26 stycznia 2015

[Recenzja] Traffic - "Welcome to the Canteen" (1971)



"Welcome to the Canteen" to pierwszy koncertowy album Traffic - mimo że nazwa grupy nie pojawia się na okładce. Zamiast niej, wydawnictwo jest firmowane nazwiskami grających na nim muzyków. Zajmującymi sporo miejsca, bo skład grupy liczył wówczas aż siedem osób. Bo chociaż album "John Barleycorn Must Die" został zarejestrowany przez trio Steve Winwood - Jim Capaldi - Chris Wood, to tuż przed rozpoczęciem promującej go trasy dołączył do nich basista Ric Grech, natomiast po kilku miesiącach doszli kolejni muzycy: perkusista Jim Gordon, znany z właśnie rozwiązanego Derek and the Dominos, a także Rebop Kwaku Baah grający na afrykańskich perkusjonaliach. Ponadto do składu wrócił gitarzysta Dave Mason - co prawda tylko na sześć koncertów, ale akurat nagrania z dwóch z nich złożyły się na zawartość "Welcome to the Canteen".

Repertuar koncertówki jest dość osobliwy: trafiły na nią tylko trzy utwory Traffic (po jednym z pierwszych trzech albumów i ani jeden z "John Barleycorn Must Die"), dwa utwory z solowego debiutu Masona, "Alone Together" ("Sad and Deep as You" i "Shouldn't Have Took More Than You Gave"), a także kompozycja "Gimme Some Lovin'" z repertuaru The Spencer Davis Group - pierwszego zespołu, w którym śpiewał Winwood.

Pierwsza strona albumu, zawierająca cztery krótkie, konwencjonalnie odegrane utwory, może rozczarować wszystkich miłośników koncertówek z lat 70., na których istotną rolę odgrywają długie improwizacje. Wyjątek stanowi "Forty Thousand Headmen", który jest dwukrotnie dłuższy od wersji studyjnej. Jednak i tutaj nie ma długich solówek; zamiast tego muzycy skupiają się wytworzeniu nastroju. I wyszło to naprawdę świetnie. Gitara akustyczna, flet i bongosy tworzą tutaj niesamowity klimat. Bardzo podobny nastrój ma także "Sad and Deep as You" - a ponieważ oba utwory ze sobą sąsiadują, można pomyśleć, że to jedna, długa kompozycja. Słabiej wypadają natomiast utwory "Medicated Goo" i "Shouldn't Have Took More Than You Gave", w których nie ma ani fantastycznego klimatu wcześniej wspomnianych utworów, ani koncertowego ducha.

Na brak tego ostatniego nie można natomiast narzekać w przypadku dwóch utworów ze strony B. Najpierw rozbudowane wykonanie najbardziej chyba znanego utwory grupy, "Dear Mr. Fantasy", z długimi gitarowymi solówkami - zajmującymi ponad osiem minut z... jedenastominutowego nagrania. Niewiele krótsze wykonanie "Gimme Some Lovin'" jest natomiast przykładem zespołowej improwizacji. Właśnie tutaj najlepiej słychać, że poza perkusistą w składzie jest dwóch muzyków grających na perkusjonaliach. Wielka szkoda, że na album nie trafiło więcej utworów w takim stylu - grupa wykonywała przecież w tamtym czasie na koncertach rozbudowane wersje "Glad" i "Who Knows What Tomorrow May Bring".

"Welcome to the Canteen", mimo swoich wad, jest warte poznania, gdyż stanowi udane podsumowanie wczesnego okresu twórczości Traffic.

Ocena: 7/10



Traffic - "Welcome to the Canteen" (1971)

1. Medicated Goo; 2. Sad and Deep as You; 3. Forty Thousand Headmen; 4. Shouldn't Have Took More Than You Gave; 5. Dear Mr. Fantasy; 6. Gimme Some Lovin'

Skład: Steve Winwood - wokal (1,3,5,6), instr. klawiszowe, gitara (3,5); Dave Mason - wokal (2,4) i gitara; Chris Wood - saksofon, flet i instr. klawiszowe; Ric Grech - bass; Jim Gordon - perkusja; Jim Capaldi - instr. perkusyjne i dodatkowy wokal; Rebop Kwaku Baah - instr. perkusyjne
Producent: Traffic


Brak komentarzy

Prześlij komentarz