14 kwietnia 2015

[Artykuł] Historie Klasycznych Albumów: "British Steel" Judas Priest

14 kwietnia 1980 ukazały się dwa klasyczne albumy heavy metalowe: "British Steel" Judas Priest i debiut grupy Iron Maiden, zatytułowany po prostu "Iron Maiden". Był to czas największej popularności takiej muzyki, do czego zresztą oba zespoły także znacznie się przyczyniły: Judas Priest - jako jeden z głównych prekursorów nurtu zwanego Nową Falą Brytyjskiego Heavy Metalu; a Iron Maiden - jako jeden z najpopularniejszych przedstawicieli owego nurtu. Co jednak ciekawe, to ci pierwsi wydali album posiadający wszelkie cechy heavy metalu lat 80., podczas gdy dzieło drugiego zespołu bliższe jest standardów poprzedniej dekady. W poniższym artykule przyjrzymy się jak powstał pierwszy z tych albumów.



Brytyjska Stal

W 1980 roku Judas Priest był już uznanym zespołem, z pięcioma albumami studyjnymi na koncie. Zadebiutował w 1974 roku longplayem "Rocka Rolla", jeszcze stricte hard rockowym i właściwie całkowicie pozbawionym własnego charakteru. Jednak już na wydanym dwa lata później "Sad Wings of Destiny" grupa zaprezentowała swój własny styl, będący połączeniem ciężaru Black Sabbath i wyrafinowanych solówek w stylu Wishbone Ash. Na kolejnych albumach ("Sin After Sin" z 1977, oraz "Stained Class" i "Killing Machine" z 1978) zespół grał coraz ciężej, zbliżając się do stylu, który w latach 80. miał zostać nazwany heavy metalem. Jak jednak przystało na lata 70., muzycy nie unikali jednak na tych albumach różnorodności - nie obawiali się nagrać fortepianowej ballady z harmoniami wokalnymi w stylu Queen ("Epitaph" z "Sad Wings of Destiny") albo akustycznej piosenki o niemal popowym charakterze ("Before the Dawn" z "Killing Machine"). Dekadę zakończyli jednak koncertowym albumem "Unleashed in the East" (1979), na którym nie było już miejsca na takie eksperymenty - trafił na niego stricte heavy metalowy materiał. W takim kierunku grupa miała podążyć w kolejnej dekadzie.

Trzon grupy od czasu debiutanckiego albumu pozostawał bez zmian, a tworzyli go wokalista Rob Halford, gitarzyści Glenn Tipton i K.K. Downing, oraz basista Ian Hill. Perkusiści zmieniali się regularnie, praktycznie z albumu na album. Również do pracy nad "British Steel" grupa przystąpiła z nowym bębniarzem, Davem Hollandem (ex-Trapeze). Sesja rozpoczęła się w grudniu 1979 roku w Startling Studios mieszczącym się w posiadłości Tittenhurst Park w Ascot, należącej do Ringo Starra, a wcześniej do Johna Lennona (to w niej nakręcono teledysk do utworu "Imagine"). Nie wiem, który z nich urządził tam studio, ale gdy Ringo przeniósł się do Francji, postanowił je wynajmować, żeby się nie marnowało - wyjaśniał Hill. Producentem został Tom Allom, wypróbowany już podczas miksowania "Unleashed in the East". Allom miał już wówczas spore doświadczenie - jako inżynier dźwięku brał udział w nagrywaniu debiutu Genesis i trzech pierwszych albumów Black Sabbath, później jako producent współpracował z grupą The Strawbs.

Judas Priest '80: Rob Halford, K.K. Downing, Dave Holland, Ian Hill i Glenn Tipton.

Podczas sesji nie obyło się bez problemów. Weszliśmy do studia, które było ciasne i głuche - wspominał Allom. Od razu zrozumieliśmy, że w tych warunkach nie uzyskamy odpowiedniego brzmienia. Narażając się na trudności w komunikacji między reżyserką a muzykami, postanowiliśmy zająć cały dom. Na dole ustawiliśmy perkusję. Powiesiliśmy parę mikrofonów pod balustradą. Bębny brzmiały rewelacyjnie. To samo zrobiliśmy w pomieszczeniach dla gitarzystów. Ich instrumenty brzmiały jak na wielkiej scenie. Właściwie mieliśmy gotowe brzmienie płyty. Muzycy od początku mieli jasno sprecyzowane, jak powinien brzmieć album. Brytyjski metal powinien być czysty i ostry - wyjaśniał Downing. Zawartość albumu idealnie trafiła w swój czas, przypominając dokonania grup z nurtu NWOBHM. Nie było tu miejsca na żadne eksperymenty (wstawki w rytmie reggae w "The Rage" to wyjątek potwierdzający regułę), zespół po raz pierwszy nie umieścił na albumie żadnej ballady. Całość składa się z samych heavy metalowych czadów. Utwory w rodzaju "Breaking the Law", "Living After Midnight", "United" czy "Metal Gods" stały się prawdziwymi hymnami, nie tylko zespołu, ale całego gatunku. Wszyscy znają je na pamięć - twierdzi Halford. Na koncertach przestajemy na chwilę grać, a tłum nadal śpiewa.

Trzy pierwsze z wymienionych utworów promowały album na singlach. "Living After Midnight" i "Breaking the Law" doszły do 12. miejsca na UK Singles Chart, stając się tym samym ex aequo największymi przebojami Judas Priest w Wielkiej Brytanii; "United" doszedł natomiast do 26. pozycji. Jeszcze większym sukcesem okazał się sam album, dochodząc do 4. miejsca na UK Albums Chart i 34. pozycji amerykańskiego Billboard 200 (do dziś pokrył się srebrną płytą w Wielkiej Brytanii i platynową w Stanach). Ale dla zespołu był to dopiero początek pasma sukcesów. O dziwo skład z Hollandem utrzymał się do końca lat 80., a każdy kolejny album nagrany w tej dekadzie ("Point of Entry", "Screaming for Vengeance", "Defenders of the Faith", "Turbo" i "Ram It Down") okazywał się komercyjnym sukcesem.

Okładka reedycji z 2010 roku,
Nie można nie wspomnieć o słynnej okładce "British Steel", którą zaprojektował artysta polskiego pochodzenia, Rosław Szaybo - wówczas dyrektor artystyczny CBS Records, dla której nagrywał Judas Priest. Z zespołem współpracował już wcześniej, to on zaprojektował okładki albumów "Stained Class" i "Killing Machine". Tytuł "British Steel" od razu przypomniał mu czasy, kiedy mieszkając w Warszawie kupował żyletki z takim właśnie napisem. Były o wiele porządniejsze od tych polskich, szybko rdzewiejących - wspominał. Od razu naszkicował projekt okładki, przedstawiający dłoń trzymającą wielką żyletkę. Dzisiaj wykonanie takiej okładki nie sprawiłoby większych trudności, inaczej było jednak w tamtych czasach. Trzeba było zamówić ślusarza, by taką żyletkę wykonał, potem zrobić zdjęcie i zyskać akceptację - wyjaśniał Szaybo. Zespołowi pomysł od razu się spodobał, w przeciwieństwie do przedstawicieli wytwórni, którzy uznali go za... za mało metalowy. Zespół stanął jednak murem za mną - wspominał grafik. Muzycy zagrozili nawet zerwaniem kontraktu! Wytwórnia dopięła jednak swojego przy okazji reedycji albumu z 2010 roku, "ozdobioną" nową okładką - na której także znalazła się żyletka, ale zniknęła trzymająca ją dłoń.




Źródła cytatów: 
1. Klasyczne albumy rocka - Judas Priest - "British Steel", reż. Tim Kirkby, Wielka Brytania, 2001
2. Paweł Piotrowicz, Rosław Szaybo: nie za stary na metal, [online, dostęp 13 kwietnia 2015], dostępny w Internecie: http://muzyka.onet.pl/rock/roslaw-szaybo-nie-za-stary-na-metal/wpmf4


Więcej na temat:


1 komentarz:

  1. Ciekawy artykuł, podobnie jak cały cykl "Historie Klasycznych Albumów".
    P.S. Dzisiaj przypada także rocznica wydania innego, nieco mniej klasycznego albumu Judas Priest - "Turbo".

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.