16 maja 2013

[Recenzja] Queen - "The Works" (1984)



Muzycy Queen szybko zdali sobie sprawę, że grając muzykę funk i disco daleko nie zajdą. Co prawda, na "The Works" dalej eksperymentują z brzmieniami elektronicznymi (zwłaszcza w synthpopowym hicie "Radio Ga Ga" oraz w "Machines" - oba są równie koszmarne, co zawartość "Hot Space") i nie brzydzą się czystym popem ("I Want to Break Free" - kolejny przebój, pamiętany głównie dzięki zabawnemu teledyskowi). Ale z drugiej strony longplay ten zawiera także utwory w dawnym stylu grupy. Jest tu miejsce i na podniosłą balladę z brzmieniami pianina ("It's a Hard Life"), i na sporą dawkę hard rocka (zadziorny "Tear It Up" i bardziej wygładzony "Hammer to Fall"), jak i kolejny rockandrollowy pastisz ("Man on the Prowl"). Nie brak jeszcze bardziej oczywistych nawiązań do przeszłości - "Keep Passing the Open Windows" został zbudowany na podobnej zasadzie, co "Don't Stop Me Now". Oczywiście, nie może się równać ze swoim pierwowzorem. Zresztą tak naprawdę każdy z zamieszczonych tu utworów jest jedynie bladym odbiciem dawnego Queen. Dopiero w zamykającej album przejmującej balladzie "Is This the World We Created...?" wraca dawna magia. Chociaż najpiękniejsza wersja tego utworu została zaprezentowana dopiero rok później, podczas słynnego koncertu Live Aid.

Ocena: 5/10



Queen - "The Works" (1984)

1. Radio Ga Ga; 2. Tear It Up; 3. It's a Hard Life; 4. Man on the Prowl; 5. Machines (Or 'Back to Humans'); 6. I Want to Break Free; 7. Keep Passing the Open Windows; 8. Hammer to Fall; 9. Is This the World We Created...?

Skład: Freddie Mercury - wokal i instr. klawiszowe; Brian May - gitara i instr. klawiszowe; John Deacon - bass, instr. klawiszowe i gitara; Roger Taylor - perkusja i instr. klawiszowe
Gościnnie: Fred Mandel - instr. klawiszowe
Producent: Queen i Reinhold Mack


1 komentarz:

  1. Na tej płycie są 4 wspaniałe utwory: Tear It Up, It's a Hard Life, Hammer To Fall, Is This the World We Created...?. Pierwszy z nich to taki typowy rocker, który fajnie buja i świetnie sprawdzał się na koncertach. Drugi z tych utworów to cudowna ballada z akompaniamentem pianina, świetnie zaśpiewania przez Freddiego. Uwielbiam ten utwór, szkoda że był grany na Magic Tour. Hammer To Fall to kolejny ostry numer autorstwa Briana Maya, od razu słychać że to jego kawałek. Świetna partia gitary szczególnie na koncertach w 86 r., gdzie Brian pokazał prawdziwy lwi pazur w solówce. Ostatni z wymienionych utworów to ballada, której słucha się z autentycznym wzruszeniem. Tylko gitara i śpiew Freddiego. Im wystarczy tylko tyle aby wydobyć takie emocje. Perła! Reszta płyty nie wymaga komentarza, przynajmniej dla mnie. Nie znoszę!

    OdpowiedzUsuń