12 kwietnia 2013

[Recenzja] Black Country Communion - "Afterglow" (2012)



Tym razem na kolejny album Black Country Communion trzeba było czekać nieco ponad rok, ale w międzyczasie ukazała się koncertówka "Live Over Europe". "Afterglow", trzeci studyjny album supergrupy, rozpoczyna się nietypowo. "Big Train" to teoretycznie kolejny energetyczny otwieracz, ale we zwrotkach wokalowi Hughesa - który zresztą po raz pierwszy na płycie BCC przypomina o swojej fascynacji soulem - towarzyszy wyłącznie akompaniament organów, natomiast w miejscu w którym można by spodziewać się gitarowej solówki pojawia się delikatny fragment. Wolny "This Is Your Time" ma w sobie coś z twórczości Soundgarden, a konkretnie - sabbathowe riffowy i wokal w stylu Chrisa Cornella. Jak na razie jest więc zaskakująco, ale nie koniecznie w pozytywnym znaczeniu. Wrażenia nie poprawia bardziej komercyjny "Midnight Sun", dopiero bardziej zadziorny "Confessor" może sprostać oczekiwaniom słuchaczy spodziewających się utworów w stylu poprzednich dwóch albumów. Jest tu i fajne hard rockowe riffowanie, jak i melodyjny refren.

Częściowo śpiewany przez Joego Bonamassę "Cry Freedom" brzmi jak zaginiony utwór ZZ Top. Tytułowy "Afterglow brzmi zbyt rzewnie w łagodnych fragmentach opartych na brzmieniach akustycznych i smyczkowych, zaś w mocniejszych zespół znowu za bardzo zbliża się do stylu Soundgarden. "Dandelion" rozpoczyna się mocnym zeppelinowym wstępem, ale dalej dominuj w nim brzmienia akustyczne. Dochodzi do tego po prostu nieciekawy refren. Za to balladowy "The Circle" z ostrym refrenem i długimi solówkami, to już rzecz z górnej półki. Przebojowy, zeppelinowy hard rock w postaci "Common Man" też się broni. Piosenkowy, łagodniejszy "The Giver" także brzmi bardzo interesująco, choć niekoniecznie pasuje do repertuaru Black Country Communion. Natomiast w "Crawl" grupa po raz kolejny zainspirowała się utworem "Kashmir" Led Zeppelin. Zacny wzór, ale ile razy można z niego czerpać? Zresztą efekt trudno nazwać przekonującym - podniosła, symfoniczna melodia nie przegryza się z krzykami Hughesa.

Słabszy poziom "Afterglow" - w porównaniu z poprzednimi albumami grupy - wynika prawdopodobnie z braku zainteresowanie ze strony Bonamassy. Dla gitarzysty ważniejsza okazała się kariera solowa - niedawno świat obiegła wiadomość o jego odejściu z Black Country Communion. Pozostali muzycy mają zamiar kontynuować działalność, ale pod inną nazwą - używania dotychczasowej zabronił im Bonammasa, chociaż jej pomysłodawcą był Hughes.

Ocena: 6/10



Black Country Communion - "Afterglow" (2012)

1. Big Train; 2, This Is Your Time; 3. Midnight Sun; 4. Confessor; 5. Cry Freedom; 6. Afterglow; 7. Dandelion; 8. The Circle; 9. Common Man; 10. The Giver; 11. Crawl

Skład: Glenn Hughes - wokal i bass; Joe Bonamassa - gitara, wokal (5); Jason Bonham - perkusja; Derek Sherinian - instr. klawiszowe
Producent: Kevin Shirley


2 komentarze:

  1. Co sądzisz o Joe Bonamassie solo? Będziesz może recenzował?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, słyszałem tylko kilka kawałków i nie porwały mnie. Wśród nich była przeróbka "Cradle Rock", w której było za dużo, jak na mój gust, popisywania się umiejętnościami, a za mało bluesowej szczerości, czyli zupełnie odwrotnie, niż w oryginale Rory'ego Gallaghera.

      Usuń