21 maja 2013

[Recenzja] Thin Lizzy - "Thunder and Lightning" (1983)



Zespół przeszedł kolejną zmianę gitarzysty - Snowy White został zastąpiony przez Johna Sykesa, wcześniej związanego z heavy metalową grupą Tygers of Pan Tang, będącą przedstawicielem Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu. Jego wpływ na nowy materiał jest od razu słyszalny - grupa brzmi tu zdecydowanie bardziej metalowo, niż na jakimkolwiek poprzednim longplayu. Otwieracz w postaci tytułowego "Thunder and Lightning" to wręcz thrash metalowe riffowanie, z agresywnym śpiewem Lynotta we zwrotkach, a skandowaniem w refrenie. Nie łagodzą go nawet klawiszowe ozdobniki Whartona. To akurat najbardziej skrajny przykład, kolejne utwory są już bardziej melodyjne, chociaż równie ciężkie - czego najlepszym przykładem świetny riffowiec "Cold Sweat", czy rozpędzony "Heart Attack". Nawet pozornie łagodniejszy "The Sun Goes Down", z subtelnymi dźwiękami gitar, brzmi dość ciężko, za sprawą mocnego brzmienia gitary basowej.

Z drugiej strony, nowe brzmienie nie sprawdza się dobrze w bardziej typowych dla Thin Lizzy kawałkach. O ile jeszcze chwytliwy "Baby Please Don't Go" wypada całkiem nieźle, to już "Someday She Is Going to Hit Back" brzmi chaotycznie, a "Bad Habits" - banalnie w porównaniu z resztą płyty. Ponadto, podobnie jak na poprzednim w dyskografii "Renegade", często słabo wypada śpiew Lynotta. W "Holy War" partia wokalna jest naprawdę porywająca we zwrotkach, ale już refren jest strasznie wymęczony. Odwrotnie wygląda sytuacja w "This Is the One" - refren zapada w pamięć, ale podczas zwrotek ma się ochotę przełączyć na kolejny utwór. Całość jednak broni się całkiem nieźle, zwłaszcza na tle kilku poprzednich płyt zespołu - "Thunder and Lightning" to zdecydowanie najbardziej udane dzieło Thin Lizzy od czasu "Bad Reputation".

Niedługo po ukazaniu się tego longplaya, działalność zespołu została zawieszona przez Phila Lynotta, zmagającego się z uzależnieniem i rozczarowanego słabnącą popularnością grupy. Również pozostali muzycy, ze Scottem Gorhamem na czele, nie mieli ochoty na kontynuowanie działalności. Jednak wkrótce zaczęły krążyć pogłoski o planowanym na połowę 1986 roku powrocie Thin Lizzy. Niestety, plany te pokrzyżowała śmierć Lynotta, 4 stycznia '86. Przyczyną było zapalenie płuc i niewydolność serca - konsekwencja nadużywania alkoholu i narkotyków.

Ocena: 7/10



Thin Lizzy - "Thunder and Lightning" (1983)

1. Thunder and Lightning; 2. This Is the One; 3. The Sun Goes Down; 4. The Holy War; 5. Cold Sweat; 6. Someday She Is Going to Hit Back; 7. Baby Please Don't Go; 8. Bad Habits; 9. Heart Attack

Skład: Phil Lynott - wokal i bass; Scott Gorham - gitara; John Sykes - gitara; Brian Downey - perkusja; Darren Wharton - instr. klawiszowe
Producent: Chris Tsangarides


5 komentarzy:

  1. Jak usłyszałem promujący płytę "Cold Sweat" to, aż mi się gorąco zrobiło ... niestety reszta płyty pozostawiła niedosyt. Tytułowe "T&L" niezłe, choć trochę zbyt mocne jak na Thin Lizzy. Później trochę lepiej, trochę gorzej i dopiero wieńczący dzieło "Heart Attack" przyprawia o szysze bicie serca.

    Przed śmiercią gwiazda Phila zabłysła jeszcze na krótko, przy okazji przebojowego singla "Out In The Fields", nagranego wespół z Gary Moore'm. No i na tym historia Thin Lizzy się zakończyła, aż do 2013 roku.
    Długo zapowiadano reaktywację grupy przez ex-gitarzystę Scott'a Gorhama, ale skończyło się na wydaniu płyty pod szyldem Black Star Riders. Z paru zasłyszanych kawałków wyłania się duch Thin Lizzy ... choć to już na pewno nie to samo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To zadanie na temat słabnącej popularności to nieporozumienie , album dotarł do 4 miejsca w Anglii , bardzo dobrze sprzedawał się w Europie oraz Japonii. Do tego wyprzedana światowa trasa koncertowa . Phil Lynott rozwiązał zespół w momencie prosperity :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykła manipulacja - podajesz część faktów, inne przemilczając. Owszem, album dotarł do 4. miejsca w UK (nawiasem mówiąc, zespół miał większe sukcesy), ale na ważniejszym - bo o wiele większym - rynku amerykańskim osiągnął zaledwie 159. miejsce, co było najgorszym wynikiem ze wszystkich notowanych tam albumów zespołu. Ten okres słabnącej popularności trwał już zresztą od czasu "Chinatown". Od 1979 roku zespół nie miał żadnego notowanego singla w Stanach. W UK owszem, były notowane wszystkie single z lat 80., ale najwyżej w trzeciej dziesiątce. Kiepsko, biorąc pod uwagę pozycje singli z lat 70.

      Usuń
    2. a co to za różnica, gościu słucham tego co mi się podoba a nie interesuje mnie czego słucha sądad za ścianą czy za oceanem. jeżeli lubię np. thunder to co mnie obchodzi czy reszta gatunku homo sapiens tego słucha i na jakim miejscu była w gazecie w ameryce czy a.

      Usuń
    3. Czytaj ze zrozumieniem, "gościu". Nie napisałem nigdzie, że album jest zły, bo sprzedawał się słabiej. Wspomniałem o słabnącej popularności, jako jednym z powodów, przez które zespół się rozpadł.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.