1 sierpnia 2015

[Recenzja] Wojciech Hoffmann - "Behind the Windows" (2015)



Wojciech Hoffmann na polskiej scenie muzycznej jest aktywny już od czterdziestu lat. Większość tego czasu spędził z zespołem Turbo (jako jedyny stały muzyk, grający na wszystkich albumach), ale współpracował też z innymi wykonawcami, chociażby ze swoimi idolami z czasów dzieciństwa - Czerwonymi Gitarami (jako muzyk sesyjny i koncertowy). Natomiast "Behind the Windows" to dopiero jego drugi solowy album, wydany dwanaście lat po debiutanckim longplayu "Drzewa". W przeciwieństwie do w pełni instrumentalnego poprzednika, tym razem pojawiają się momenty z wokalem (w jednym utworze jest tekst, w dwóch innych pojawiają się wokalizy), jednak wciąż najważniejsza pozostaje muzyka. Różnica polega przede wszystkim na tym, że tym razem gitarzysta bardziej skupił się na tym, aby stworzyć spójną całość, niż na poszczególnych utworach.

Album rozpoczyna się od utworu "Gary" - spokojnej (przynajmniej do pewnego momentu) ballady, nawiązującej stylistycznie do twórczości Gary'ego Moore'a, któremu jest dedykowana. Kompozycja, mimo że trwa niemal cztery minuty, jest czymś w rodzaju wstępu przed właściwą częścią wydawnictwa, układającego się w pewien koncept - "Behind the Windows" to, w uproszeniu, album opowiadający o życiu i przemijaniu. A chociaż historia ta opowiedziana jest głównie za pomocą dźwięków, w książeczce dołączonej do płyty każda kompozycja została opatrzona komentarzem, z którego dowiadujemy się jakiego etapu życia dotyczy. Cały ten koncept od razu skojarzył mi się z solową twórczością Stevena Wilsona, a sam Wojciech Hoffmann bynajmniej nie ukrywa inspiracji tym artystą. Wszystko zaczyna się, oczywiście, od urodzin, a więc utworu zatytułowanego "The Birth". Stylistycznie stanowi on kontrast do klasycznie brzmiącego "Gary" - to ponad osiem minut nowoczesnego prog metalu, w którym melodia schodzi na dalszy plan, większy nacisk położony jest na technicznie skomplikowane popisy instrumentalisty - chociaż nie brakuje również bardziej przystępnych, łagodniejszych fragmentów. W nagraniu gościnnie wystąpił amerykański gitarzysta Neil Zaza, a także Grzegorz Skawiński i grający na skrzypcach Michał Jelonek (partie tego ostatniego są jednak bardzo schowane w miksie).

Dwa kolejne utwory wyróżniają się bardziej piosenkowym charakterem. "Carefree Fields" ma bardziej łagodne brzmienie i tradycyjną strukturę, w której można wyodrębnić zwrotki i refreny (mimo instrumentalnego charakteru). Z kolei "Centimeter of Time" jest bardziej dynamiczny i rozbudowany, a opiera się na całkiem zgrabnych gitarowym motywach. To mój faworyt z tego albumu. Oba utwory mogłyby promować album na singlu - z drugiej jednak strony, nie mogę sobie wyobrazić, żeby któraś z polskich stacji radiowych prezentowała na antenie instrumentalne utwory. Kolejny utwór, "SD&RR", opiera się na kontrastach - mocniejsze fragmenty zestawiono z bardziej stonowanymi, pełniącymi rolę refrenu. Z kolei "Falling in Love" ma wszystkie cechy klasycznej ballady rockowej, z wyjątkiem partii wokalnej. Wraz z tytułowym "Behind the Windows" i następującym tuż po nim "Journey in the End" wkraczamy w bardziej prog rockowe/metalowe rejony. Pierwszy z tych utworów został wzbogacony wokalizą córki gitarzysty, Martyny Hoffmann, w obu natomiast pojawia się delikatny akompaniament Jelonka.

"Confession by the Window" jest natomiast utworem najbardziej odstającym od reszty, bo to właśnie w nim pojawia się partia wokalna, swego rodzaju dialog pomiędzy growlującym Rafałem Piotrowskim (z zespołu Decapitated) i śpiewającym Tomaszem Struszczykiem (aktualnym wokalistą Turbo). Pomysł ten nieszczególnie przypadł mi do gustu - utwór, przynajmniej pod względem wokalnym, przywodzi na myśl zespoły wykonujące tzw. metalcore, a nie jest to muzyka, jakiej słuchałbym z przyjemnością. Zdecydowanie lepszą niespodzianką jest wykorzystanie saksofonu w najdłuższym na albumie, trwającym ponad jedenaście minut "In the Line to God". Sam utwór stanowi jakby podsumowanie całego albumu, łącząc cechy poprzednich nagrań. Bo finałowy "The Photographs" to już tylko stonowane wyciszenie, o niemal ambientowym charakterze.

"Behind the Windows" to album, który zachwyci przede wszystkim słuchaczy nowoczesnego prog rocka/metalu, oraz oczywiście fanów Wojciecha Hoffmanna i jego gry na gitarze. Dla nich jest to longplay, z którym koniecznie powinni się zapoznać. Pozostali - niekoniecznie. Warto jednak dać temu wydawnictwu szansę, a nuż się spodoba.

Ocena: 7/10



Wojciech Hoffmann - "Behind the Windows" (2015)

1.  Gary; 2. The Birth; 3. Carefree Fields; 4. Centimeter of Time; 5. SD&RR; 6. Falling in Love; 7. Behind the Windows; 8. Journey to the End; 9. Confession by the Window; 10. In the Line to God; 11. The Photographs

Skład: Wojciech Hoffman - gitara; Arek Malinowski - bass; Atma Anur - perkusja; Sławek Belak - instr. klawiszowe, wokal (10)
Gościnnie: Neil Zaza - gitara (2,10); Grzegorz Skawiński - gitara (2); Michał Jelonek - skrzypce (2,7,8,10); Leszek Cichoński - gitara (7); Martyna Hoffmann - wokal (7); Rafał Piotrowski - wokal (9); Tomasz Struszczyk - wokal (9); Marcin Kajper - saksofon (10)
Producent: Michał Kubicki i Wojciech Hoffmann


Brak komentarzy

Prześlij komentarz