6 lipca 2015

[Recenzja] Rory Gallagher - "Live at Montreux" (2006)



Rory Gallagher podczas swojej kariery wielokrotnie występował na szwajcarskim Montreux Jazz Festival. Po raz pierwszy pojawił się tam już w 1970 roku, jeszcze jako członek Taste (występ ten utrwalono wydanym rok później albumem "Live Taste"). Zespół rozpadł się niedługo później, ale Rory jeszcze pięciokrotnie wystąpił na festiwalu, już jako wykonawca solowy. Opublikowany w 2006 roku album "Live at Montreux" to właśnie kompilacja fragmentów tych solowych występów. Oryginalnie wydano go w trzech formatach: na podwójnym winylu, pojedynczym CD, oraz w dwupłytowej wersji DVD. Dwie ostatnie wersje zostały w 2013 roku skompilowane w jedno wydawnictwo. Właśnie taką wersję "Live at Montreux" posiadam i to właśnie ona będzie przedmiotem tej recenzji.

Płyta CD to dwanaście utworów pochodzących z czterech pierwszych występów, z lat 1975, 1977, 1979 i 1985. Wybór utworów pokazuje różne oblicze Gallaghera: od hardrockowego (np. "Laundromat", "Do You Read Me") i bluesowego (np. "I'm Torn Down", "Too Much Alcohol"), po granie akustyczne ("Out on the Western Plain"), a nawet odrobinę eksperymentalne (orientalizujący "Philby"). Do pełnego obrazu zabrakło tylko Rory'ego w wersji jazzowej... Zresztą według mnie tracklista pozostawia wiele do życzenia. Zabrakło wielu utworów, które były najjaśniejszymi punktami koncertów Irlandczyka, także podczas występów na Montreux Jazz Festival.

Okładka wydania CD+2DVD.
Dlatego najlepiej od razu przejść do pierwszej z płyt DVD, zawierającej bardziej obszerne fragmenty tych samych występów (aczkolwiek zabrakło obecnych na CD "Off the Handle" i "Out on the Western Plain", a "Shin Kicker" jest w wersji z innego występu). To prawdziwa esencja twórczości Gallaghera. Na początek występ z 1975 roku, zarejestrowany zaledwie kilka miesięcy po słynnym "Irish Tour '74", wciąż w tym samym składzie (z basistą Gerrym McAvoyem, perkusistą Rodem de'Athem i klawiszowcem Lou Martinem). Był to nie tylko szczytowy czas kariery Gallaghera, ale także okres jego najwyższej formy. Występ jest pełen energii, a Rory na swoim obdrapanym Stratocasterze wygrywa rewelacyjne riffy i porywające solówki, zarówno gdy sięga do własnego repertuaru ("Tattoo'd Lady", "Cradle Rock", "Laundromat"), jak i po bluesowe standardy ("Garbage Man", "I'm Torn Down"). Cichym bohaterem tego występu (i kolejnych) jest McAvoy, który nie tylko zapewnia utworom solidny podkład, ale również przyciąga uwagę charakterystycznymi rockowymi pozami. Dwa lata później Rory i jego zespół znów pojawili się na Montreux Jazz Festival, by dać równie energetyczny i porywający występ. Koncert odbył się niedługo po premierze albumu "Calling Card", z którego zaprezentowane zostały m.in. jazzujący utwór tytułowy i hardrockowy "Do You Read Me". Jednak największe wrażenie robią starsze utwory: kipiące energią wykonanie "I Take What I Want" oraz przepiękna bluesowa ballada "A Million Miles Away". Niestety, na sam koniec napięcie spada w nużącym, akustycznym wykonaniu "Pistol Slapper Blues".

Występ z 1979 roku odbył się już w innym składzie - z nowym perkusistą, Tedem McKenną, i bez klawiszowca. Z pięciu zamieszczonych tutaj utworów, aż cztery pochodzą z najnowszego wówczas albumu "Photo-Finish". I to jak najbardziej plus, ponieważ materiał z tego longplaya na żywo sprawdzał się o wiele lepiej niż w studiu. "Shin Kicker", "The Last of the Independents" i "The Mississippi Sheiks" zyskały więcej energii i mocniejsze brzmienie, a najbardziej porywająco wypadł "Shadow Play" - tutaj rozbudowany do dziesięciu minut, z Gallagherem szalejącym po całej scenie, a w kilku momentach zbiegającego z niej do publiczności, gdzie nie przestawał grać! Czwarty solowy występ Gallaghera na Montreux Jazz Festival odbył się po dłuższej przerwie, w 1985 roku (już po kolejnej zmianie perkusisty, na Brendana O'Neilla). Zamieszczone tutaj fragmenty pozwalają sądzić, że Rory dość dobrze odnalazł się w dekadzie lat 80. (czemu studyjne albumy z tego okresu wyraźnie przeczą), gdyż wyraźnie postawił na bardzo czadowy repertuar, który mógł trafić nawet do słuchaczy popularnego w tamtym czasie heavy metalu. Jednocześnie nie zrezygnował z długich improwizacji charakterystycznych dla poprzedniej dekady. Rezultat słychać już w "Bad Penny". Ten opierający się na jednym z najlepszych riffów Gallaghera utwór został przedstawiony w niemal dziesięciominutowej wersji, pełnej fantastycznych solówek Rory'ego, a nawet z basowym popisem McAvoya. Rozpędzony "Moonchild" to już właściwie czysty heavy metal. Chwilę uspokojenia przynosi akustyczny "Banker's Blues", po którym rozbrzmiewa rewelacyjna wersja "Philby", z Gallagherem grającym na sitarze elektrycznym. Na koniec utworu pojawia się fantastyczna, rozpędzona koda, której nie ma w wersji studyjnej. Całość kończy natomiast czadowy "Big Guns", w którym muzycy proponują kilka różnych zakończeń.

Zdecydowanie mniej ekscytująco prezentuje się zawartość drugiego dysku DVD. Znalazł się na nim kompletny zapis ostatniego występu Rory'ego na Montreux Jazz Festival, z 1994 roku (niespełna rok przed śmiercią Irlandczyka). Gallagher był już wówczas w zdecydowanie gorszej formie, co przejawiało się przede wszystkim w jego wyglądzie i braku ruchliwości na scenie. Wciąż potrafił wydobyć wspaniałe dźwięki ze swojej gitary, chociaż utwory powtarzające się z poprzednimi występami wypadają znacznie mniej porywająco (np. "Moonchild", "Tattoo'd Lady"). Po raz kolejny nastąpiły zmiany w składzie - tym razem jednak Rory nie tylko zatrudnił nowego perkusistę (Richarda Newmana), ale również basistę (Davida Levy'ego), kończąc tym samym ponad dwudziestoletnią współpracę z Gerrym McAvoyem. Szkoda. Na dysku znalazł się także bonus w postaci kilku fragmentów wcześniejszych występów Gallaghera na Montreux Jazz Festival, słusznie pominiętych na poprzedniej płycie. Słusznie, ponieważ dominuje wśród nich nudne, akustyczne smęcenie.

Podsumowując, dysk CD wypada nieźle, chociaż wybór utworów mógłby być lepszy; pierwsze DVD to rewelacyjne podsumowanie najlepszych lat w twórczości Gallaghera; natomiast drugie DVD nie powinno nigdy zostać wydane, ponieważ pokazuje Rory'ego w stanie, w jakim wolałbym nigdy go nie ujrzeć. Ostatecznie wystawiam wysoką ocenę, za fantastyczny środkowy dysk (który być może zasługuje nawet na maksymalną ocenę), traktując pozostałe dwa tylko jako dodatek, zupełnie zresztą zbędny i zaniżający ogólną ocenę.

Ocena: 8/10



Rory Gallagher - "Live at Montreux" (2006)

CD: 1975: 1. Laundromat; 2. I'm Torn Down; 1977: 3. I Take What I Want; 4. Bought and Sold; 5. Do You Read Me; 1979: 6. The Last of the Independents; 7. Off the Handle; 8. The Mississippi Sheiks; 9. Out on the Western Plain; 10. Too Much Alcohol; 1985: 11. Shin Kicker; 12. Philby

DVD1: 1975: 1. Tattoo'd Lady; 2. Garbage Man; 3. Cradle Rock; 4. I'm Torn Down; 5. Laundromat; 1977: 6. I Take What I Want; 7. Calling Card; 8. Secret Agent; 9. Bought and Sold; 10. A Million Miles Away; 11. Do You Read Me; 12. Pistol Slapper Blues; 1979: 13. Shin Kicker; 14. The Last of the Independents; 15. The Mississippi Sheiks; 16. Too Much Alcohol; 17. Shadow Play; 1985: 18. Bad Penny; 19. Moonchild; 20. Banker's Blues; 21. Philby; 22. Big Guns
DVD2: 1994: 1. Continental Op; 2. Moonchild; 3. I Wonder Who (Who's Gonna Be Your Sweet Man); 4. The Loop; 5. Tattoo'd Lady; 6. I Could've Had Religion; 7. Ghost Blues; 8. Out on the Western Plain; 9. Medley: Amazing Grace / Walking Blues / Blue Moon of Kentucky; 10. Off the Handle; 11. Messin' With the Kid; 12. I'm Ready; Bonus: 13. Pistol Slapper Blues (1975); 14. Too Much Alcohol (1975); 15. Out on the Western Plain (1977); 16. Medley: Barley and Grape Rag / Pistol Slapper Blues (1977); 17. Going to My Hometown (1977); 18. Walking Blues (1985)

Skład: Rory Gallagher - wokal, gitara, harmonijka, sitar; Gerry McAvoy - bass (1975-85); Rod de'Ath - perkusja (1975-77); Lou Martin - instr. klawiszowe (1975-77); Ted McKenna - perkusja (1979); Brendan O'Neill - perkusja (1985); David Levy - bass (1994); Richard Newman - perkusja (1994); John Cooke - instr. klawiszowe (1994)
Gościnnie: Mark Feltham - harmonijka (1985-94)
Producent: Donal Gallagher


Brak komentarzy

Prześlij komentarz