22 maja 2015

[Recenzja] Jack Bruce - "Songs for a Tailor" (1969)



W ostatnim czasie w piątki recenzuję albumy wykonawców mniej znanych, zapomnianych, przeważnie takich, którzy nigdy nie przedostali się do świadomości przeciętnych słuchaczy. Czemu zatem dziś prezentuję album Jacka Bruce'a - niegdyś członka jednego z najbardziej popularnych zespołów rockowych, tria Cream; człowieka, który zrewolucjonizował grę na gitarze basowej i inspirował dziesiątki, jeśli nie setki basistów? Niestety, jego kariera po rozpadzie Cream daleka była od komercyjnych sukcesów Erica Claptona. Ba, nawet perkusista Ginger Baker częściej przypominał o swoim istnieniu szerszemu gronu odbiorców, chociażby jako członek Public Image Ltd. i Hawkwind, nie wspominając już o tym, że wziął udział w nagrywaniu "Band on the Run" Paula McCartneya. Tymczasem działalność Bruce'a stała raczej w opozycji do mainstreamu, co może dziwić tym bardziej, że to on właśnie był kompozytorem większości przebojów Cream, z "I Feel Free", "Sunshine of Your Love" i "White Room" na czele. Z jego licznych solowych albumów, komercyjny sukces odniósł tylko debiutancki "Songs for a Tailor", któremu udało się dojść do 6. miejsca UK Albums Chart.

Chociaż Jack pozyskał do swojego obozu dwóch ważnych współpracowników Cream - tekściarza Pete'a Browna i producenta Felixa Pappalardiego - postanowił odejść od muzyki, jaką wykonywał z zespołem. Podczas gdy Clapton i Baker kontynuowali blues/hardrockową tradycję Cream w swojej kolejnej supergrupie, Blind Faith, Bruce zdecydował się zaprezentować światu swoje łagodniejsze oblicze. Jeżeli już na siłę szukać jakiś podobieństw między post-creamowymi albumami byłych członków grupy, to "Songs for a Tailor" najbliżej do solowego debiutu Claptona. Przynajmniej pod względem aranżacyjnym, bo artystycznie jest to jednak wyższa półka. Podobnie jak tam, dominują tutaj utwory proste, często o wyraźnie popowym charakterze (np. "Tickets to Water Falls", "Weird of Hermiston"), czasem z pierwszoplanową rolą dęciaków ("Never Tell Your Mother She's Out of Tune", "The Ministry of Bag", "Boston Ball Game 1967" - w pierwszym z nich gościnnie wystąpił George Harrison, ale jego partia jest niezbyt słyszalna).

Jednak "Songs for a Tailor" jest albumem o wiele bardziej zróżnicowanym. Znalazła się tu chociażby zgrabna ballada oparta przede wszystkim na akompaniamencie organów - "Theme for an Imaginary Western" (bardziej chyba znana z wykonania Mountain - zespołu w którym występował Pappalardi). Albo nieco bardziej rozbudowany "To Isengard", składający się z dwóch części - akustycznej z partią wokalną, oraz głównie instrumentalnej, z improwizacją na granicy funku, jazzu i rocka. Największym kontrastem do reszty longplaya jest jednak finałowy "The Clearout" - dynamiczna, ostra, niemal hardrockowa kompozycja. Ale to akurat odrzut z sesji nagraniowej "Disraeli Gears" Cream. Z tego samego okresu pochodzi także wspomniany już "Weird of Hermiston" - muzycznie dość błahy, ale ozdobiony intrygującym, poetyckim tekstem Browna. Zresztą to właśnie warstwa tekstowa jest największym atutem "Songs for a Tailor". Bo muzycznie - jak na album jednego z prekursorów hard rocka - trochę brakuje tu dynamiki. Chociaż może to i lepiej, że Bruce zamiast odcinania kuponów od sukcesów Cream, poprzez granie w tym samym stylu, zaproponował coś innego. Może i nie odkrywczego, ani szczególnie wybitnego, ale zdecydowanie wartego poznania.

Ocena: 7/10



Jack Bruce - "Songs for a Tailor" (1969)

1. Never Tell Your Mother She's Out of Tune; 2. Theme for an Imaginary Western; 3. Tickets to Water Falls; 4. Weird of Hermiston; 5. Rope Ladder to the Moon; 6. The Ministry of Bag; 7. He the Richmond; 8. Boston Ball Game 1967; 9. To Isengard; 10. The Clearout

Skład: Jack Bruce - wokal i bass, pianino (1-6,8,10), organy (2-4,10), gitara (5,7,8), wiolonczela (5)
Gościnnie: George Harrison - gitara (1); Chris Spedding - gitara (2-4,6,9,10); Felix Pappalardi - dodatkowy wokal (5,9), instr. perkusyjne (7), gitara (9); Jon Hiseman - perkusja (1-4,6,8-10); John Marshall - perkusja (5,7); Dick Heckstall-Smith - saksofon (1,6,8); Art Themen - saksofon (1,6,8); Harry Beckett - trąbka (1,6,8); Henry Lowther - trąbka (1,6,8); John Mumford - puzon (8)
Producent: Felix Pappalardi


1 komentarz:

  1. Jack Bruce po rozpadzie Cream brał udział w nagraniu sporej liczby płyt, czasem naprawdę dobrych - jedna świetna - , co pokazuje, że facet miał nadal wielki potencjał, był jednak nieco zagubiony. Turn It Over -The Tony Williams Lifetime to naprawdę piękna rzecz i to chyba ten jeden album z Brucem wydany po rozpadzie Cream, który może się równać z tym, co grał w latach 60'. Stylistyka jest oczywiście mocno inna, ale poziom niewiele niższy. Warto również odnotować jego obecność na albumach Carli Bley, Lou Reeda, Franka Zappy czy Johna McLaughlina - i jeszcze paru innych artystów naprawę dużego formatu, tylko że jego rola na tych nagraniach to w zasadzie rola muzyka sesyjnego, niewiele więcej.

    Jego solowe albumy miewały momenty, zarówno ten, który zrecenzowałeś jak i Out of the Storm (dwa ostatnie numery są tu znakomite). Poza tym Things We Like to całkiem miła rzecz, chociaż mam wrażenie, że Jack z kolegami wypuścili się na zbyt głęboka wodę, bo żeby grać free jazz trzeba dobrze wiedzieć co się robi i nie każdemu się to udaje.

    Trochę szkoda, że tak się jego kariera potoczyła bo to wspaniały muzyk, ale mam wrażenie, że sam nie do końca wiedział co chce robić. Z jednej strony współpracował z niszowymi muzykami z którymi grał ciekawe rzeczy, z drugiej jego solowe płyty, poza wspomnianą Things We Like to bardzo mainstreamowa muzyka, która fanom Michaela Mantlera i Tony Williamsa niewiele ma do zaoferowania. Co gorsza poziom tych płyt jest w sumie średni, są nierówne, dużo tam bardzo przeciętnego grania, więc o komercyjnym sukcesie nie mogło być mowy. I chyba właśnie brak konsekwencji zepchnął go w niebyt. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń