2 września 2015

[Recenzja] Lynyrd Skynyrd - "Gimme Back My Bullets" (1976)



"Gimme Back My Bullets" powstał w składzie okrojonym o gitarzystę Eda Kinga - współautora kilku utworów na wcześniejszych albumach zespołu, w tym przeboju "Sweet Home Alabama". Lynyrd Skynyrd nie sprawia tu jednak wrażenia osłabionego. Wręcz przeciwnie - grupa, po krótkim obniżeniu lotów (na albumie "Nuthin' Fancy"), wróciła do wysokiej formy kompozytorskiej. Poza tym, zespół brzmi tutaj lepiej, niż kiedykolwiek wcześniej. To z pewnością efekt pozyskania do współpracy słynnego producenta Toma Dowda (m.in. Cream, Derek and the Dominos, The Allman Brothers Band).

Album rozpoczyna się od jednego z najbardziej znanych utworów Lynyrd Skynyrd, tytułowego "Gimme Back My Bullets". Hard rockowe brzmienie gitar, bujający, funkowy rytm i chwytliwa linia melodyczna (nie tylko w refrenie) czynią z niego naprawę świetny utwór, idealny do grania na żywo. Inna sprawa, że zespół musiał zrezygnować z prezentowania go na żywo, gdyż amerykańska publiczność zbyt dosłownie rozumiała tytuł i podczas wykonywania tego kawałka obrzucała zespół kulami i innymi przedmiotami... Podobnie jak na poprzednich albumach grupy, mocne otwarcie od razu kontrastowane jest balladą. "Every Mother's Son" posiada całkiem zgrabną melodię i kilka świetnych solówek, ale rozczarowuje banalnym refrenem. W "Trust" wraca mocniejsze brzmienie, ale sam utwór jest bardzo nijaki. Co innego "(I Got the) Same Old Blues" - bardzo udany, choć bliski oryginału, cover świetnego utworu J.J. Cale'a, z pięknymi bluesowymi partiami gitar i - znów - funkową grą sekcji rytmicznej.

Drugą stronę winylowego wydania otwiera kolejny przebój, "Double Trouble". Zadziorne, blues rockowe brzmienie całkiem przekonująco połączono tutaj z skoczną, chwytliwą melodią. Dobrym pomysłem nie było natomiast dodanie żeńskich chórków, które za bardzo trywializują ten utwór. Ten sam problem dotyczy także "Cry for the Bad Man". Tutaj zresztą kontrast między zadziornym, rockowym brzmieniem a chórkami jest jeszcze bardziej zauważalny. Poza tym jednym szczegółem, "Cry for the Bad Man" to naprawdę fantastyczna kompozycja, z rewelacyjnym gitarowym riffem i takimiż solówkami, a także niesamowicie chwytliwą melodią. Wcześniej pojawiają się jeszcze dwa inne utwory: łagodniejszy (ale niepozbawiony ostrzejszych solówek) "Roll Gypsy Roll", w którym najbardziej słychać klimat południa Stanów, oraz bardzo nośny "Searching". Finałowy "All I Can Do Is Write About It" to natomiast bardzo prosta akustyczna ballada, ale o tak urzekającej melodii, że ciężko się jej oprzeć.

"Gimme Back My Bullets", mimo kilku małych wpadek, wydaje się być najbardziej dojrzałym i przemyślanym z wydanych do tamtej pory albumów Lynyrd Skynyrd. Paradoksalnie, jako jedyny album zespołu z lat 70. (wliczając w to także koncertowy i kompilacje) wciąż nie osiągnął w Stanach statusu platynowej płyty.

Ocena: 8/10



Lynyrd Skynyrd - "Gimme Back My Bullets" (1976)

1. Gimme Back My Bullets; 2. Every Mother's Son; 3. Trust; 4. (I Got the) Same Old Blues; 5. Double Trouble; 6. Roll Gypsy Roll; 7. Searching; 8. Cry for the Bad Man; 9. All I Can Do Is Write About It

Skład: Ronnie Van Zant - wokal; Gary Rossington - gitara; Allen Collins - gitara; Leon Wilkeson - bass, dodatkowy wokal; Artimus Pyle - perkusja i instr. perkusyjne; Billy Powell - instr. klawiszowe
Gościnnie: Lee Freeman - harmonijka (4); Cassie Gaines, Leslie Hawkins, JoJo Billingsley - dodatkowy wokal (5,8); Barry Lee Harwood - dobro i mandolina (9)
Producent: Tom Dowd


Brak komentarzy

Prześlij komentarz