8 kwietnia 2013

[Recenzja] Ghost - "Infestissumam" (2013)



Debiutancki album anonimowych muzyków z Ghost, wydany dwa i pół roku temu "Opus Eponymous", był jedną z najbardziej oryginalnych płyt, jakie ukazały się w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Prezentował unikalne połączenie heavy i doom metalowych riffów z popowymi melodiami i psychodelicznym klimatem późnych lat 60. Od tamtego czasu grupa przeszła kilka zmian. Wokalista Papa Emeritus zmienił ksywkę na Papa Emeritus II, co miało sugerować zmianę frontmana (w rzeczywistości pozostał nim zidentyfikowany przez fanów Tobias Forge, znany wcześniej z grup Subvision, Repugnant i Crashdïet). Ponadto grupa została prawnie zmuszona do występowania w Stanach jako Ghost B.C. - aby łatwiej było ich odróżnić od innych grup używających tej nazwy. A czy sama muzyka się zmieniła? Zespół miał dwie drogi do wyboru: twardo trzymać się wypracowanego na debiucie stylu, lub zaproponować coś nowego. Zdecydowali się na coś pomiędzy.

Okładka singla "Secular Haze".
"Infestissumam" to półtora minutowa introdukcja - rozpoczyna się chóralną partią wokalną rozpisaną na wiele głosów, do której wkrótce dochodzi szybka perkusja i gitarowa solówka. Pierwszy właściwy utwór, "Per Aspera ad Inferi", oparty jest na ciężkim, doomowym riffie i organowym, kościelnym tle, ale na pierwszy plan wypija się przede wszystkim popowo melodyjna partia wokalna. Świetny jest podniosły finał utworu, oparty na marszowym rytmie. Singlowy "Secular Haze", opublikowany już pod koniec zeszłego roku, rozpoczyna się charakterystycznym klawiszowym motywem, do którego zaraz dołącza gitarowy riff. Dobry wybór na utwór promujący całość - bardzo chwytliwy i tylko nieśmiało zapowiadający stylistyczny rozwój zespołu, w pełni widoczny chociażby w dwóch kolejnych utworach. "Jiggalo Har Megiddo" zaskakuje pogodnym nastrojem - gdyby nie od razu rozpoznawalny głos wokalisty i nawiedzone brzmienie klawiszy, nie uwierzyłbym, że to ten zespół. To taki przebojowy rock, z fajnym riffem i przyjemnie bulgoczącym, wyraźnym basem. Jeszcze większym zaskoczeniem jest dwuczęściowy "Ghuleh / Zombie Queen". Część pierwsza to delikatna piosenka, oparta głównie na akompaniamencie instrumentów klawiszowych (pianina i syntezatorów); w drugiej jest mocniej, ale znowu nietypowo radośnie.

Bliższy poprzedniej płyty jest "Year Zero" - mroczny gitarowo-klawiszowy riff i częściowo chóralne partie wokalne. Ale to akurat jeden z mniej przekonujących fragmentów całości. "Idolatrine" też nie należy do najmocniejszych punktów "Infestissumam". Zaraz po nich pojawia się jednak rewelacyjny "Body and Blood", kolejny utwór o bardziej pogodnym nastroju, z nieprzyzwoicie wręcz chwytliwym refrenem. Kawałek niespodziewanie się urywa przez co pozostawia uczucie niedosytu, powodujące chęć włączenia go jeszcze raz. A potem po raz trzeci i czwarty, i... Warto jednak się powstrzymać przed ciągłym cofaniem, bo dalej jest równie ciekawie. "Depth of Satan's Eyes" to najcięższy fragment albumu, gitarowy riff nie ustępuje tu tak często klawiszom, jak w pozostałych utworach. Pojawia się też dość długie - jak na Ghost - gitarowe solo. Najciekawszy utwór zostawili jednak na koniec. "Monstrance Clock" pełen jest progresywnych zmian nastroju, pojawiają się tu spokojne fragmenty z akompaniamentem organów, ale też odjechane syntezatorowe solówki. I jeden z najbardziej zapamiętywalnych refrenów grupy. Nie wspominając już o genialnej końcówce, z kolejną chóralną, wielogłosową partią.

W porównaniu z "Opus Eponymous", "Infestissumam" jest albumem bardziej dojrzałym. Cieszy, że Ghost nie okazał się jednorazowym projektem, a pełnoprawnym zespołem. Chociaż przyznaję, że nie spodziewałem się po nich aż tak dobrej płyty. Jeżeli utrzymają ten poziom na kolejnych wydawnictwach, mogą stać się jedną z najważniejszych współczesnych grup.

Ocena: 8/10



Ghost - "Infestissumam" (2013)

1. Infestissumam; 2. Per Aspera ad Inferi; 3. Secular Haze; 4. Jiggalo Har Megiddo; 5. Ghuleh / Zombie Queen; 6. Year Zero; 7. Idolatrine; 8. Body and Blood; 9. Depth of Satan's Eyes; 10. Monstrance Clock

Skład: Papa Emeritus II - wokal; Nameless Ghoul  - gitara; Nameless Ghoul ⚪ - gitara; Nameless Ghoul  - bass; Nameless Ghoul  - perkusja; Nameless Ghoul  - instr. klawiszowe
Gościnnie: St. Trident Tenors of Tinseltown - dodatkowy wokal
Producent: Nick Raskulinecz


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.