25 maja 2015

[Recenzja] Rory Gallagher - "Photo-Finish" (1978)



W grudniu 1977 roku Rory Gallagher, wraz ze swoim zespołem, udał się do San Francisco, gdzie pod okiem producenta Elliota Mazera (znanego ze współpracy z Neilem Youngiem i Janis Joplin), zarejestrował materiał na swój siódmy studyjny album solowy. Longplay, zatytułowany "Torch", został ukończony i nawet wytłoczono już pierwsze egzemplarze, kiedy niezadowolony z rezultatu Gallagher postanowił wstrzymać jego wydanie. Następnie przegrupował swój zespół, wyrzucając perkusistę Roda de'Atha i klawiszowca Lou Martina, zastępując tylko pierwszego z nich nowym muzykiem - Szkotem Tedem McKenną (wcześniej członkiem Tear Gas i The Sensational Alex Harvey Band). Latem 1978 roku, w niemieckim studiu Dietera Dierksa, podjęto kolejną próbę nagrania albumu (muzycy ponownie zarejestrowali pięć utworów z poprzedniej sesji, a także cztery nowe kompozycje). Tym razem w pełni satysfakcjonującą Gallaghera. Materiał został dostarczony wytwórni tuż przed wyznaczonym ostatecznym terminem - nawiązaniem do tego jest ostateczny tytuł albumu, "Photo-Finish".

Pod względem muzycznym, album kontynuuje hardrockowy kierunek obrany na "Calling Card". Niestety, tym razem zabrakło różnorodności, tak charakterystycznej dla wcześniejszych dzieł Gallaghera. No dobrze, nie do końca zabrakło... Znalazły się tutaj dwa utwory o nieco innym klimacie. W częściowo akustycznym "Overnight Bag" pobrzmiewa irlandzki folk, a finałowy "Fuel to the Fire" to udramatyzowana bluesrockowa ballada. Te dwie kompozycje to najjaśniejsze punkty longplaya. Całej reszcie brakuje wyrazistości. Nawet "Shadow Play" - niesamowicie porywający w wersjach koncertowych - tutaj brzmi zbyt zachowawczo, bezbarwnie. To samo dotyczy innych utworów, które Rory wykonywał na żywo: "Shin Kicker", "Brute Force & Ignorance" i "The Last of the Independents". Dopiero na scenie nabrały właściwej energii. W studyjnych wersjach słychać natomiast niechęć Gallaghera do spędzania czasu w studiu. W "Cruise On Out" uwagę przyciągają dwie długie solówki Irlandczyka, ale reszta utworu jest zwyczajnie mdła. Nieco toporny, monotonny "Cloak & Dagger" zaskakuje z kolei niespodziewanie chwytliwym refrenem. Najmniej wyróżniającym się utworem jest natomiast "The Mississippi Sheiks". Jego tytuł to hołd dla tak właśnie nazywającej się bluesowej grupy z lat 30. (najbardziej znanej z utworu "Sitting on Top of the World", coverowanego m.in. przez Cream), jednak utrzymany jest w bluesrockowym stylu typowym dla lat 70. Szkoda tylko, że został zagrany jakby zupełnie bez przekonania.

"Photo-Finish" nagrywany był w pośpiechu i odbiło się to niestety na jakości tego materiału. Poprzednie albumy Gallaghera (z wyjątkiem "Blueprint") ustawiły poprzeczkę wysoko. "Photo-Finish" brzmi natomiast tak, jakby Rory nawet nie próbował jej przeskoczyć. Na szczęście, spadek poziomu nie jest ogromny. Album jak najbardziej nadaje się do słuchania, nawet jeśli wypada blado na tle poprzednich dzieł Irlandczyka. Są tutaj przynajmniej dwie naprawdę dobre kompozycje, a kilka innych okazało się typowo koncertowymi utworami, które w wersjach studyjnych po prostu nie mogą zabrzmieć tak dobrze, jak na żywo.

Ocena: 7/10



Rory Gallagher - "Photo-Finish" (1978)

1. Shin Kicker; 2. Brute Force & Ignorance; 3. Cruise On Out; 4. Cloak & Dagger; 5. Overnight Bag; 6. Shadow Play; 7. The Mississippi Sheiks; 8. The Last of the Independents; 9. Fuel to the Fire

Skład: Rory Gallagher - wokal, gitara, mandolina i harmonijka; Gerry McAvoy - bass; Ted McKenna - perkusja
Producent: Rory Gallagher i Alan O'Duffy


1 komentarz:

  1. Jedna z moich ulubionych płyt irlandczyka. Bardzo lubię ten blues hard rockowy okres w jego karierze i wcale nie uważam że Photo-Finish wypada blado na tle poprzednich albumów. Jest to świetne energetyczne granie!

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.