4 maja 2013

[Recenzja] Judas Priest - "Killing Machine" (1978)



Poprzednie albumy Judas Priest pokazywały, że muzycy konsekwentnie zmierza w konkretnym kierunku. Zespół grał coraz ciężej, mniej bluesowo, za to cały czas dość mrocznie. Przełom w ich twórczości nastąpił na albumie "Killing Machine" (a nie - jak większość uważa - na następnym w dyskografii "British Steel"). Pod względem ciężaru brzmienia nic się właściwie nie zmieniło, nic też nie zapowiadało, aby kiedykolwiek miały wrócić elementy bluesowe. Muzycy porzucili jednak mrok na rzecz... prostszego, bardziej komercyjnego grania. Zresztą to właśnie ten album przyniósł grupie pierwszy singiel notowany na listach sprzedaży. Utwór "Take on the World" doszedł 14. miejsce na UK Singles Chart - później wyżej notowane były tylko "Living After Midnight" i "Breaking the Law" (oba z "British Steel"). Dziś mało kto pamięta, że "Take on the World" także był przebojem. Zresztą nie bardzo jest o czym pamiętać - to bardzo sztampowy heavy metalowy kawałek z irytująco banalnym refrenem. Wyraźnie słychać tu inspirację "stadionowymi" utworami Queen, przede wszystkim "We Will Rock You", ale wyszło po prostu śmiesznie.

Niestety, równie banalna jest zdecydowana większość tego longplaya: "Rock Forever", "Hell Bent for Leather", "Killing Machine", "Running Wild", "Evil Fantasies" to utwory równie proste i banalne, co "Take on the World". Najbardziej żałosnym i komercyjnym utworem jest jednak "Evening Star", z stricte popowym balladowym wstępem i kiczowatym, niewiarygodnie tandetnym refrenem. Podobne terytoria zespół eksploruje w balladzie "Before the Dawn", brzmiącej jak inspiracja dla... "Patience" Guns N' Roses - na szczęście tutaj nie ma gwizdania. Ten akurat utwór ma całkiem zgrabną i niekiczowatą melodię (ewenement na tym albumie!), ale stylistycznie w ogóle nie pasuje ani do reszty "Killing Machine", ani ogółu twórczości Judas Priest. Na tle całości bronią się jeszcze dwa mocniejsze utwory - "Delivering the Goods" i "Burnin' Up". Oba, a zwłaszcza pierwszy z nich, oparte są na ciężkim riffowaniu, które stanowi przyjemną odmianę od lukru, którym lepią się pozostałe kawałki.

W Stanach album ukazał się kilka miesięcy później, już w 1979 roku, pod tytułem "Hell Bent for Leather" i z dodatkowym utworem "The Green Manalishi (With the Two-Pronged Crown)", oryginalnie wykonywanym przez Fleetwood Mac. Świetna wersja świetnej kompozycji - zespół był w tamtym czasie naprawdę dobry w coverach (vide "Diamonds & Rust" i "Better By You, Better Than Me"). Szkoda, że jego własne utwory nie zawsze trzymały taki wysoki poziom. Szczególnie ten album jest tego dowodem.

Ocena: 5/10




Judas Priest - "Killing Machine" (1978)

1. Delivering the Goods; 2. Rock Forever; 3. Evening Star; 4. Hell Bent for Leather; 5. Take on the World; 6. Burnin' Up; 7. Killing Machine; 8. Running Wild; 9. Before the Dawn; 10. Evil Fantasies

Skład: Rob Halford - wokal; K.K. Downing - gitara; Glenn Tipton - gitara; Ian Hill - bass; Les Binks - perkusja
Producent: Judas Priest i James Guthrie


Brak komentarzy

Prześlij komentarz