13 kwietnia 2013

[Recenzja] Limelight - "Limelight" (1980)



Brytyjski Limelight został założony w 1967 roku przez dwójkę nastolatków - grających na gitarach braci Mike'a i Glenna Scrimshawów. Początkowo towarzyszyli im basista John Dakin i perkusista Jimmy Stephenson, ale skład zmieniał się często. Chociaż zespół był kompletnie amatorski, to w 1972 roku profesjonalnie wydał dwa single (muzycznie nie mające nic wspólnego z ich późniejszą działalnością), a nawet wyjechał na trasę po Australii. Wydania pełnowymiarowego albumu doczekał się dopiero w 1980 roku. Ponieważ był to okres ogromnej popularności Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu, grupa z miejsca została zaliczona do tego nurtu i do dzisiaj jest uznawana za jego przedstawiciela. Jest to jednak krzywdzące, gdyż zespół w rzeczywistości niewiele ma wspólnego z metalem (z wyjątkiem dwóch utworów, o czym poniżej). Limelight wykonywał mieszankę hard rocka z rockiem progresywnym - a więc dokładnie to samo, z czego zasłynął zespół Rush. Zresztą na tym podobieństwa się nie kończą. Brytyjczycy, podobnie jak słynna kanadyjska grupa, grali wówczas w trio, w którym basista był także wokalistą i klawiszowcem. Co ciekawe, Rush na wydanym w 1981 roku albumie "Moving Pictures" umieścili utwór o tytule... "Limelight". Ale to już raczej przypadek.

Debiutancki album grupy, zatytułowany po prostu "Limelight", rozpoczyna się od "Going Home" - utworu czadowego, ale znacznie lżejszego od twórczości przedstawicieli NWOBHM; bliższego przebojowego hard rocka z lat 70., z długim fragmentem instrumentalnym. Mocniejszy jest "Knife in Your Back", oparty na kroczącym rytmie, ostrych gitarowych riffach, oraz z rewelacyjnym refrenem. "Mamma (I Don't Wanna Lose Ya)" to kolejny energetyczny i melodyjny kawałek. Pierwszą stronę albumu kończy rozbudowany "Man of Colours" - łagodny utwór, oparty na brzmieniach melotronu i gitary akustycznej, który z czasem nabiera dynamiki, zaś punktem kulminacyjnym jest przepiękna, długa  solówka, w lekko floydowym stylu. Stronę B otwiera najcięższy na longplayu "Metal Man", brzmiący jak... parodia heavy metalu. Prawdopodobnie jednak muzycy chcieli po prostu wpisać się w ówczesną modę na ten gatunek, ale rezultat jest po prostu kiczowaty. Szkoda, obniża to wartość longplaya. Grupa rehabilituje się w "Walk on Water" - bluesowy wstęp, dalej zadziorne riffy i chwytliwa melodia, a w środku trochę progresywnego kombinowania. W takich klimatach grupa sprawdza się idealnie, o czym świadczy także finałowy "Don't Look Back". To kolejna rozbudowana kompozycja, w której przez 8 minut zespół próbuje swoich sił w różnych rockowych stylach - jako całość brzmi jednak zaskakująco spójnie. Solówki tego utworu należą do najlepszych, jakie w tamtym czasie powstały.

Okładka albumu "Ashes to Ashes".
Album został wznowiony w 1983 roku, pod tytułem "Ashes to Ashes", ze zmienioną okładką i kolejnością utworów, a także z dodanym singlowym przebojem "Ashes to Ashes" (wydanym na małej płycie w 1982 roku), będącym odpowiedzią zespołu na zaliczanie ich do NWOBHM. Utwór idealnie wpisuję się w ten styl, chociaż wyraźnie został zainspirowany utworem "Doctor Doctor" UFO. Niestety, obie wersje albumu są dziś ciężko dostępne, z wyjątkiem japońskiego wydania "Ashes to Ashes" (2000) i nieoficjalnych wznowień. Jeżeli zaś chodzi o dalsze losy Limelight, zespół około 1984 roku zarejestrował swój drugi album, zatytułowany "Whitefire", który jednak nigdy nie został wydany (nawet nieoficjalnie). Można dodać, że na szczęście, gdyż jedyny jego znany fragment (utwór tytułowy, obecny na kompilacji "Best of British (a Rock Collection)" z 1985 roku) pokazuje już zupełnie inne oblicze grupy - utrzymany jest w tandetnym, AOR-owym stylu, typowym dla dekady, w której powstał. Mniej więcej w tamtym czasie Limelight przestał istnieć, a reaktywacja w 1997 roku skończyła się na kilku koncertach.

Ocena: 6/10



Limelight - "Limelight" (1980)

1. Going Home; 2. Knife in Your Back; 3. Mamma (I Don't Wanna Lose Ya); 4. Man of Colours; 5. Metal Man; 6. Walk on Water; 7. Don't Look Back

Skład: Mike Scrimshaw - wokal, bass i instr. klawiszowe; Glenn Scrimshaw - gitara; Pat Coleman - perkusja
Producent: David Moffitt


Brak komentarzy

Prześlij komentarz