16 marca 2015

[Recenzja] Jethro Tull - "Songs from the Wood" (1977)



Album "Songs from the Wood" uznawany jest za pierwszą część tzw. "folkowej trylogii" (do której należą także dwa kolejne longplaye, "Heavy Horses" i "Stormwatch"). Trochę to jednak nietrafione określenie, bo przecież folkowe wpływy w twórczości Jethro Tull były wyraźnie słyszalne już od debiutanckiego "This Was". Fakt, że na "Songs from the Wood" ta inspiracja, przede wszystkim muzyką celtycką, stała się jeszcze bardziej słyszalna, nie jest to jednak album jednoznacznie folkowy. Nie brakuje tutaj przecież ostrych partii gitary elektrycznej, a mocne brzmienie perkusji dobitnie przypomina o hardrockowych korzeniach grupy. Ba, na tym albumie jest o wiele więcej rockowej dynamiki, niż na poprzednim w dyskografii "Too Old to Rock 'n' Roll: To Young to Die!".

Dobrą zapowiedzią całego albumu jest rozpoczynające go nagranie tytułowe, łączące folkową melodykę i instrumentarium (m.in. flet i gitara akustyczna) z mocnym rockowym brzmieniem. W sumie utwór nie odbiega daleko od wczesnych utworów Jethro Tull, więcej tu tylko brzmień klawiszowych (co nie powinno dziwić, bo przed nagraniem "Songs from the Wood" skład zespołu poszerzył się o drugiego klawiszowca, którym został stały współpracownik grupy, David Palmer). Innym przykładem łączenia folku z rockową dynamiką jest świetny "Cup of Wonder", wyróżniający się bardzo chwytliwym motywem przewodnim granym na flecie (a w jednym momencie także na pisaninie). Albo najdłuższy na albumie, ponad ośmiominutowy "Pibroch (Cap in Hand)", z początku bliższy bluesa, ale później nabierający bardziej "celtyckiego" charakteru.

Nie brak też tutaj utworów jednoznacznie folkowych, jak ascetyczny "Jack-in-the-Green" (w nagraniu którego brał udział tylko Anderson); przywołujący bożonarodzeniowy klimat, przepiękny "Ring Out, Solstice Bells"; równie uroczy "Velvet Green"; a także singlowy, bardzo chwytliwy "The Whistler". Na tle całości wyróżniają się natomiast "Hunting Girl" i "Fire at Midnight", w których prawie w ogóle nie słychać folku. Ten pierwszy to niemal hardrockowy kawałek, oparty na galopującej grze sekcji rytmicznej, wyróżniający się jednak bardzo bogatą aranżacją, obejmującą organy i flet. Drugi jest natomiast bardzo zgrabną balladą, której zarzucić można tylko jedno - że kończy się po niespełna trzech minutach.

"Songs from the Wood" to jedno z najwspanialszych dzieł Jethro Tull. Zebrane tutaj utwory tworzą bardzo spójną całość, dzięki unoszącemu się nad nimi folkowemu nastrojowi, a jednocześnie każdy z nich ma swój własny charakter.

Ocena: 9/10



Jethro Tull - "Songs from the Wood" (1977)

1. Songs from the Wood; 2. Jack-in-the-Green; 3. Cup of Wonder; 4. Hunting Girl; 5. Ring Out, Solstice Bells; 6. Velvet Green; 7. The Whistler; 8. Pibroch (Cap in Hand); 9. Fire at Midnight

Skład: Ian Anderson - wokal, flet, gitara, mandolina, bass (2), perkusja (2); Martin Barre - gitara i lutnia; John Glascock - bass; Barriemore Barlow - perkusja i instr. perkusyjne; John Evan - instr. klawiszowe; David Palmer - instr. klawiszowe
Producent: Ian Anderson


1 komentarz:

  1. Przepiękny album którego główną zaletą jest to że posiada swoją "duszę". Anderson powiedział że został skomponowany jako hołd dla Wielkiej Brytanii i był dla wszystkich członków zespołu potwierdzeniem ich brytyjskości.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.