15 maja 2013

[Recenzja] Thin Lizzy - "Live and Dangerous" (1978)



"Live and Dangerous" z jednej strony uznawany jest za jeden z najlepszych koncertowych albumów koncertowych, zaś z drugiej - powszechnie wiadomo, że w sporej części został poprawiony w studiu (wg Tony'ego Visconti tylko 25% jego zawartości zostało nagrane podczas koncertów; natomiast wg muzyków 25% to studyjne poprawki). Jednak nawet jeśli jedynie publiczność została zarejestrowana na żywo, to zupełnie nie ma to znaczenia - istotne jest tylko to, że to naprawdę rewelacyjny materiał. W porównaniu z oryginalnymi wersjami, utwory nabrały większej ekspresji - co dotyczy zwłaszcza tych cięższych, które tutaj brzmią wręcz heavy metalowo ("Emerald", "Massacre", "Warriors", "Suicide", "Sha-La-La", "The Rocker"). Jednak równie świetnie brzmią te łagodniejsze utwory, jak "Dancing in the Moonlight (It's Caught Me in Its Spotlight)" z niesamowitymi solówkami saksofonu i gitar, czy ballada "Still in Love With You", która wypadła jeszcze piękniej niż w oryginale - duet Gorham-Robertson gra tu mniej bluesowo od Gary'ego Moore, za to jeszcze z większym wyczuciem. Jeżeli dodać do tego fakt, że grupa posiada w repertuarze wiele typowo koncertowych hymnów - i wszystkie z nich tu wykonała ("Jailbreak", "Cowboy Song", "The Boys Are Back in Town", "Don't Believe a World") - nie powinno być żadnych wątpliwości, że to faktycznie jedna z najlepszych koncertówek.

Oczywiście, jak zwykle w przypadku takich płyt, można mieć zastrzeżenia do wyboru utworów. Kilka z zamieszczonych nie należy do najciekawszych z dorobku grupy ("Southbound", "Johnny the Fox Meets Jimmy the Weed"), za to kilku innych bardzo brakuje (np. "It's Only Money", "Soldier of Fortune" czy "Bad Reputation" - ten ostatni, w świetnej wersji wzbogaconej o perkusyjne solo, zamieszczony został na kompaktowej reedycji). Warto zwrócić jednak uwagę, że pojawiają się tu trzy utwory, których próżno szukać na studyjnych wydawnictwach grupy. I o ile "Cowgirl's Song" to tylko wariacja na temat "Cowboy Song", zagrana jako rozwinięcie "Rosalie", tak pozostałe dwa utwory - "Are You Ready" i "Baby Drives Me Crazy" - to zupełnie nowe kompozycje. Pierwszy, ciekawszy, to kolejny hard rockowy czad, natomiast drugi, mniej udany - rozimprowizowany, wolny blues z harmonijką. Zamykający oryginalne wydanie "The Rocker" to jedyny utwór z czasów gdy gitarzystą był Eric Bell - grupa postawiła na nowszy materiał, co wyszło zdecydowanie na dobre. Wspomniana reedycja, poza "Bad Reputation", zawiera jeszcze jeden bonusowy utwór, "Opium Trail".

"Live and Dangerous" ukazał się także w wersji DVD (wyd. 2007). Filmowa wersja zawiera jednak tylko 11 utworów (w tym kolejny niealbumowy utwór, "Me and the Boys", wcześniej dostępny tylko na singlu "Rosalie"/"Cowgirl's Song"). Warto jeszcze wspomnieć o wydanym w 2009 albumie "Still Dangerous", także zarejestrowanym podczas trasy promującej album "Bad Reputation" - tym razem nie dokonano jednak żadnych poprawek w studiu. Tracklista jest skromniejsza i w sporej części powtarza się z "Live and Dangerous" (chociaż zawiera także "Soldier of Fortune" i "Me and the Boys"), a co więcej - niektóre utwory są zamieszczone dokładnie w tych samych wykonaniach (np. "Cowboy Song"). Ze względu na różnice w repertuarze można go potraktować jako uzupełnienie starszej koncertówki. Bo jako konkurencyjne wydawnictwo wypada znacznie słabiej.

Ocena: 8/10



Thin Lizzy - "Live and Dangerous" (1978)

LP1: 1. Jailbreak; 2. Emerald; 3. Southbound; 4. Rosalie / Cowgirl's Song; 5. Dancing in the Moonlight (It's Caught Me in Its Spotlight); 6. Massacre; 7. Still in Love With You; 8. Johnny the Fox Meets Jimmy the Weed
LP2: 1. Cowboy Song; 2. The Boys Are Back in Town; 3. Don't Believe a Word; 4. Warriors; 5. Are You Ready; 6. Suicide; 7. Sha La La; 8. Baby Drives Me Crazy; 9. The Rocker

Skład: Phil Lynott - wokal i bass; Scott Gorham - gitara; Brian Robertson - gitara; Brian Downey - perkusja
Gościnnie: John Earle - saksofon (1.5); Huey Lewis - harmonijka (2.8)
Producent: Phil Lynott i Tony Visconti


Brak komentarzy

Prześlij komentarz