4 listopada 2015

[Recenzja] Robert Plant - "Fate of Nations" (1993)



"Fate of Nations" to przełomowy longplay w dyskografii Roberta Planta. Po raz pierwszy od rozpoczęcia solowej kariery, muzyk przestał oglądać się na ówczesne trendy, a po prostu zaproponował taką muzykę, jaka była mu najbliższa. Co prawda niektórzy recenzenci doszukują się wpływów popularnego wówczas grunge'u - ze względu na organiczne brzmienie, tak bardzo inne od tego z przeprodukowanych albumów wokalisty z poprzedniej dekady - jednak genezy "Fate of Nations" należy szukać raczej w amerykańskim folku lat 60. - w twórczości takich wykonawców, jak Bob Dylan, Joan Baez, czy Tim Hardin. Nie przypadkowo wymieniam tego ostatniego, bowiem na albumie znalazła się kompozycja z jego repertuaru, "If I Were a Carpenter". Wersja Planta, choć odrobinę bardziej dynamiczna, zachowuje folkowy nastrój oryginału - wokaliście towarzyszy akompaniament gitary akustycznej, smyczków i delikatnie grającej sekcji rytmicznej.

W podobnym nastroju utrzymane są także takie utwory, jak "Come Into My Life", "Great Spirit", oraz najładniejszy z nich - i nie wiedzieć czemu obecny tylko na niektórych wydaniach - "Colours of a Shade". Czasem te folkowe brzmienia wzbogacone są wyrazistym rytmem i przebojowymi melodiami (wydane na singlach "I Believe" i "29 Palms"), kiedy indziej zaś ostrzejszymi, rockowymi gitarami ("Down to the Sea", przypominający o fascynacji Planta orientalizmami). Wyjątkowym utworem jest "The Greatest Gift" - z początku także bardzo łagodny, jednak z czasem nabierający dynamiki; pojawia się w nim rewelacyjna gitarowa solówka w stylu Davida Gilmoura. Na "Fate of Nations" znalazło się także kilka mocniejszych utworów. Otwierający album "Calling to You" to kolejny, po "Slow Dancer", solowy utwór Planta przywołujący klimat zeppelinowego "Kashmir" za sprawą ciężkiego, monotonnego riffowania i orientalizującej orkiestracji; tym razem jednak wyróżniający się wyjątkowo chwytliwym refrenem, który zaskakująco dobrze wpasował się w całość. "Memory Song (Hello Hello)" to z kolei ciekawe połączenie ciężaru i fragmentów akustycznych. Wyjątkowo ciężkie riffowanie pojawia się także w finałowym "Network News", z przebojowymi wokalizami w refrenie. Ewidentnie słabiej na tle reszty albumu wypada natomiast "Promised Land" - bardzo przeciętny, bluesujący kawałek z harmonijką, zupełnie bez klimatu pozostałych kompozycji.

"Fate of Nations" to zdecydowanie najbardziej udany album Planta od czasu debiutanckiego "Pictures at Eleven". A także zdecydowanie najlepiej brzmiący z wydanych do tamtej pory - wokalista w końcu zrezygnował z plastikowego brzmienia charakterystycznego dla lat 80., na rzecz bardziej naturalnego i uniwersalnego, które w ogóle się nie starzeje. "Fate of Nations" zachwyca jednak przede wszystkim swoim nastrojem, dobrymi kompozycjami (z jednym tylko wyjątkiem) i świetnym wykonaniem - Robert Plant wciąż jeszcze był w zaskakująco wysokiej formie wokalnej, a i do towarzyszących mu muzyków nie można się przyczepić.

Ocena: 8/10



Robert Plant - "Fate of Nations" (1993)

1. Calling to You; 2. Down to the Sea; 3. Come Into My Life; 4. I Believe; 5. 29 Palms; 6. Memory Song (Hello Hello); 7. If I Were a Carpenter; 8. Colours of a Shade; 9. Promised Land; 10. The Greatest Gift; 11. Great Spirit; 12. Network News

Skład: Robert Plant - wokal, gitara (9); Kevin Scott MacMichael - gitara (1-7,9-12), dodatkowy wokal (4); Charlie Jones - bass (1-7,9-12); Chris Hughes - perkusja (2-5,7,9,10,12), dudy (8); Phil Johnstone - instr. klawiszowe (3,4,9-12), dodatkowy wokal (11)
Gościnnie: Pete Thompson - perkusja (1,3,10,11); Nigel Kennedy - skrzypce (1); Oliver J. Woods - gitara (2,6); Francis Dunnery - gitara (3,9); Richard Thompson - gitara (3); Nigel Eaton - lira korbowa (3,4); Maire Brennan - dodatkowy wokal (3); Julian Taylor, Steve French - dodatkowy wokal (4); Doug Boyle - gitara (5,12); Michael Lee - perkusja (6,12); Phillip Andrews - instr. klawiszowe (6); Maartin Allcock - mandolina (7,8), gitara (8), bass (8), dudy (8); Lynton Naiff - aranżacja instr. smyczkowych (7,10); Chris Blackwell - perkusja (9); John Flynn - dodatkowy wokal (10);  Navazish Ali Khan - skrzypce (12); Surjit Singh - sarangi (12); Gurdev Singh - dilruba i sarod (12)
Producent: Chris Hughes, Robert Plant


2 komentarze:

  1. Czy pojawią się recenzje pozostałych płyt Planta? Chyba w którymś komentarzu to zapowiadałeś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, nie chce mi się ich słuchać ;)

      Usuń