7 grudnia 2015

[Recenzja] The Rolling Stones - "Get Yer Ya-Ya's Out!" (1970)



Druga koncertówka Stonesów została zarejestrowana tuż przed premierą albumu "Let It Bleed". Głównie podczas występów w Nowym Jorku w dniach 27 i 28 listopada 1969 roku (jedynie utwór "Love in Vain" pochodzi z występu w Baltimore, z 26 listopada). Materiał opublikowano prawie rok później, w międzyczasie dokonując licznych studyjnych dogrywek i poprawek. Podobno aż w połowie utworów oryginalne partie wokalne Micka Jaggera zastąpiono studyjnymi wykonaniami, a w co najmniej trzech Keith Richards podmienił swoje gitarowe partie. Zawsze jednak powtarzam, że lepiej poprawić niedoskonałości, niż wydać stuprocentowo zgodny z rzeczywistością zapis, którego nie da się słuchać. "Get Yer Ya-Ya's Out!" stracił może na autentyczności, ale za to jak świetnie się go słucha! Na repertuar składają się przede wszystkim najświeższe wówczas dokonania zespołu, z albumów "Beggars Banquet" i "Let It Bleed", oraz niealbumowych singli z tego okresu ("Jumpin' Jack Flash", "Honky Tonk Women"), uzupełnione dwoma przeróbkami Chucka Berry'ego ("Carol" i "Little Queenie"). Trochę szkoda, że zabrakło miejsca dla wykonanych podczas tamtych występów utworów "Under My Thumb" i "Satisfaction", oraz granego podczas innych koncertów tamtej trasy "Gimme Shelter". Wszelkie braki wynagradzają jednak świetne wykonania obecnych kawałków.

Już na otwarcie rozbrzmiewa niesamowicie żywiołowe wykonanie "Jumpin' Jack Flash", a tuż po nim równie energetyczne wykonania "Carol" (z wersją z debiutu Stonesów nie warto nawet porównywać) i "Stray Cat Blues" (z początku nieco wygładzonego, ale potem stopniowo nabierającego ciężaru). Chwilę uspokojenia przynosi "Love in Vain", który tutaj wypada jeszcze piękniej, niż w wersji studyjnej. A potem następuje gwóźdź programu - rozbudowane do dziewięciu minut wykonanie "Midnight Rambler". Ale akurat ten utwór już w wersji oryginalnej miał dość rozimprowizowany charakter. Szkoda, że z pozostałymi utworami zespół nie pokombinował bardziej. Owszem, mają więcej energii od studyjnych pierwowzorów, ale poza tym szczególnie od nich nie odbiegają. Może jeszcze z wyjątkiem "Sympathy for the Devil", który został pozbawiony charakterystycznych chórków,a rytm nabrał bardziej rockowego charakteru, przez co utwór stracił swój klimat i wypada bardziej konwencjonalnie. Jednak szczerze mówiąc, mnie taka żywiołowa wersja odpowiada bardziej. Dodatkowym smaczkiem są tutaj dwie świetne gitarowe solówki. W "Live with Me" zabrakło partii saksofonu, jest za to znacznie więcej czadu - to idealny kawałek do grania na żywo. Emocje na chwilę opadają w wolniejszym "Little Queenie", ale to tylko chwilowa cisza przed burzą. O ile jeszcze "Honky Tonk Woman" wypada tylko trochę mocniej od wersji studyjnej, tak finałowy "Street Fighting Man" nabrał tutaj takiej zadziorności i żywiołowości, że ciężko uwierzyć, że to ten sam utwór, co na "Beggars Banquet".

"Get Yer Ya-Ya's Out!" na tle innych koncertówek wydanych w tamtym czasie (np. "Band of Gypsys" Hendrixa, "Live at Leeds" The Who, czy "At Fillmore East" The Allman Brothers Band), zdominowanych przez długie instrumentalne improwizacje, wypada bardziej konwencjonalnie. Jednak za sprawą niesamowitej energii wypada niemal równie porywająco. Zdecydowanie warto posłuchać.

Ocena: 8/10



The Rolling Stones - "Get Yer Ya-Ya's Out! The Rolling Stones in Concert" (1970)

1. Jumpin' Jack Flash; 2. Carol; 3. Stray Cat Blues; 4. Love in Vain; 5. Midnight Rambler; 6. Sympathy for the Devil; 7. Live with Me; 8. Little Queenie; 9. Honky Tonk Women; 10. Street Fighting Man

Skład: Mick Jagger - wokal, harmonijka (5); Keith Richards - gitara, dodatkowy wokal; Mick Taylor - gitara; Bill Wyman - bass; Charlie Watts - perkusja
Gościnnie: Ian Stewart - pianino (2,8,9)
Producent: The Rolling Stones i Glyn Johns


2 komentarze:

  1. Mimo pochwał w recenzjach bardzo zachowawczo oceniasz Stonesów...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna z najlepszych koncertówek. Uwielbiam Stonesów na żywo. Ocena 10/10 :).

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.