5 kwietnia 2013

[Recenzja] Volbeat - "Beyond Hell / Above Heaven" (2010)



Czwarty album Volbeat może być lekko zaskakujący dla znających poprzednie. Chociaż grupa nie odchodzi daleko od stylu wypracowanego na wcześniejszych longplayach, to często udaje się tutaj w zdecydowanie cięższe rejony. Już w otwierającym całość "The Mirror and the Ripper" brzmienie jest bardziej intensywne, mimo, że utwór należy raczej do tych najbardziej chwytliwych momentów albumu. Za to "Who They Are" spokojnie mógłby znaleźć się w repertuarze Slayera. Nie tylko pod względem muzycznym by pasował - także partia wokalna jest bardziej agresywna, niż można by się spodziewać po tej grupie. Jednak najbardziej brutalnym utworem jest "Evelyn", w którym udziela się growlujący Mark "Barney" Greenway z Napalm Death. W obydwu utworach pojawiają się jednak typowo volbeatowe, melodyjne refreny. Sporo metalowej mocy ma także "A Warrior's Call" - tym razem zamiast chwytliwego refrenu jest agresywne skandowanie, za to partie wokalne we zwrotkach są łagodniejsze.

Jeżeli zaś chodzi o granie bardziej przebojowe, to wyróżniają się przede wszystkim dwa utwory: zaskakująco radosny "Heaven Nor Hell", wzbogacony partią harmonijki; a także rewelacyjny "7 Shots", świetnie uzupełniony przez bandżo i gitarę slide. Warto też odnotować, że udzielają się tutaj wokalista Kreatora, Mille Petrozza, oraz gitarzysta Mercyful Fate, Michael Denner. Solówki tego ostatniego nadają "7 Shots" nieco klimatu klasycznego heavy metalu. Mniejsze wrażenie robią takie utwory, jak "A Better Believer" czy "A New Day", którym bliżej do dawnego Volbeat. Niestety, grupa proponuje tutaj też proste, melodyjne piosenki na granicy pop rocka ("Fallen", "16 Dollars", Being 1"), czy wręcz pop punkową "Thanks", dedykowaną grupie No Use for a Name. Zaniżają one poziom całości.

Jako podsumowanie mógłbym przepisać to, co pisałem o poprzedniej płycie, "Guitar Gangsters & Cadillac Blood". "Beyond Hell / Above Heaven" ma dokładnie te same wady i zalety. A jednak jako całość sprawia nieco lepsze wrażenie, więcej tu też pozytywnie wyróżniających się utworów. Powinien jednak kończyć się na "Evelyn", gdyż dwa ostatnie utwory wnoszą tu za dużo lukru.

Ocena: 7/10



Volbeat - "Beyond Hell / Above Heaven" (2010)

1. The Mirror and the Ripper; 2. Heaven Nor Hell; 3. Who They Are; 4. Fallen; 5. A Better Believer; 6. 7 Shots; 7. A New Day; 8. 16 Dollars; 9. A Warrior's Call; 10. Magic Zone; 11. Evelyn; 12. Being 1; 13. Thanks

Skład: Michael Poulsen - wokal i gitara; Thomas Bredahl - gitara; Anders Kjølholm - bass; Jon Larsen - perkusja
Gościnnie: Jacob Hansen - gitara (1,2,12), tamburyn (2,7), dodatkowy wokal; Henrik Hall - harmonijka (2); Anders Pedersen - gitara slide (6); Rod Sinclair - bandżo (6); Miland Petrozza - wokal (6); Michael Denner - gitara (6); Jakob Øelund - wiolonczela (8); Mikkel Kessler - wokal (9); Mark Greenway - wokal (11)
Producent: Jacob Hansen


1 komentarz:

  1. Chociaż zwykle nie przywiązuję uwagi do takich rzeczy, to bardzo podoba mi się głos wokalisty.
    Pozdrawiam kolegę po fachu :)

    OdpowiedzUsuń