2 grudnia 2015

[Recenzja] Danzig - "Skeletons" (2015)



Najnowsze wydawnictwo grupy Danzig to zapowiadany od dawna zbiór coverów. Jednak zamiast planowanej EPki, otrzymujemy regularny album, zawierający dziesięć kompozycji. I trzeba orzyznać, że niektóre wybory naprawdę zaskakują. Bo czy ktokolwiek spodziewał się usłyszeć na albumie Danzig utwory z repertuaru ZZ Top lub Aerosmith? Albo country'owo-rockandrollowego The Everly Brothers? Oczywiście są tu też bardziej oczywiste strzały, jak przeróbki Black Sabbath (wpływ tego zespołu był mocno słyszalny na trzech pierwszych albumach grupy) i Elvisa Presleya (Glenn Danzig bywa z nim czasem porównywany ze względu na barwę głosu). Co ciekawe, zabrakło czegoś z repertuaru The Doors - a przecież to właśnie do Jima Morrisona najbliżej Glennowi wokalnie i można było oczekiwać, że w końcu spróbuje zmierzyć się z jego twórczością. Szkoda, że zmarnowana została taka szansa, jaką dawała praca nad albumem z coverami.

Album rozpoczyna się od utworu "Devil's Angels", oryginalnie nagranego w 1967 roku przez Davie Allan & The Arrows, na potrzeby tak samo zatytułowanego filmu. I tutaj następuje pierwsze zaskoczenie, bowiem utwór brzmi jak zaginione nagranie Misfits. Glenn Danzig nie nagrał tak punkowego utworu od ponad ćwierćwiecza. A tego typu grania jest tutaj więcej - punkowego charakteru nabrały także kompozycje zespołów The Litter ("Action Woman"), The Young Rascals ("Find Somebody") i - zwłaszcza - The Troggs ("With a Girl Like You"). Utwory Presleya ("Let Yourself Go") i Aerosmith ("Lord of the Thighs") zostały natomiast podmetalizowane - tzn. nabrały ciężaru i bardziej riffowego charakteru. "Rough Boy" ZZ Top i "Crying in the Rain" The Everly Brothers zachowały natomiast swój balladowy charakter. Szczególnie zaskakująco - i bardzo ładnie - wypada drugi z nich, oparty na oszczędnym, gitarowo-klawiszowym akompaniamencie. Bliski oryginału jest także sabbathowy "N.I.B." - niestety, zrezygnowano z basowego wstępu, a gitarowe solówki wypadają zdecydowanie gorzej. Całości dopełnia jeszcze jeden filmowy utwór - "Satan" Paula Wibiera z filmu "Satan's Sadists" - niestety dość monotonny i raczej nużący.

"Skeletons" to całkiem ciekawe wydawnictwo, pokazujące jak zróżnicowane są inspiracje Glenna Danziga. Cieszy też jego dobra forma wokalna. Jednak materiał ten wiele traci przez amatorskie, demówkowe brzmienie. Jakoś można jeszcze je przeboleć w tych najbardziej punkowych kawałkach - tak samo brzmiały nagrania Misfits z lat 70. - ale w pozostałych utworach jest irytujące. Brzmi to, jakby Glenn postanowił oszczędzić na wynajęciu studia i nagrał całość w domu, na amatorskim sprzęcie (niejako potwierdza to fakt, że sam zagrał wiele partii instrumentalnych, nieznacznie wspomagając się dwoma muzykami z zespołu, gitarzystą Tommym Victorem i perkusistą Johnnym Kellym). Od wykonawcy z takim stażem i kilkoma naprawdę świetnymi albumami na koncie (pierwsze cztery longplaye Danzig), należy wymagać czegoś bardziej profesjonalnego. Wydanie takiej amatorszczyzny po pięcioletniej przerwie wydawniczej to zwyczajny brak szacunku dla fanów. 

Ocena: 6/10



Danzig - "Skeletons" (2015)

1. Devil's Angels; 2. Satan (from 'Satan's Sadists'); 3. Let Yourself Go; 4. N.I.B.; 5. Lord of the Thighs; 6. Action Woman; 7. Rough Boy; 8. With a Girl Like You; 9. Find Somebody; 10. Crying in the Rain

Skład: Glenn Danzig - wokal, gitara, bass, perkusja (3,6,7,8,10), pianino (10); Tommy Victor - gitara i bass; Johnny Kelly - perkusja (1,2,4,5,9)
Producent: Glenn Danzig


Brak komentarzy

Prześlij komentarz