nieco wydłużyć (tylko "Glimpes" trwa powyżej czterech minut, ale to właśnie w nim najbardziej razi zbyt nagłe zakończenie), byłby to naprawdę niezły album.

Ocena: 6/10

PS. "Little Games" okazał się dla The Yardbirds łabędzim śpiewem. Niedługo po jego wydaniu, Keith Relf i Jim McCarty stwierdzili, że nie interesuje już ich granie rocka i odeszli z zespołu, by stworzyć folkowy duet Together, a następnie progresywno-folkową grupę Renaissance. Na ich miejsce przyjęto Roberta Planta i Johna Bonhama, a zespół zmienił nazwę na The New Yardbirds. Kiedy jednak jego szeregi opuścił także Chris Dreja (by poświęcić się innej pasji, jaką była fotografia), a jego miejsce zajął John Paul Jones, nazwa została zmieniona na Led Zeppelin. Podczas gdy Page i spółka odnosili coraz większe sukcesy, Keith Relf postanowił wrócić do mocniejszego grania, czego wynikiem było powstanie grupy Armageddon. Niestety, zespół zdążył wydać tylko jeden album, zanim w maju 1976 roku Relf zmarł w wyniku porażenia prądem ze źle uziemionej gitary. W latach 80. doszło do zjednoczenia Chrisa Dreji, Jima McCarty'ego i Paula Samwell-Smitha, którzy nagrali dwa albumy pod szyldem Box of Frog (na pierwszym wystąpił gościnnie m.in. Jeff Beck). W 1992 roku McCarty i Dreja reaktywowali natomiast The Yardbirds, który działa do dzisiaj (choć od dwóch lat już bez Dreji). Jedyny studyjny album tego wcielenia grupy, "Birdland", ukazał się w 2003 roku, a na jego zawartość składają się głównie nowe wersje utworów z lat 60., uzupełnione kilkoma nowymi kompozycjami (w tym znów jedną z gościnnym udziałem Becka).



The Yardbirds - "Little Games" (1967)

1. Little Games; 2. Smile on Me; 3. White Summer; 4. Tinker, Tailor, Soldier, Sailor; 5. Glimpses; 6. Drinking Muddy Water; 7. No Excess Baggage; 8. Stealing Stealing; 9. Only the Black Rose; 10. Little Soldier Boy

Skład: Keith Relf - wokal, harmonijka, instr. perkusyjne; Jimmy Page - gitara; Chris Dreja - bass (2,4-6,8-10), dodatkowy wokal; Jim McCarty - perkusja i instr. perkusyjne (2,4-10), dodatkowy wokal
Gościnnie: John Paul Jones - bass (1,7), aranżacja instr. smyczkowych (1); Dougie Wright - perkusja (1); Chris Karan - tabla (3); Ian Stewart - pianino (6)
Producent: Mickie Most


Brak komentarzy

Prześlij komentarz