28 kwietnia 2013

[Recenzja] Tony Iommi - "Iommi" (2000)



Coraz bliżej do premiery nowego albumu Black Sabbath - w prawie oryginalnym składzie, bez perkusisty Billa Warda. W międzyczasie warto przyjrzeć się solowym dokonaniom członków zespołu. Największą karierę zrobił oczywiście Ozzy Osbourne, ale większość jego płyt już omówiłem. Z instrumentalistów najciekawiej prezentuje się solowa działalność gitarzysty Tony'ego Iommi. W jego przypadku sprawdziło się powiedzenie do trzech razy sztuka. Pierwszy solowy album, "Seventh Star", nagrał w 1985 roku, ale wydawca postanowił opublikować ją pod szyldem Black Sabbath. Równo dekadę później gitarzysta zarejestrował kilka utworów z wokalistą i basistą Glennem Hughesem (z którym współpracował już na "Seventh Star"), jednak zostały one opublikowane dopiero w 2004 roku, na albumie "The 1996 DEP Sessions".

Mniej więcej w tym samym czasie, Iommi nawiązał współpracę z producentem Bobem Marlettem, który przedstawił gitarzyście pomysł nagrania wspólnej płyty z Robem Halfordem z Judas Priest (Marlette występował z nim w zespole 2wo; zaś Halford w 1992 roku wsparł Black Sabbath podczas dwóch występów). Muzykom nie udało się jednak dogadać i projekt upadł. Niedługo narodził się jednak nowy - Iommi postanowił wydać płytę, na której każdy utwór będzie nagrany z innymi muzykami - głównie z młodszego pokolenia, takimi, którzy sami zgłaszali się do Tony'ego, żeby wystąpił na ich płytach. Prace nad albumem trwały długo, ponad cztery lata. Wydany został dopiero w 2000 roku, pod tytułem "Iommi". Warto wspomnieć, ze autorem każdego utworu są Iommi, Marlette, oraz wokalista który w nim śpiewa (z wyjątkiem "Black Oblivion", który powstał bez udziału producenta).

Fanów Black Sabbath najbardziej powinien zainteresować utwór "Who's Fooling Who", w którym wystąpili Ozzy Osbourne i Bill Ward - zabrakło więc tylko Geezera Butlera, ale grający tutaj na basie Laurence Cottle również przewinął się przez skład słynnej grupy. Co jednak najważniejsze, utwór przywołuje klimat klasycznych kompozycji zespołu - nawet bardziej niż dwie kompozycje, które zespół zarejestrował w 1998 roku, na album "Reunion" (także z Marlettem jako producentem). Pozostałe utwory z albumu "Iommi" mogą jednak wywoływać mieszane emocje u wielbicieli Czarnego Sabatu. W otwierający całość "Laughing Man (In The Devil Mask)" Tony gra zupełnie nie w swoim stylu, zaś skandowanie Henry'ego Rollinsa (z punkowego Black Flag) też ma się nijak do dawnej twórczości gitarzysty. Dalej jest jeszcze dziwniej, w kilku utworach pojawiają się nawet elektroniczne wstawki ("Goodbye Lament", "Patterns", "Flame On", "Just Say No to Love").

Największym niewypałem jest utwór "Meat". Iommi gra tutaj prawdziwie sabbathowe riffy, ale zupełnie nie pasują one do okropnego śpiewu wokalistki Skunk Anaise, Deborah "Skin" Dyer. Zaskakująco słaby okazuje się także "Time is Mine", brzmiący jak jakiś odrzut grupy Down, której wokalista, Phil Anselmo (znany przede wszystkim z Pantery), tutaj się udziela. Poziom wzrasta dopiero przy najdłuższym na płycie "Black Oblivion". Wokalnie też nie jest najlepiej (śpiewa Billy Corgan z The Smashing Pumpkins), ale w końcu pojawia się bardziej energetyczny riff i długie fragmenty instrumentalne. Jeszcze lepszy okazuje się "Flame On", z doorsowym śpiewem Iana Astbury (The Cult), chwytliwym refrenem i świetną solówką Briana Maya (Queen). Drażni tylko industrialny fragment w środku utworu. Broni się jeszcze utrzymany w podobnym klimacie "Into the Night", w którym zaśpiewał Billy Idol.

"Iommi" - podobnie jak inne albumy nagrywane w różnych składach, z różnymi wokalistami - jest płytą bardzo niespójną i nie wiadomo właściwie do kogo adresowaną. Fanów Black Sabbath mogą odrzucić elektroniczne ozdobniki i niektóre partie wokalne. Natomiast wielbicielom udzielających się tutaj wokalistów niekoniecznie musi przypaść do gusty styl gry i charakterystyczne brzmienie Tony'ego. Szkoda, że gitarzysta nie zaprosił tu więcej muzyków, z którymi już grał w przeszłości, np. Ronniego Jamesa Dio czy Iana Gillana. Na szczęście nadrobi to niedopatrzenie w przyszłości, w projektach Heaven & Hell i WhoCares.

Ocena: 6/10



Tony Iommi - "Iommi" (2000)

1. Laughing Man (In The Devil Mask); 2. Meat; 3. Goodbye Lament; 4. Time is Mine; 5. Patterns; 6. Black Oblivion; 7. Flame On; 8. Just Say No to Love; 9. Who's Fooling Who; 10. Into the Night

Skład: Tony Iommi - gitara; Bob Marlette - instr. klawiszowe, bass (2)
Gościnnie: Henry Rollins - wokal (1); Terry Phillips - bass (1); Jimmy Copley - perkusja (1,5); Deborah "Skin" Dyer - wokal (2); Martin Kent - gitara (2); John Tempesta - perkusja (2); Brian May - gitara (3,7); Laurence Cottle - bass (3-5, 7-9); Dave Grohl - wokal i perkusja (3); Phil Anselmo - wokal (4); Matt Cameron - perkusja (4,7,8,10); Serj Tankian - wokal (5); Billy Corgan - wokal, bass i gitara (6); Kenny Aronoff - perkusja (6); Ian Astbury - wokal (7); Peter Steele - wokal i bass (8); Ozzy Osbourne - wokal (9); Bill Ward - perkusja (9); Billy Idol - wokal (10); Ben Shepherd - bass (10)
Producent: Tony Iommi i Bob Marlette


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.