2 lipca 2015

[Recenzja] Deep Purple - "Live in Concert 72/73" / "Live in California 74" (2005)



W 2005 roku dyskografia Deep Purple poszerzyła się o dwa bardzo interesujące wydawnictwa DVD, opublikowane w ramach serii "The Deep Purple DVD Archive Collection". Najpierw, w lipcu, ukazał się "Live in Concert 72/73", zawierający nagrania najsłynniejszego składu grupy, tzw. Mark II. Druga - i niestety ostatnia - część serii, "Live in California 74", ukazała się w listopadzie, a znalazł się na niej zapis koncertu efemerycznego składu Mark III. Oba wydawnictwa nie są pozbawione wad, ale ich wartość jest ogromna - to jedne z niewielu audiowizualnych materiałów Deep Purple z czasów szczytowej popularności i formy grupy, które się zachowały. Większość filmowych materiałów przedstawiających zespół niestety przepadła przez ówczesną politykę stacji telewizyjnych, które po wyemitowaniu zarejestrowanych przez siebie koncertów, nie przechowywały ich, lecz przeznaczały taśmy do ponownego użytku.

Na szczęście nie wszystkie kraje trzymały się tej zasady. W archiwach duńskiej telewizji przetrwała jedyna kompletna filmowa rejestracja występu Mark II z lat 70., będąca zapisem koncertu w Kopenhadze, 1 marca 1972 roku. I to właśnie ten materiał jest główną atrakcją "Live in Concert 72/73". Chociaż koncert odbył się jeszcze w ramach trasy promującej album "Fireball", muzycy zagrali tylko dwa pochodzące z niego utwory: "The Mule" (tradycyjnie poszerzony o perkusyjne solo Iana Paice'a) i "Fireball". No dobrze, jest jeszcze "Strange Kind of Woman" (jak zwykle z wokalno-gitarowym pojedynkiem Iana Gillana i Rithiego Blackmore'a), z amerykańskiego wydania albumu (w Europie ukazał się wyłącznie na singlu). Pozostałe utwory wypadły z setlisty, ponieważ nie sprawdzały się dobrze na żywo. Co jednak ciekawe, zespół nie wrócił do starszego materiału (są tylko obowiązkowe "Child in Time" i "Black Night"), a zaprezentował trzy utwory z jeszcze niewydanego albumu "Machine Head": "Highway Star", "Lazy" i "Space Truckin'". Całości dopełnił cover "Lucille" Little Richarda. Repertuar dość mocno przypomina więc późniejsze występy z Japonii, udokumentowane słynną koncertówką "Made in Japan". Różnice polegają na braku "Smoke on the Water" (został włączony do setlisty później, ponieważ muzykom dość długo zajęło odkrycie jego potencjału), a także obecności "Fireball", który podczas japońskich występów został zastąpiony utworem "Speed King".

O wykonaniach nie muszę chyba dużo pisać - w tamtym czasie żaden rockowy wykonawca nie mógł się równać na scenie z Deep Purple. Muzycy byli wówczas w szczytowej formie, co słychać w rewelacyjnych improwizacjach, obecnych we wszystkich utworach z podstawowego setu (dopiero na bisy zagrali trzy bardziej zwarte kompozycje). Brzmieniowo jest zaskakująco dobrze - na pewno lepiej, niż na "Made in Japan" (tutaj wyraźnie słychać basowe partie Rogera Glovera). Słabiej jest niestety pod względem wizualnym. I nawet nie chodzi o to, że koncert został sfilmowany na czarno-białej taśmie. Gorzej, że zrobiono to najwyżej za pomocą dwóch kamer, przez co ujęcia są bardzo długie i statyczne. A co najgorsze, kamerzyści skupili się głównie na środku sceny, gdzie znajdowali się Gillan, Glover i Paice. Stojącego po lewej stronie sceny Jona Lorda widać rzadziej i zawsze albo od tyłu, albo w tle innych muzyków. Natomiast przebywającego po prawej stronie Ritchiego Blackmore'a widać z jeszcze mniejszą częstotliwością - czasami nie pojawia się na ekranie przez kilkanaście minut! Kamerzysta poświęca mu więcej uwagi właściwie tylko podczas "obowiązkowej" dewastacji gitary w finale "Space Truckin'".

U góry: Ritchie Blackmore, Roger Glover i Ian Gillan; na dole: Jon Lord i Ian Paice.
Kadry z koncertu w Kopenhadze.

DVD zawiera także fragment występu w Nowym Jorku, 29 maja 1973 roku. Cały koncert został zarejestrowany przez stację telewizyjną ABC, a następnie jego 20-minutowy fragment (utwory "Strange Kind of Woman", "Smoke on the Water" i "Space Truckin'", w nieco przyciętych wersjach) wyemitowano w programie "In Concert". Niestety, pełna rejestracja koncertu została skasowana, w archiwum zachował się jedynie ten wyemitowany fragment. To ogromna strata, ponieważ ocalała część rejestracji prezentuje się naprawdę wspaniale: posiada dobre brzmienie, rewelacyjną jakość obrazu (tym razem w kolorze) i bardzo dynamiczny - jak na tamte czasy - montaż, w którym każdemu muzykowi poświęcono wystarczająco dużo miejsca. Ta rejestracja ma też wartość historyczną, gdyż występ odbył się równo miesiąc przed ostatnim koncertem tego składu (w latach 70., bo jedenaście lat później doszło do jego reaktywacji). Konflikt na linii Gillan-Blackmore osiągnął w tamtym czasie punkt krytyczny, muzycy spotykali się wyłącznie na scenie, a wokalista już postanowił, że po tej trasie odejdzie... A jednak podczas tradycyjnego "pojedynku" w "Strange Kind of Woman" obaj się do się siebie uśmiechają, jakby nigdy nic. Bezcenny widok, nawet jeśli było to wymuszone... Ponadto na DVD znalazła się także zapowiedź kolejnej części "The Deep Purple DVD Archive Collection" - fragment "Live in California 74", w postaci utworu "Burn". Analogicznie, na następnym DVD znalazł się pochodzące z "Live in Concert 72/73" wykonanie "Highway Star".

Skład Mark III - z wokalistą Davidem Coverdalem i śpiewającym basistą Glennem Hughesem, którzy zajęli miejsca Gillana i Glovera - pozostaje w cieniu Mark II. Wielu słuchaczy Deep Purple nie przepada za tym okresem, głównie ze względu na wyraźne wpływy funku i soulu, jakie do twórczości grupy wprowadził Hughes. Jednak nawet najwięksi przeciwnicy Mark III muszą przyznać, że występ tego składu na festiwalu California Jam był jednym z najważniejszych wydarzeń w całej karierze grupy. Występ ten przeszedł do historii, a "Live in California 74" pozwala na własne oczy przekonać się dlaczego. Pozwolę sobie w tym miejscu na krótkie wprowadzenie. Festiwal California Jam odbył się 6 kwietnia 1974 na Ontario Motor Speedway, a zorganizowany został przez wspomnianą już telewizję ABC, która później emitowała jego fragmenty w swoim programie "In Concert". Poza Deep Purple wystąpili m.in. Emerson, Lake & Palmer, Black Sabbath i The Eagles. Było to największe tego typu wydarzenie od czasu wielkich festiwali z końca poprzedniej dekady, na którym zgromadziło się ponad 250 tysięcy widzów. Deep Purple nigdy wcześniej, ani później, nie występował przed tak liczną publicznością... Festiwal został przygotowany bardzo starannie - zbudowano trzy sceny, które za pomocą szyn można było zamieniać miejscami. Dzięki temu, gdy występował jeden wykonawca, na drugiej scenie można było spokojnie rozbierać sprzęt poprzedniego, a na trzeciej ustawiać sprzęt kolejnego. Pomogło to znacząco skrócić przerwy miedzy poszczególnymi występami.

U góry: Ritchie Blackmore i David Coverdale; na dole: Jon Lord, Glenn Hughes i Ian Paice.
Zdjęcia wykonane podczas California Jam Festival.

Niestety, stało się również źródłem problemów. Muzykom Deep Purple zaproponowano ostatni występ podczas festiwalu lub przedostatni, tuż po zachodzie słońca. Wybrali tę drugą opcję, pozwalając grupie ELP wyjść później. Jednak w wyniku minimalnych odstępów między występami poprzednich zespołów, zakończyły się one znacznie przed planowanym czasem. Organizatorzy próbowali więc wypchnąć Deep Purple na scenę wcześniej, niż zostało zakontraktowane, grożąc, że w przeciwnym razie w ogóle nie pozwolą zespołowi wystąpić, co oznaczało również brak zapłaty. Po godzinnej kłótni, z krzykami zniecierpliwionej publiczności w tle, zespół zgodził się rozpocząć występ o 19:30, gdy słońce dopiero zaczęło zachodzić. Początkowo wszystko wyglądało normalnie. Muzycy nie dawali po sobie poznać wzburzenia i perfekcyjnie zagrali swoje utwory, skupiając się na materiale z dopiero co wydanego albumu "Burn" (m.in. rozpędzony utwór tytułowy, który z powodzeniem zajął miejsce "Highway Star", oraz rewelacyjny "Mistreated" z pełnym pasji śpiewem Coverdale'a). Ze starszych utworów zabrzmiały tylko "Smoke on the Water" i "Space Truckin'", oraz cytaty z "Lazy" i "The Mule" w rozimprowizowanym "You Fool No One". Koncert zbliżał się ku końcowi, muzycy tradycyjnie grali długą improwizację w "Space Truckin'", gdy nagle oszalały Blackmore zaczął rozwalać jedną z telewizyjnych kamer za pomocą swojej gitary. Wcześniej podobno wielokrotnie zwracał uwagę kamerzyście, że zasłania go widzom. Następnie Ritchie rozwalił dwie kolejne gitary, podpalił kilka wzmacniaczy (wybuch jednego z nich niemal zdmuchnął go ze sceny), a resztki sprzętu zrzucił do "fosy" pod sceną. Niedługo później musiał uciekać do innego stanu, aby uniknąć aresztowania przez policję, wezwaną przez organizatorów. W tej sytuacji publiczność nie mogła liczyć na żadne bisy.

Jak już jednak wspominałem, również to DVD nie jest pozbawione wad. I znów są to wady techniczne. Jakość brzmienia pozostawia sporo do życzenia, chociaż tragedii nie ma, słychać wszystkie dźwięki. Gorzej jest pod względem wizualnym. W porównaniu z wyraźnym obrazem na "Live in Concert 72/73", tutaj pełno jest różnego rodzaju zakłóceń, niczym na starej kasecie VHS. Dziwny jest też montaż - muzycy pokazywani są z daleka, zbliżenia padają właściwie tylko na Coverdale'a. Szczególnie irytuje to podczas finałowego szaleństwa Blackmore'a... Wszystko jednak wynagradza wspaniała muzyka. Utwory z "Burn" bardzo dobrze sprawdzają się na żywo, a improwizacje muzyków są równie interesujące, co na poprzednim DVD - w końcu w zespole wciąż grali Blackmore, Lord i Paice, a Hughes jest lepszym basistą od Glovera. Wokalnie też bez zarzutu, Coverdale był wtedy w szczytowej formie, a Hughes bardzo się starał, żeby zabrzmieć przynajmniej tak samo dobrze, jak główny wokalista... Na "Live in California 74" znalazł się także bonus, w postaci utworów "Burn" i "Might Just Take Your Life" w wersji z tego samego koncertu, ale z innym montażem (szczerze mówiąc, nie widzę różnicy), a także wspomniana reklama "Live in Concert 72/73". Szkoda, że zamiast tego nie zamieszczono tutaj jakiś dodatkowych rejestracji innych koncertów Mark III, choćby ich fragmentów.

Chyba nie muszę dodawać, że oba wydawnictwa, mimo pewnych niedociągnięć, to obowiązkowa pozycja dla wszystkich wielbicieli Deep Purple, bez względu na to, który skład preferują. Jeżeli ktoś jednak uważa, że to pozycje wyłącznie dla największych fanów zespołu, jest w błędzie. Niewiele było zespołów (a teraz nie ma takich w ogóle), które tak rewelacyjnie prezentowały się na scenie, dlatego każdy rockowy słuchacz powinien zapoznać się z tym materiałem, nawet jeśli z jakiegoś powodu nie przepada za Deep Purple. Osobiście nie potrafię zdecydować, które DVD jest lepsze, dlatego wystawiam im jedną, wspólną ocenę.

Ocena: 9/10

PS. W 2013 roku ukazało się DVD "Copenhagen 1972" będące odpowiednikiem "Live in Concert 72/73" (zawiera koncert z Kopenhagi i ten sam fragment nowojorskiego występu, ale utwór "Burn" został zastąpiony dokumentem o tytule "Deep Purple & the Music Revolution"). Odradzam jednak to wydanie, ze względu na zdecydowanie gorsze brzmienie ("urok" remasteringu).



Deep Purple - "Live in Concert 72/73" (2005)

Denmark 1972: 1. Highway Star; 2. Strange Kind of Woman; 3. Child in Time; 4. The Mule; 5. Lazy; 6. Space Truckin'; 7. Fireball; 8. Lucille; 9. Black Night; New York 1973: 10. Strange Kind of Woman; 11. Smoke on the Water; 12. Space Truckin'; Bonus: 13. Burn ("Live in California 74" preview)

Skład: Ian Gillan - wokal, instr. perkusyjne, harmonijka; Ritchie Blackmore - gitara; Jon Lord - instr. klawiszowe; Roger Glover - bass; Ian Paice - perkusja
Producent: Drew Thomson i Tony Edwards


Deep Purple - "Live in California 74" (2005)

California Jam 1974: 1. Arrival at airport; 2. Burn; 3. Might Just Take Your Life; 4. Lay Down, Stay Down; 5. Mistreated; 6. Smoke on the Water; 7. You Fool No One; 8. Space Truckin'; Bonus: 9. Burn; 10. Might Just Take Your Life; 11. Highway Star ("Live in Concert 72/73" preview)

Skład: David Coverdale - wokal; Ritchie Blackmore - gitara; Jon Lord - instr. klawiszowe; Glenn Hughes - bass i wokal; Ian Paice - perkusja
Producent: Drew Thomson i Tony Edwards


Brak komentarzy

Prześlij komentarz