6 maja 2013

[Recenzja] Thin Lizzy - "Thin Lizzy" (1971)



Irlandzka grupa Thin Lizzy powstała pod koniec lat 60., gdy dwóch byłych członków zespołu Them, gitarzysta Eric Bell i klawiszowiec Eric Wrixon, postanowili połączyć siły z muzykami amatorskiego zespołu Orphanage - śpiewającym basistą Philem Lynottem i perkusistą Brianem Downeyem. Grupa szybko podpisała kontrakt z EMI i już w lipcu 1970 zadebiutowała singlem z utworami "The Farmer" i "I Need You". Było to zarazem ostatnie wydawnictwo z Wrixonem, który postanowił opuścić zespół. Pozostała trójka wkrótce zarejestrowała swój debiutancki album, zatytułowany po prostu "Thin Lizzy". Pokazuje on, ze w tamtym czasie muzycy nie wiedzieli jeszcze do końca, co właściwie chcieliby grać. Longplay jest dość chaotyczną mieszanką folku, hard rocka, funku i psychodelii.

Album rozpoczyna się nietypowo, od dziwnego "The Friendly Ranger at Clontarf Castle" - monologu na tle psychodeliczno-funkowego akompaniamentu. Dalej rozbrzmiewa folkowy "Honesty Is No Excuse", oparty na gitarze akustycznej, wspartej nieco przesłodzonym tłem melotronu. Tutaj Phil Lynott już nie deklamuje, lecz śpiewa w charakterystyczny dla siebie sposób - ciepło, ale trochę nieczysto. "Diddy Levine" również rozpoczyna się folkowo, ale z czasem nabiera bardziej rockowej dynamiki. W ostrym, podfunkowionym "Ray-Gun" słychać wyraźną inspirację The Jimi Hendrix Experience. Lynott nieźle podrabia sposób śpiewania Hendrixa, jednak Bell z naśladowaniem jego gitary wypadł już gorzej. W rezultacie utwór brzmi jak tania podróbka. "Look What the Wind Blew In" to z kolei bardzo typowy i przeciętny hard rock. Znacznie ciekawiej prezentują się utwory z drugiej strony winylowego wydania. Na początek przepiękny "Eire", czarujący - zgodnie z tytułem - irlandzkim klimatem. Natomiast "Return of the Farmer's Son" - wbrew tytułowi, sugerującemu nagranie folkowe lub country'owe - to solidna porcja hard rocka, o nieco jamowym charakterze, z mocnym podkładem rytmicznym i niezłymi solówkami Bella. "Clifton Grange Hotel" przynosi niemal space rockowy klimat, przyciąga uwagę mocną, hipnotyzującą partią basu. Prześliczny, akustyczny "Saga of the Ageing Orphan" przynosi chwilę wytchnienia, zaś finałowy "Remembering" łączy spokojniejsze fragmenty z hard rockowym czadem.

Na debiutanckim albumie Thin Lizzy absolutnie nic nie klei się w spójną całość. Warto też zauważyć, że zespół w tamtym czasie o wiele lepiej sprawdzał się w repertuarze folkowym, niż hard rockowym. Utworom utrzymanym w tym drugim stylu brakuje wyrazistości, nośnych riffów i porywających solówek. W folkowych utworach Phil Lynott (główny twórca materiału) pokazał natomiast talent do tworzenia ładnych melodii, które może i nie zostają w głowie na dłuższy czas, ale podczas słuchania trudno oprzeć się ich urokowi. 

Ocena: 7/10



Thin Lizzy - "Thin Lizzy" (1971)

1. The Friendly Ranger at Clontarf Castle; 2. Honesty Is No Excuse; 3. Diddy Levine; 4. Ray-Gun; 5. Look What the Wind Blew In; 6. Eire; 7. Return of the Farmer's Son; 8. Clifton Grange Hotel; 9. Saga of the Ageing Orphan; 10. Remembering

Skład: Philip Lynott - wokal, bass, gitara; Eric Bell - gitara; Brian Downey - perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Ivor Raymonde - melotron (2)
Producent: Scott English


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.