1 marca 2013

[Recenzja] Rush - "A Farewell to Kings" (1977)



Album "A Farewell to Kings", piąty w dyskografii Rush, przyniósł grupie pierwszy prawdziwy przebój - "Closer to the Heart". Kawałek rozpoczyna się bardzo chwytliwym motywem, granym na gitarze akustycznej, do którego po chwili dołączają pozostałe instrumenty i bardzo melodyjna partia wokalna Geddy'ego Lee. Utwór szybko jednak nabiera hardrockowej mocy, gitarowa solówka Alexa Lifesona przywodzi raczej na myśl wykonawców w rodzaju UFO i Thin Lizzy, niż grupy progrockowe. "Closer to the Heart" kończy się po niespełna trzech minutach, co na pewno pomogło zaistnieć mu na antenach stacji radiowych po obu stronach Atlantyku.

Drugim singlem promującym album był "Cinderella Man" - równie zgrabna piosenka, tylko odrobinę bardziej skomplikowana pod względem muzycznym, za to chyba z jeszcze ładniejszą melodią. Z niezrozumiałych powodów nie odniosła jednak żadnego sukcesu w notowaniach singli. Na albumie znalazły się jeszcze dwa krótsze utwory: tytułowy "A Farewell to Kings", ze zmyłką w postaci długiego wstępu na gitarze klasycznej, ale później stricte hardrockowy; oraz łagodny "Madrigal" - jedna z najładniejszych kompozycji w dorobku grupy, z nietypowo niskim śpiewem Lee i przyjemnie pulsującą gitarą basową. Wszystkie dotąd wymienione utwory wydają się być jedynie dodatkiem - fakt, że bardzo przyjemnym - do dwóch pozostałych, najdłuższych na płycie utworów.

Prawdziwym opus magnum longplaya jest bez wątpienia "Xanadu". To tutaj muzycy po raz pierwszy odważniej wykorzystali syntezatory (na kolejnych albumach będą korzystać z nich coraz częściej). Mimo tego, kompozycja nie odstaje od wcześniejszej twórczości grupy - są tutaj liczne zmiany motywów, tempa i nastroju, jak również nie brak zadziornych gitarowych riffów, długich solówek i basowych "pajączków". Wokal Geddy'ego oczywiście też pozostaje bez zmian. "Cygnus X-1 Book I: The Voyage" też zachowuje wszystkie charakterystyczne elementy stylu Rush, ale wydaje się zbyt przekombinowany, kosztem dobrych, zapamiętywalnych melodii. Tym bardziej, że śpiew Lee momentami staje się irytujący - zbyt krzykliwy i wysoki.

"A Farewell to Kings" to album udany, ale - poza kilkoma świetnymi kompozycjami - niewiele wnoszący do twórczości grupy i mniej intrygujący jako całość w porównaniu z kilkoma innymi wydawnictwami Rush. Mimo tego, nie mniej niż one warty poznania.

Ocena: 8/10



Rush - "A Farewell to Kings" (1977)

1. A Farewell to Kings; 2. Xanadu; 3. Closer to the Heart; 4. Cinderella Man; 5. Madrigal; 6. Cygnus X-1 Book I: The Voyage

Skład: Geddy Lee - wokal, bass, instr. klawiszowe; Alex Lifeson - gitara, syntezator; Neil Peart - perkusja
Producent: Rush i Terry Brown


Brak komentarzy

Prześlij komentarz