16 kwietnia 2015

[Recenzja] Stomu Yamashta's Go - "Go... Live from Paris" (1976)



Można polemizować nad sensem wydawania dwupłytowej koncertówki przez zespół mający na koncie zaledwie jeden album studyjny. Materiał zawarty na "Go... Live from Paris" rozwiewa jednak wszelkie wątpliwości. Bo chociaż teoretycznie jest to tylko rozbudowana wersja debiutu, w praktyce otrzymujemy znacznie więcej. Na początek warto zwrócić uwagę na pewne różnice repertuarowe. Pierwszą płytę koncertówki wypełniły utwory ze strony B studyjnego albumu, a kompozycje ze strony A znalazły się na drugiej płycie - poza tym jednak kolejność poszczególnych fragmentów została zachowana. Dziś trudno byłoby ustalić, czy muzycy rzeczywiście w ten sposób odgrywali album na żywo, czy może to błąd w opisie "Live from Paris" - zawsze można jednak słuchać płyt w odwrotnej kolejności. Kolejna różnica to brak fragmentu o tytule "Space Theme". Zamiast niego (ale w innym miejscu) pojawia się za to nieobecny w studyjnej wersji "Windspin" - ponad dziewięciominutowa improwizacja muzyków, potwierdzająca ich kunszt wykonawczy.

Przyznaję jednak, że trochę brakuje mi tutaj wspomnianego "Space Theme", a zwłaszcza jego genialnej, hipnotyzującej końcówki. To jednak jedyny mankament "Go... Live from Paris". Pod każdym innym względem album przewyższa studyjny odpowiednik. Na pewno na dobre wyszła rezygnacja z sekcji dętej w "Man of Leo" i "Time is Here". Dzięki temu o wiele lepiej wtapiają się one w całość, która w rezultacie brzmi o wiele bardziej spójnie. Kolejną zaletą jest luźniejsze potraktowanie utworów, które dzięki długim improwizacjom znacznie się rozrastają. Przykładowo, trwający oryginalnie niewiele ponad dwie minuty "Man of Leo" tutaj został zaprezentowany w porywającej, piętnastominutowej wersji. Podobnie rozciągnięty został "Time is Here", tutaj trzykrotnie dłuższy, niż w oryginale. Moim faworytem jest jednak "Crossing the Line" - nie rozbudowany aż tak jak dwa poprzednie, dzięki czemu zachował swój przebojowy charakter (zresztą właśnie w tej wersji został wydany na singlu), ale z fantastycznie wydłużoną gitarową solówką. Warto jeszcze wspomnieć o fragmencie "Solitude"/"Nature", który wypada tutaj jeszcze piękniej i bardziej poruszającą od wersji studyjnej.

O ile studyjny album "Go" może zaciekawić przede wszystkim wielbicieli grających na nim muzyków, tak z "Go... Live from Paris" powinien zapoznać się każdy miłośnik muzyki z tamtych czasów, a szczególnie koncertowych improwizacji z pogranicza jazzu, bluesa i rocka.

Ocena: 8/10



Stomu Yamashta's Go - "Go... Live from Paris" (1976)

LP1: 1. Space Song; 2. Carnival; 3. Windspin; 4. Ghost Machine; 5. Surfspin; 6. Time is Here; 7. Winner/Loser
LP2: 1. Solitude; 2. Nature; 3. Air Voice; 4. Crossing the Line; 5. Man of Leo; 6. Stellar; 7. Space Requiem

Skład: Stomu Yamashta - instr. perkusyjne i klawiszowe; Steve Winwood - wokal i pianino; Klaus Schulze - instr. klawiszowe; Al Di Meola - gitara; Pat Thrall - gitara; Jerome Rimson - bass; Michael Shrieve - perkusja; Brother James - kongi
Producent: Stomu Yamashta


Brak komentarzy

Prześlij komentarz