24 lutego 2015

[Artykuł] 40 lat albumu "Physical Graffiti" Led Zeppelin

Zdania na temat szóstego albumu Led Zeppelin, dwupłytowego "Physical Graffiti", są podzielone. Według niektórych jest to opus magnum twórczości grupy, jej najwybitniejsze osiągnięcie. Inni z kolei narzekają na długość i nierówny poziom materiału. Jedno nie ulega wszakże wątpliwości - jest to album, którego nie wypada nie znać. A chociaż od jego wydania właśnie mija 40 lat, zawarta na nim muzyka nic się nie zestarzała i wciąż wywołuje najrozmaitsze emocje.



Szczyt

W połowie lat 70. zespół Led Zeppelin był na samym szczycie. Już dwoma pierwszymi albumami, "Led Zeppelin" i "Led Zeppelin II" (oba ukazały się w 1969 roku), grupa ugruntowała swoją pozycję na rockowej scenie. Teoretycznie, zawarta na nich muzyka nie odbiegała od popularnego wówczas w Wielkiej Brytanii blues rocka, ale zaskakiwała swoim brzmieniem, wyjątkowo ciężkim jak na tamte czasy (jego siła tkwiła jednak przede wszystkim w perkusji, a nie - jak np. u Black Sabbath - gitarze). Kolejny album, "Led Zeppelin III", pokazał szersze horyzonty muzyków (połowa utworów, wyraźnie inspirowana folkiem, opiera się na brzmieniach akustycznych). Również "Led Zeppelin IV" okazał się bardzo eklektycznym dziełem, a przy tym znalazł się na nim jeden z najsłynniejszych utworów w historii muzyki - "Stairway to Heaven". Sama ta kompozycja wystarczyła, aby zespół został okrzyknięty nowym Największym Zespołem Świata (w końcu Beatlesi rozpadli się kilka lat wcześniej i trzeba było wskazać ich następcę). Mało komu przeszkadzało, że "Led Zeppelin V" "Houses of the Holy" zdradzał oznaki wypalenia twórczego muzyków i niepewności co do kierunku, w którym powinni pójść.

Jednak to właśnie trasa promująca ten ostatni album może być nazwana szczytowym momentem kariery Led Zeppelin. A szczególnie koncert, który odbył się 5 maja 1973 roku na Tampa Stadium na Florydzie. Pobity został wówczas zarówno światowy rekord frekwencyjny (prawie 57 tysięcy widzów), jak i finansowy (zysk przekroczył 300 tysięcy dolarów - spora część tych pieniędzy została jednak skradziona niedługo później, a sprawcy nigdy nie znaleziono). Nie było wówczas innego wykonawcy, który mógłby przebić te statystyki. Trasę zakończyły trzy występy w nowojorskim Madison Square Garden, które odbyły się między 27-29 lipca 1973 roku. To właśnie na nich zarejestrowany zostały film o tytule "The Song Remains the Same" i towarzyszący mu soundtrack, będący zarazem pierwszą koncertówką zespołu. Premiera obu odbyła się pod koniec października 1976 roku.

Na scenie: Robert Plant, John Paul Jones i Jimmy Page.


Półtora longplaya i odrzuty

Już w listopadzie 1973 roku zespół wszedł do studia, gdzie rozpoczął pracę nad nowymi utworami. Sesja została jednak nagle przerwana. Jako powód podano chorobę basisty Johna Paula Jonesa. Po latach okazało się jednak, że muzyk podjął wówczas decyzję opuszczenia zespołu - z powodu zmęczenia trasami koncertowymi i ich wpływu na życie rodzinne. Na szczęście, jeszcze przed końcem roku menadżerowi Peterowi Grantowi udało się namówić go do powrotu. W styczniu i lutym 1974 odbyła się sesja nagraniowa albumu, mającego nosić tytuł "Physical Graffiti". Nagraliśmy osiem kawałków - mówił wówczas wokalista Robert Plant. Wiele z nich jest naprawdę bardzo gorących. Zarejestrowaliśmy parę mocnych kawałków z wokalami na żywo. Był to zupełnie przypadkowy materiał, który bardzo ładnie wypadł. Szybko jednak okazało się, że długość zarejestrowanego materiału znacznie przekracza dopuszczalną objętość płyty winylowej. Mieliśmy materiału na półtora longplaya - przyznawał gitarzysta Jimmy Page. Pomyśleliśmy sobie więc, dlaczego by nie wydać albumu dwupłytowego i wykorzystać rzeczy, które były już nagrane, ale nigdy dotąd ich nie opublikowaliśmy.

Muzykom udało się znaleźć w archiwum aż siedem utworów, które uznali za wystarczająco dobre, by umieścić na nowym albumie. "Bron-Yr-Aur", "Down by the Seaside" i "The Rover" powstały już w 1970 roku, gdy zespół tworzył materiał na "Led Zeppelin III" w wiejskim domku o nazwie Bron-Yr-Aur, znajdującym się w Walii. Na "Physical Graffiti" tylko pierwszy z tych utworów został umieszczony w oryginalnej wersji, zarejestrowanej w lipcu 1970 roku. Pozostałe dwa pochodzą z sesji do kolejnych albumów, odpowiednio "Led Zeppelin IV" i "Houses of the Holy". Oba zostały przearanżowane, dzięki czemu zyskały nową jakość. I o ile "Down by the Seaside" zachował swoją pierwotną delikatność, tak "The Rover" z akustycznego bluesa przerodził się w porywający hard rockowy numer. Inne pozostałości po czwartym albumie to nieco stonesowskie utwory "Night Flight" i "Boogie with Stu" (w nagraniu tego drugiego zresztą brał udział stały współpracownik The Rolling Stones, pianista Ian Stewart), natomiast po "Houses of the Holy" został "Black Country Woman" utrzymany w stylu country, oraz... kompozycja, która dała mu tytuł - przebojowy riffowiec "Houses of the Holy".

Bron-Yr-Aur - tutaj powstały utwory "Bron-Yr-Aur", "Down by the Seaside" i "The Rover".

Album pamiętany jest jednak głównie dzięki nowszym utworom. Kluczowym momentem jest oczywiście kompozycja "Kashmir" - monumentalny utwór, oparty na hipnotycznym gitarowym riffie, dublowanym przez anonimowych muzyków grających na instrumentach smyczkowych i dętych. Brzmienie jest dzięki temu potężniejsze, ale zasadniczo orkiestra gra te same nuty co gitara - wyjaśniał Page. "Kashmir" narodził się z riffu gitarowego i pierwotnie tylko gitara miała grać ten riff. Egzotyczny, wschodni klimat to rezultat podróży Planta i Page'a do Maroka (które leży w północnej Afryce, podczas gdy Kaszmir znajduje się w środkowej Azji). Innym ważnym fragmentem longplaya jest "In My Time of Dying" - najdłuższy utwór w dorobku grupy, a przy okazji przypominający o jej bluesowych korzeniach. Jego podstawą była tak samo zatytułowana stara pieśń gospel, po raz pierwszy nagrana w 1927 roku przez "Blind" Williego Johnsona. Muzycy nadali jej jednak zupełnie innego charakteru, dzięki czemu brzmi jak ich autorski utwór. Nie jest to jednak wystarczające usprawiedliwienie ich decyzji, aby autorstwo utworu podpisać swoimi nazwiskami - chociaż to akurat zdarzyło się nie po raz pierwszy. Niektóre utwory powstały przy zastosowaniu naszej własnej techniki: braliśmy piosenkę na warsztat i zanim się zorientowaliśmy, dochodziliśmy do czegoś zupełnie odmiennego - wyjaśniał Plant, być może mając na myśli właśnie przywłaszczanie sobie cudzych kompozycji.

Jedynym singlem promującym album był utwór "Trampled Under Foot" (na stronę B trafił natomiast "Black Country Woman" - rzeczywiście bardziej tam się nadający, niż na album). Wybór trochę zaskakujący, bowiem nie jest to najbardziej zapadający w pamięć utwór z albumu, a wręcz należy do jego bardziej eksperymentalnych fragmentów - zainspirowany został twórczością Steviego Wondera, czego efektem jest funkowy rytm. Nie zniechęciło to jednak fanów grupy i utwór doszedł do 38. miejsca na amerykańskiej liście "Billboard" Hot 100. Najbardziej eksperymentalnym utworem jest jednak "In the Light", w którym po raz pierwszy w twórczości Led Zeppelin został wykorzystany syntezator (na którym zagrał John Paul Jones). Wśród nowych utworów nie zabrakło jednak także typowo hard rockowych kawałków, jak "Custard Pie", "The Wanton Song", "Sick Again", oraz nieco bardziej złożony "Ten Years Gone", w którym gitarowe riffy uzupełniane są uwielbianymi przez zespół brzmieniami akustycznymi. Wszystko to razem składa się na najbardziej zróżnicowany album Led Zeppelin.


Łabędzi śpiew

"Physical Graffiti" miał być pierwszym albumem wydanym przez Swan Song - wytwórnie założoną przez Petera Granta i członków Led Zeppelin, której działalność została zainaugurowana 10 maja 1975 roku. Nazwa wytwórni narodziła się nieco przypadkiem. Grałem długi instrumentalny kawałek gitarowy z rzadko rozsianym wokalem - utwór miał prawie dwadzieścia minut, a wokal około sześciu, cała zaś rzecz miała bardzo podniosły, prawie klasyczny charakter - wyjaśniał Jimmy Page. Kiedy go ćwiczyłem, jeden z nas krzyknął: "A jak to miałoby się nazywać?", a ja odkrzyknąłem "Swan Song". W tym momencie wszyscy uświadomiliśmy sobie, jaka to świetna nazwa dla  naszej wytwórni. Trzeba jednak dodać, że utwór nigdy nie został wydany pod szyldem Led Zeppelin. Page nagrał go dopiero w 1985 roku, w innej wersji jako "Midnight Moonlight", na album "The Firm" tak samo nazywającej się supergrupy (w skład której poza nim wchodzili także: wokalista Paul Rodgers z Free/Bad Company, basista Tony Franklin, oraz perkusista Chris Slade).

John Paul Jones, Jimmy Page, Robert Plant, Peter Grant i John Bonham podczas inauguracji Swan Song.

Premiera "Physical Graffiti" znacznie się jednak opóźniała, ze względu na skomplikowany projekt okładki. Zespół zawsze przywiązywał dużą wagę do oprawy swoich albumów (vide "obrotowa" grafika z "Led Zeppelin III"), ale to właśnie ich szósty album został wydany z największym rozmachem. Na okładce znalazło się zdjęcie dwóch nowojorskich kamienic (znajdujących się przy St. Mark's Place pod numerami 96 i 98), z wyciętymi dziurami w miejscach okien, w których można "ustawić" jeden z czterech zestawów zdjęć (przedstawiających m.in. muzyków) wydrukowanych na dwóch wewnętrznych kopertach, lub skorzystać z dołączonej wkładki, na której do wyboru mamy puste okna z zasłonami, lub te same zasłony, ale z literami układającymi się w tytuł albumu. Jako autorzy tego pomysłu podani są Peter Corriston i Mike Doud. To ja zaproponowałem zespołowi koncepcję okładki ukazującej kamienicę i jej mieszkańców, którzy mogliby się przemieszczać - mówił Corriston. Przez kilka tygodni krążyliśmy po mieście szukając odpowiedniego domu. Pomysł nie był jednak oryginalny - dwa lata wcześniej identyczny patent zastosowano na albumie "Compartments" Jose'a Feliciano... Okładka "Physical Graffiti" była dość zabawna - mówił John Paul Jones. Ale przyznam, że oprawa graficzna naszych płyt nigdy specjalnie mnie nie interesowała. Autorem był zazwyczaj ktoś spoza zespołu. W dodatku rzecz powstawała na samym końcu, kiedy płyta była już gotowa.

Kamienice przy St. Mark's Place w rzeczywistości są o piętro wyższe niż na okładce.


Droga w dół

"Physical Graffiti" ostatecznie ukazał się 24 lutego 1975 roku, jako trzecie wydawnictwo Swan Song (w 1974 roku jej nakładem ukazał się debiut Bad Company, a także album "Silk Torpedo" grupy The Pretty Things). Recenzje w prasie były mieszane, ale nie przeszkodziło to albumowi zadebiutować na pierwszym miejscu amerykańskiej listy sprzedaży. Co więcej, w tym samym czasie na listę wróciły wszystkie poprzednie albumy Led Zeppelin, który tym samym stał się pierwszym wykonawcą w historii, która miała jednocześnie sześć albumów na Top 200 "Billboardu". Do dziś w samych Stanach sprzedało się ponad osiem milionów egzemplarzy "Physical Graffiti", a ponieważ jest to album dwupłytowy - pokrył się tam szesnastokrotną platyną. Album osiągnął szczyt notowania także w Wielkiej Brytanii, aczkolwiek w tym kraju dorobił się "zaledwie" podwójnej platyny. To nie jest tak, że uważamy się za najlepszy zespól na świecie - mówił żartobliwie Robert Plant. Sądzimy tylko, że jesteśmy o wiele lepsi niż Numer Drugi, kimkolwiek by on nie był!

Ogromnym sukcesem okazała się także amerykańska trasa promująca album, trwająca od stycznia do marca. Spoglądając wstecz można stwierdzić, że ta trasa przeszła jak błysk - wspominał Plant. Obfitowała w wiele bitew i zwycięstw. Zakończyła się sukcesem pod każdym względem, a ja osobiście doskonale się przez cały czas bawiłem. Nie mieliśmy żadnych problemów z przystosowaniem się do warunków tournee, choć zwykle zabierało nam to sporo czasu, by wskoczyć w odpowiedni rytm. Nasza [nowa] muzyka znalazła zdumiewający oddźwięk u publiczności. Wszyscy po prostu pokochali utwory z , "Physical Graffiti". Miało to dla nas olbrzymie znaczenie. W maju zespół zagrał serię udanych, wyprzedanych do ostatniego miejsca koncertów w Londynie, a na koniec sierpnia zaplanowany był początek kolejnej trasy po Stanach, która miała zdystansować wszystkie dotychczasowe sukcesy.


Niestety, w tym właśnie momencie kariera grupy uległa nagłemu załamaniu. 4 sierpnia Robert Plant przeżył poważny wypadek samochodowy, który na długie miesiące uniemożliwił mu koncertowanie. Trasa została odwołana, a zespół już nigdy nie miał wspiąć się na wyżyny, na których dotąd przebywał. Błyskawicznie zaczął staczać się po równi pochyłej. Wydany w 1976 roku album "Presence" nie był co prawda wiele słabszy od poprzednich wydawnictw (znalazł się na nim m.in. genialny utwór "Achilles Last Stand"), ale spotkał się z wyraźną niechęcią prasy, a także osiągnął najniższą sprzedaż z całej dyskografii zespołu. Na jego następcę trzeba było czekać ponad trzy lata (jedną z przyczyn była śmierć syna Planta), a gdy "In Through the Out Door" już się ukazał - okazał się kompletną artystyczną porażką. Zawarty na nim materiał nie miał nic wspólnego z muzyczną przeszłością grupy - przeważają na nim łagodne, banalne piosenki, w których dominującą rolę często odgrywają brzmienia syntezatorów. Dalszą działalność grupy przerwała śmierć Johna Bonhama w sierpniu 1980 roku.



Źródła cytatów:
1. Lewis Dave, Led Zeppelin. Hołd, Wydawnictwo Britanica Press, 1992
2. Kendall Paul, Led Zeppelin. Niebiańskie progi, Wydawnictwo Rock-Serwis, 1993
3. Świrkowicz Marek, Inna rzeczywistość, "Teraz Rock Kolekcja" 2009, nr 4, s. 30-31
4. Babula Jordan, Mieszkańcy, "Teraz Rock" 2011, nr 6, s. 114


Więcej na temat:


2 komentarze:

  1. Świetny pomysł z tymi rocznicowymi artykułami, bardzo dobrze napisane:)
    Czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze napisane, fajnie poczytać o historii powstania albumów, zwłaszcza będąc przedstawicielem tej części młodszego pokolenia, która dalej się jara tymi starymi kawałkami i zespołami. :)

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.