14 września 2015

[Recenzja] Lynyrd Skynyrd - "One More from the Road" (1976)



"One More form the Road" to pierwsza koncertówka Lynyrd Skynyrd. I praktycznie jedyna, na której utrwalono występy z oryginalnym wokalistą, Ronniem Van Zantem (nie licząc tzw. oficjalnych bootlegów). Niestety, pozostawia ona sporo do życzenia. Chociaż została zarejestrowana w latach 70., prawie nie ma tutaj charakterystycznych dla tamtej epoki zespołowych improwizacji. A przecież zarówno charakter kompozycji zespołu, jak i rozbudowany skład (z trzema gitarzystami), idealnie temu sprzyjały. Owszem, w utworach nie brakuje porywających popisów solowych, ale... są one przecież obecne także w wersjach studyjnych. Tak samo trudno jako zaletę traktować bijącą od tych nagrań energię, gdyż i studyjnym pierwowzorom jej nie brakowało. W praktyce wygląda to zatem tak, że wszystkie utwory brzmią tutaj identycznie, jak w oryginalnych wersjach. "One More from the Road" nie jest też idealny pod względem doboru materiału. W końcu ciężko uznać "Whiskey Rock-a-Roller" lub "Gimme Three Steps" za jakieś szczególnie wartościowe dokonania zespołu. Zarazem brakuje tutaj tak ważnych utworów, jak np. "Simple Man" i "Gimme Back My Bullets". Owszem, są tutaj obecne takie hity, jak "Sweet Home Alabama", "Free Bird", "Saturday Night Special", jak również inne świetnie sprawdzające się na koncertach kawałki (np. "Workin' for MCA", "Searchin'"), jednak poczucie niedosytu pozostaje.

Czy warto zatem w ogóle poznawać "One More from the Road"? I tutaj o dziwo odpowiedź brzmi: jak najbardziej. Po pierwsze, album może stanowić dobre wprowadzenie do twórczości Lynyrd Skynyrd dla tych, którzy nie mieli jeszcze okazji usłyszeć żadnego albumu zespołu w całości. Ale i osoby, znające już całą studyjną dyskografię grupy, longplay może zainteresować, ze względu na obecność trzech utworów nieobecnych na regularnych albumach. Szczególnie interesujący wydaje się "Travelin' Man". Posiadający co prawda wersję studyjną, ale zarejestrowaną dopiero w 1997 roku (z partią wokalną "wyciągniętą" z tutejszej wersji). I w sumie trochę może dziwić, dlaczego aż tyle czekał na nagranie, ponieważ jest to zdecydowanie jeden z najbardziej chwytliwych utworów Lynyrd Skynyrd. Jak zwykle nie rozczarowują gitarowe popisy, można się jedynie przyczepić do zbyt nachalnych żeńskich chórków w refrenie. Pozostałe dwie "nowości" to już nie autorskie kompozycje grupy, a covery. W rozbudowanym wykonaniu "T for Texas" Jimmiego Rodgersa w końcu pojawiają się improwizacje muzyków. Wyszło nieźle i pozostaje tylko żałować, że to jedyny taki fragment na tej koncertówce. Poza tym Lynardzi sięgnęli także po "Cross Road Blues" Roberta Johnsona, wyraźnie jednak inspirując się wersją Cream (o czym świadczy już samo zastosowanie tytułu "Crossroads" zamiast oryginalnego). Tak bardzo się inspirując, że gitarzyści ograniczyli się tutaj do kopiowania słynnych solówek Erica Claptona, zamiast zrobić właściwy użytek z trzech "wioseł". Zresztą nie tylko oni wykazali brak inwencji, bo Ronnie śpiewa tutaj zupełnie jak Clapton, a sekcja rytmiczna naśladuje grę Jacka Bruce'a i Gingera Bakera. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że wersja Cream jest tak doskonała, że jakakolwiek zmiana mogłyby wyjść tylko na gorsze.

"One More from the Road" to raczej uzupełnienie podstawowej dyskografii Lynyrd Skynyrd, niż pełnoprawne wydawnictwo (w przeciwieństwie do większości koncertówek z tamtego okresu). Mimo swoich wad jest jednak całkiem udaną pozycją. Może i niewiele wnoszącą do dorobku zespołu, ale i nie szkodzącą jego wizerunkowi.

Ocena: 7/10



Lynyrd Skynyrd - "One More from the Road" (1976)

LP1: 1. Workin' for MCA; 2. I Ain't the One; 3. Searchin'; 4. Tuesday's Gone; 5. Saturday Night Special; 6. Travelin' Man; 7. Whiskey Rock-a-Roller; 8. Sweet Home Alabama
LP2: 1. Gimme Three Steps; 2. Call Me the Breeze; 3. T for Texas; 4. The Needle and the Spoon; 5. Crossroads; 6. Free Bird

Skład: Ronnie Van Zant - wokal; Gary Rossington - gitara, instr. klawiszowe; Allen Collins - gitara; Steve Gaines - gitara, dodatkowy wokal; Leon Wilkeson - bass, dodatkowy wokal; Artimus Pyle - perkusja; Billy Powell - instr. klawiszowe
Gościnnie: JoJo Billingsley, Cassie Gaines, Leslie Hawkins - dodatkowy wokal
Producent: Tom Dowd


Brak komentarzy

Prześlij komentarz