2 maja 2013

[Recenzja] Queen - "Queen II" (1974)



"Queen II" to spory krok dla zespołu, jeśli chodzi o wypracowanie własnego stylu, który tutaj jest już niemal w pełni dojrzały. Same kompozycje prezentują podobny poziom, co te z debiutu. A ściślej mówiąc - obok udanych kawałków znalazły się tu też zwyczajnie słabe. Longplay został podzielony na dwie części: białą i czarną. Pierwszą wypełniły cztery utwory autorstwa Briana Maya (a właściwie trzy, bo introdukcja "Procession" spokojnie mogłaby być częścią "Father to Son") i jeden Rogera Taylora, natomiast drugą - sześć kompozycji Freddiego Mercury, tworzące pewną całość.

Nie ukrywam, że biała strona odpowiada mi o wiele bardziej. Jest tutaj podniosły, pełen gitarowych nakładek "Father to Son", w którym hard rockowa moc łączy się z przebojowością. Jest też piękna ballada "White Queen (As It Began)", z zaostrzonym refrenem i ciekawą gitarową partią (brzmiącą jakby została zagrana na sitarze), która pojawia się tutaj zamiast tradycyjnej solówki. Nieco słabsze wrażenie robi piosenkowy, oparty głównie na gitarach akustycznych "Some Day One Day". Brzmi jak nieudana próba nawiązania do późnych Beatlesów. Warto zwrócić jednak uwagę, że w roli wokalisty zadebiutował tutaj May. Wokalnie na płycie udziela się także Taylor, który ponownie śpiewa w swoim autorskim kawałku. Tym razem jest to ciężki i raczej wolny "The Loser in the End", brzmiący jak Led Zeppelin z okresu "czwórki". Czyli kolejny świetny fragment albumu. 

Na stronie B, czyli czarnej, przeważają utwory dość, delikatnie mówiąc, dziwne. Najbardziej przypadł mi do gustu mocny "Ogre Battle", nieróżniący się specjalnie od poprzedzających go kawałków. Kilka niezłych fragmentów ma "The March of the Black Queen", najbardziej rozbudowany utwór na płycie. Ale są w nim i słabsze momenty - zwłaszcza te, w których wokal Mercury'ego staje się zniewieściały. To samo odrzuca mnie od "The Fairy Feller's Master-Stroke", fortepianowej miniaturki "Nevermore", oraz monotonnego, żartobliwego "Funny How Love Is". Całość kończy dopracowana wersja "Seven Seas of Rhye" - ponad dwukrotnie dłuższa od tej z debiutu, już z partią wokalną. Kawałek był jedynym singlem promującym "Queen II" i udało mu się osiągnąć 10. pozycję na liście w Wlk. Brytanii. Był to początek rosnącej popularności grupy. Warto dodać, że na owym singlu znalazła się jedna z niewielu niealbumowych stron B - utwór "See What a Fool I've Been", utrzymany w bluesowo-zeppelinowym stylu.

Ocena: 9/10



Queen - "Queen II" (1974)

1. Procession; 2. Father to Son; 3. White Queen (As It Began); 4. Some Day One Day; 5. The Loser in the End; 6. Ogre Battle; 7. The Fairy Feller's Master-Stroke; 8. Nevermore; 9. The March of the Black Queen; 10. Funny How Love Is; 11. Seven Seas of Rhye

Skład: Freddie Mercury - wokal i instr. klawiszowe; Brian May - gitara, instr. klawiszowe, wokal (4); John Deacon - bass; Roger Taylor - perkusja, wokal (5)
Producent: Roy Thomas Baker, Robin Geoffrey Cable i Queen


Brak komentarzy

Prześlij komentarz