3 lipca 2015

[Recenzja] Night Sun - "Mournin'" (1972)



Niemiecka scena rockowa początku lat 70. to głównie zespoły grające specyficzną, eksperymentalną odmianę rocka progresywnego, zwaną krautrockiem. Zdarzali się jednak wykonawcy zapatrzeni w brytyjską muzykę, chcący brzmieć podobnie do tamtejszej sceny - vide Scorpions, Lucifer's Friend, Noferatu, lub Message. Do tych ostatnich zalicza się także grupa Night Sun. Zespół powstał w 1970 roku na gruzach właśnie rozwiązanej jazzowej grupy Take Five. Od samego początku w Night Sun grali klawiszowiec i saksofonista Knut Rossler, oraz perkusista Ulrich Staudt; pozostali muzycy często się zmieniali. Właściwy skład - ze śpiewającym basistą Brunem Schaabem i gitarzystą Walterem Kirchgassnerem - wykrystalizował się w 1971 roku. To właśnie w takim składzie zespół zarejestrował swój jedyny album, zatytułowany "Mournin'". Niestety, niedługo po jego wydaniu z zespołu odszedł Kirchgassner, co doprowadziło do rozwiązania Night Sun.

Jak, już wspomniałem, zespół wzorował się na wykonawcach brytyjskich. O konkretnych inspiracjach muzyków najlepiej świadczy chyba utwór "Nightmare". Pod względem muzycznym jest to praktycznie czyste Deep Purple, z charakterystycznymi organami Hammonda i brzmieniem gitary, oraz rozpędzoną grą sekcji rytmicznej. Naprawdę ciężko nie skojarzyć tego utworu ze "Speed King" czy "Fireball". Ale wokalista wcale nie próbuje naśladować Iana Gillana. Zamiast tego śpiewa w stylu Roberta Planta i momentami udaje mu się podrabiać go naprawdę wzorowo. Taki purplowo-zeppelinowy miks charakteryzuje więcej utworów (np. "Plastic Shotgun", "Blind"), a na albumie często pojawia się także posępny klimat i ciężar w stylu Black Sabbath ("Got a Bone of My Own", "Slush Pan Man", "Living with the Dying"). Z całości na pewno wyróżnia się "Come Down" - z początku balladowy, bardzo psychodeliczny, ale w dalszej części zmierzający w cięższe i bardziej mroczne rejony. Muzycy Night Sun nie ograniczają się jednak wyłącznie do naśladowania hardrockowych gigantów. W finałowym "Don't Start Flying" znacznie wykraczają poza tę stylistykę, wzbogacając aranżację o trąbkę i fagot. Tutaj skojarzenia idą raczej w stronę Colosseum lub wczesnego King Crimson, choć nie brakuje hardrockowego ciężaru.

Niestety, o ile muzykom Night Sun świetnie wychodzi naśladowanie stylu swoich idoli, to mają problem z nadaniem własnym kompozycjom wyrazistości. Deep Purple, Led Zeppelin, Black Sabbath, King Crimson - te wszystkie zespoły tworzyły przecież (w swoich najlepszych latach) bardzo wyraziste utwory, z których rozróżnieniem nie ma żadnych problemów nawet po jednym przesłuchaniu. Na "Mournin'" większość utworów zlewa się ze sobą, brakuje w nich rozpoznawalnych melodii i motywów. Owszem, "Don't Start Flying" czy "Come Down" są rozpoznawalne ze względu na nieco odmienny charakter, ale tak naprawdę w pamięci zostają głównie ich aranżacje, nie same kompozycje. Jedynym wyjątkiem wydaje się nie wspomniany dotąd "Crazy Woman", oparty na dość nośnym riffie i przykuwającą uwagę zadziorną partią wokalną Schaaba. Cały album jest oczywiście bardzo dobrze zagrany - muzykom na pewno nie można zarzucić braku umiejętności posługiwania się instrumentami, czym nieco nadrabiają swoje braki w innych dziedzinach. Zaletą longplaya jest też brzmienie - ale to już zasługa producenta, słynnego Conny'ego Planka (mającego na koncie produkcję "Lonesome Crow" Scorpionsów, ale też dzieła licznych grup krautrockowych: Kraftwerk, Ash Ra Tempel, Eloy, Neu!, Guru Guru).

"Mournin'" to mimo wszystko bardzo interesujący album, który, mimo oczywistych nawiązań do innych wykonawców, ma swój własny, specyficzny klimat. Longplay powinien zainteresować przede wszystkim wielbicieli Deep Purple, Black Sabbath i Led Zeppelin, ale też ogólnie pojętego ciężkiego grania z tamtych czasów. Co niektórzy dopatrują się tutaj nawet korzeni takich odmian metalu, jak thrash, stoner, doom i power, ale to jednak przesada. Muzycy Night Sun nie odkrywają tutaj niczego nowego, jedynie łączą elementy stylów kilku innych grup. Robią to jednak naprawdę wspaniale.

Ocena: 8/10



Night Sun - "Mournin'" (1972)

1. Plastic Shotgun; 2. Crazy Woman; 3. Got a Bone of My Own; 4. Slush Pan Man; 5. Living with the Dying; 6. Come Down; 7. Blind; 8. Nightmare; 9. Don't Start Flying

Skład: Bruno Schaab - wokal i bass; Walter Kirchgassner - gitara; Knut Rossler - instr. klawiszowe, trąbka, fagot; Ulrich Staudt - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Conny Plank


1 komentarz:

  1. Ten miks purplowo-sabbathowo- zeppelinowy w mojej ocenie wypada bardzo przekonująco. Bardzo podoba mi się brzmienie oparte na hammondach i ostrej gitarze. Otwieracz bardzo agresywny i moim zdaniem jest zdecydowanie najsłabszym utworem na płycie. Reszta naprawdę rewelacyjna i bardzo równa. Brakuje właściwie słabych momentów. Krzyczący wokal też może się podobać. Ogólnie kolejny świetny NKR.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.