7 sierpnia 2015

[Recenzja] Colosseum - "Those Who Are About to Die Salute You" (1969)



Colosseum to jeden z pierwszych i najbardziej wpływowych zespołów łączących muzykę rockową z jazzem. Grupa powstała we wrześniu 1968 roku z inicjatywy doświadczonego perkusisty Jona Hisemana, wcześniej występującego m.in. w Graham Bond Organisation (gdzie zastąpił Gingera Bakera) i The Bluesbreakers Johna Mayalla. Właśnie wśród byłych muzyków tych zespołów szukał kandydatów do nowego projektu. W ten sposób do Colosseum trafili saksofonista Dick Heckstall-Smith (przewinął się przez oba wspomniane zespoły, a także m.in. przez Blues Incorporated Alexisa Cornera) oraz basista Tony Reeves (ex-The Bluesbreakers). Składu dopełniła dwójka mniej znanych muzyków: klawiszowiec Dave Greenslade i gitarzysta Jim Roche. Tego ostatniego szybko zastąpił James Litherland, mający pełnić także rolę wokalisty.

Już debiutancki album zespołu, "Those Who Are About to Die Salute You" wydany na początku 1969 roku, zawiera interesującą, bardzo oryginalną mieszankę jazzu, rocka, bluesa i rhythm'n'bluesa, z elementami muzyki klasycznej. Z jednej strony album jest bardzo wyrafinowany, muzycy pokazują tu naprawdę wysoki kunszt wykonawczy. A z drugiej strony, nie jest to wcale jakaś bardzo trudna w odbiorze muzyka - utwory są dość krótkie (mieszczą się w przedziale czasowym od niespełna trzech do siedmiu i pół minuty) i często opierają się na nośnych, zapamiętywalnych motywach (głównie saksofonowych). Album doszedł aż do 15. miejsca brytyjskiego notowania, co najlepiej świadczy o jego przystępności (fakt, że były to inne czasy, kiedy ambitna muzyka cieszyła się znacznie większą popularnością).

Album, w oryginalnej brytyjskiej wersji, rozpoczyna się od coveru "Walking in the Park" Grahama Bonda. Prostego utworu, o piosenkowej strukturze i bluesowo-jazzowym charakterze, z dominującą rolą dęciaków (poza saksofonem Heckstall-Smitha słychać tutaj także grającego na trąbce gościa - Henry'ego Lowthera). "Plenty Hard Luck" to już utwór zupełnie odmienny - mniej śpiewania, więcej pola do popisów instrumentalnych, z nietypową rytmiką i licznymi solówkami na gitarze, organach i saksofonie. Docenić należy również wkład Reevesa, którego partia basu trzyma wszystko w ryzach i zapewnia utworowi wyrazistą linię melodyczną. W instrumentalnym "Mandarin", inspirowanym muzyką japońską, zespół jeszcze bardziej oddala się od piosenkowej przystępności - to tak naprawdę luźna improwizacja, w której każdy muzyk po kolei wysuwa się nie pierwszy plan. Na improwizacji opiera się także kończący pierwszą stronę winylowego wydania "Debut", z tą różnicą, że większą rolę odgrywa interakcja między muzykami.

Drugą stronę rozpoczyna najpiękniejsza kompozycja z albumu, "Beware the Ides of March". Rozpoczyna się od słynnego motywu z "A Whiter Shade of Pale" Procol Harum, początkowo granego jednak na saksofonie, dopiero po chwili przejętego przez organy. Po tym wstępie muzycy prezentują swoją interpretację "Toccaty i fugi d-moll" Jana Sebastiana Bacha (z wyjątkowo ostrą, jak na ten album, gitarową solówką), by na koniec wrócić do motywu "A Whiter Shade of Pale" (notabene, utworu opartego na innej kompozycji Bacha, "Arii na strunie G"). "Beware the Ides of March" został jednak podpisany wyłącznie nazwiskami muzyków Colosseum. Mniej interesującym fragmentem albumu jest "The Road She Walked Before", będący niezbyt udaną próbą połączenia jazzu z rockową dynamiką. Trzeba jednak pamiętać, że to jeden z pierwszych takich eksperymentów. "Backwater Blues" dla odmiany rozpoczyna się jak stuprocentowy blues, dopiero podczas rozbudowanych popisów instrumentalnych wkrada się do niego nieco jazzu. Utwór został skomponowany w 1927 roku przez bluesową wokalistkę Bessie Smith, jednak tutaj został podpisany jako kompozycja Leadbelly'ego (który nagrał cover w 1940 roku). Finałowy "Those About to Die" to kolejna instrumentalna improwizacja, w której rewelacyjnie udało się połączyć rock, jazz i blues.

"Those Who Are About to Die Salute You" to bardzo dojrzały i intrygujący debiut. Ale tak naprawdę muzycy w pełni rozwinęli skrzydła dopiero na kolejnym longplayu, "Valentyne Suite", wydanym jeszcze w tym samym roku. Ale to już materiał na kolejną recenzję.

Ocena: 8/10

PS. Amerykańskie wydanie "Those Who Are..." zamiast trzech utworów obecnych na oryginalnym brytyjskim wydaniu ("Mandarin", "The Road She Walked Before" i "Backwater Blues") zawiera fragmenty albumu "Valentyne Suite" - utwór "The Kettle" oraz pierwotną wersję trzyczęściowej tytułowej suity (z utworem "Beware the Ides of March" jako ostatnią częścią).



Colosseum - "Those Who Are About to Die Salute You" (1969)

UK: 1. Walking in the Park; 2. Plenty Hard Luck; 3. Mandarin; 4. Debut; 5. Beware the Ides of March; 6. The Road She Walked Before; 7. Backwater Blues; 8. Those About to Die

US: 1. The Kettle; 2. Plenty Hard Luck; 3. Debut; 4. Those Who Are About to Die, Salute You; 5. Valentyne Suite; 6. Walking in the Park

Skład: James Litherland - wokal i gitara; Dick Heckstall-Smith - saksofon; Dave Greenslade - instr. klawiszowe, dodatkowy wokal (3*); Tony Reeves - bass; Jon Hiseman - perkusja i instr. perkusyjne; Jim Roche - gitara (7*)
Gościnnie: Henry Lowther - trąbka (1*)
Producent: Tony Reeves i Gerry Bron

*dot. wydania UK


4 komentarze:

  1. Jak słyszę Colosseum od razu zapala mi się lampka zatytułowana "Valentyne Suite". To co panowie zrobili na drugim albumie, w szczególności w suicie tytułowej, po prostu powala. Ów suita to jeden z najlepszych progowych utworów lat sześćdziesiątych. Kapitalna kompozycja. Reszta ich dyskografii jakoś specjalnie nigdy mnie nie interesowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. to doskonala plyta, tak jak cala tworczosc tego zespolu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Valentyne Suite bije na głowę debiut, będąc jednocześnie najlepszym co nagrało Colloseum. Dobre jest jeszcze Daughter of Time i Live 1971.

    OdpowiedzUsuń
  4. tomorrows blues z 2003 rowniez jest godna wczesniejszych dokonan.

    OdpowiedzUsuń