21 stycznia 2015

[Recenzja] Titus Groan - "Titus Groan" (1970)



"Titus Groan" to tytuł jednej z pierwszych powieści fantasy, napisanej przez Mervyna Peake'a w 1946 roku. Ale jest to również nazwa krótko istniejącej brytyjskiej grupy, której dyskografia obejmuje zaledwie jeden singiel i jeden album długogrający (niepowielające ze sobą żadnych utworów). Te nieliczne dokonania grupy pokazują jednak jej spory potencjał. Twórczość Titus Groan najprościej określić jako rock progresywny z dużą ilością instrumentów dętych i wyraźnym wpływem jazzu, przez co najłatwiej skojarzyć ją z wczesnym King Crimson - nie ma tu jednak tego uroczystego nastroju i rozmachu. Zdecydowanie bardziej trafne będą skojarzenia z Jethro Tull, wywoływane wszechobecnymi partiami fletu.

Album zaczyna się jednak od utworu niemal stricte bluesrockowego, chociaż fajnie wzbogaconego dęciakami. "It Wasn't for You", bo taki tytuł nosi ta kompozycja, jest jednak tylko rozgrzewka przed dwunastominutowym, czteroczęściowym "Hall of Bright Carvings", w którym zespół pokazuje całe spektrum swoich inspiracji. Od folkowego, celtyckiego wstępu, przez rockowy czad, po granie o charakterze jazzrockowym. Śpiewu tutaj stosunkowo niewiele, utwór sprawia raczej wrażenie jamu. Całą drugą stronę winylowego wydania wypełniają natomiast bardziej zwarte, krótsze (ale nie schodzące poniżej pięciu minut) kompozycje. "I Can't Change", w którym skoczne zwrotki zestawione zostały ze smutnym refrenem, znów przynosi sporo folkowo-celtyckiego klimatu. "It's All Up With Us" to z kolei ballada, w której organowe tło brzmi jak żywcem wyjęte z  "A Whiter Shade of Pale" Procol Harum; rola dęciaków w tym utworze jest bardzo ograniczona, a na pierwszy plan wybija się melodyjna partia gitary basowej. Album zamyka najbardziej zadziorny utwór, "Fuschia", zdominowany przez ostre partie gitar i galopującą perkusję; rozczarowuje jednak zupełnie niedopasowana, leniwa partia wokalna.

Kompaktowe reedycje zawierają trzy dodatkowe utwory, pochodzące z niealbumowego singla grupy: rewelacyjny cover "Open the Door, Homer" Boba Dylana, brzmiący jak... jakiś zaginiony utwór The Beatles (nawet z wokalem podobnym do George'a Harrisona), a także zdecydowanie mniej udane "Woman of the World" i "Liverpool", w których partie wokalne dobitnie uświadamiają, że zostały nagrane wyłącznie dla żartu.

"Titus Groan" to bardzo przyjemny album, który szczerze polecam wszystkim wielbicielom brytyjskiego rocka przełomu lat 60. i 70. Uprzedzam jednak, że nie należy się po nim spodziewać niczego szczególnie ambitnego lub wybitnego - muzycy mieli na siebie pomysł, ale niekoniecznie wystarczające umiejętności, aby go w pełni zrealizować. 

Ocena: 7/10



Titus Groan - "Titus Groan" (1970)

1. It Wasn't for You; 2. Hall of Bright Carvings; 3. I Can't Change; 4. It's All Up With Us; 5. Fuschia

Skład: Stuart Cowell - wokal, gitara i instr. klawiszowe; Tony Priestland - saksofon, flet i obój; John Lee - bass; Jim Toomey - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Barry Murray


Brak komentarzy

Prześlij komentarz