12 października 2015

[Recenzja] The Who - "The Who Sell Out" (1967)



"The Who Sell Out" to jeden z pierwszych albumów sensu stricto. Nie będący kompilacją przypadkowych piosenek, a pewną całością. Oczywiście nie jest to jeszcze album koncepcyjny (na to przyszła pora dwa lata później), zawarte tutaj utwory nie opowiadają jednej historii. A jednak pojawia się tutaj pewien zamysł - pomiędzy właściwe kompozycje wpleciono jingle z pirackich stacji radiowych (prawdziwe, wykorzystane bez niczyjej zgody) i utwory parodiujące reklamy (przede wszystkim orkiestrowy "Heinz Baked Beans"), które powodują wrażenie, że słuchamy nie płyty, a radia. Efekt ten potęgowany jest przez zróżnicowanie stylistyczne utworów, a także fakt, że śpiewa w nich aż czterech różnych muzyków (trzech członków zespołu i jeden gość). Dzięki temu można odnieść wrażenie, że są wykonywane przez różnych wykonawców - zupełnie jak w radiu.

Ciekawy pomysł na album to jednak jedno, a osobną kwestię stanowi poziom samych utworów. Już otwierający całość "Armenia City in the Sky" wywołuje co najmniej konsternacje, bowiem trudno nie usłyszeć tutaj ewidentnego podobieństwa do beatlesowskiego "Tomorrow Never Knows", z wydanego ponad rok wcześniej albumu "Revolver". I to bynajmniej nie na zasadzie inspiracji, a raczej plagiatu. Nie do końca przekonuje mnie także kierunek, który zespół obrał w większości pozostałych utworów. Niemal zupełnie uleciała tutaj "dzikość" poprzednich wydawnictw grupy. Album zdominowany jest przez łagodne, często akustyczne, kawałki, o bardzo piosenkowym , popowym charakterze. Czasem wręcz odrzucające banalnymi melodiami (np. "Mary Anne with the Shaky Hand", "Tattoo" i szczególnie "Can't Reach You" z drażniącym, płaczliwym śpiewem Pete'a Townshenda), chociaż zdarzają się wśród nich także perełki w rodzaju "Sunrise" i "Silas Stingy". Ten ostatni, to mój zdecydowany faworyt z tego albumu. Przepiękny utwór z organami odgrywającymi główną rolę w warstwie muzycznej oraz przeuroczymi harmoniami wokalnymi. Brzmienia organowe bardzo fajnie wpleciono także w dynamiczny "Relax" - kolejny udany fragment longplay. Chociaż na szczególne wyróżnienie zasługują dwie inne kompozycje.

Najbardziej znanym z tutejszych utworów jest "I Can See for Miles". Po jego nagraniu, Townshend przechwalał się, że stworzył najgłośniejszy, najbardziej surowy i najbardziej brudny utwór, jaki kiedykolwiek powstał. Fakty tego nie potwierdzają. Townshend mógł jakimś cudem przeoczyć premiery "Are You Experienced?" The Jimi Hendrix Experience i "Disraeli Gears" Cream (oba albumy także ukazały się w 1967 roku), trudno jednak uwierzyć, że nie słyszał takich utworów, jak "(I Can't Get No) Satisfaction" Stonesów czy "You Really Got Me" The Kings, a oba są przecież cięższe i bardziej surowe od "I Can See for Miles". Bo chociaż utwór posiada naprawdę mocną - jak na tamte czasy - partię perkusji i mnóstwo gitarowych sprężeń, to jednak znacznie łagodzi go bardzo delikatna, stricte popowa partia wokalna. Inna sprawa, że to naprawdę dobra kompozycja, o mocno zapadającej w pamięć melodii. Koniecznie muszę wspomnieć także o finałowym "Rael (1 and 2)" - kolejnym, po "A Quick One, While He's Away", rozbudowanym, wielowątkowym utworze. Tym razem jednak krótszy (nie przekracza sześciu minut) i o wiele bardziej spójny - nie jest to kolejny chaotyczny zlepek kilku utworów, a przemyślana od początku do końca kompozycja.

"The Who Sell Out" pomimo ciekawego - i bardzo oryginalnego - pomysłu, pozostawia raczej mieszane odczucia. Mimo wszystko, jest tutaj kilka naprawdę udanych utworów, które równoważą te słabsze fragmenty.

Ocena: 7/10



The Who - "Sell Out" (1967)

1. Armenia City in the Sky; 2. Heinz Baked Beans; 3. Mary Anne with the Shaky Hand; 4. Odorono; 5. Tattoo; 6. Our Love Was; 7. I Can See for Miles; 8. Can't Reach You; 9. Medac; 10. Relax; 11. Silas Stingy; 12. Sunrise; 13. Rael (1 and 2)

Skład: Roger Daltrey - wokal (1,3,5,7,10,13), dodatkowy wokal, instr. perkusyjne; Pete Townshend - gitara, wokal (3-6,8,10,12), dodatkowy wokal, instr. klawiszowe, flażolet, bandżo; John Entwistle - bass, wokal (2,9,11), dodatkowy wokal, instr. dęte; Keith Moon - perkusja i instr. perkusyjne, dodatkowy wokal
Gościnnie: Al Kooper - instr. klawiszowe; John "Speedy" Keen - wokal (1)
Producent: Kit Lambert


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.