31 marca 2013

[Recenzja] Black Widow - "Sacrifice" (1970)



Black Widow często jest błędnie porównywany z Black Sabbath. Jednak poza osobą producenta Patricka Meehana (menadżera Sabbath do 1975 roku) i okultystycznej tematyki tekstów, oba zespoły nie mają ze sobą nic wspólnego. Zresztą nawet ich teksty są swoim przeciwieństwem - o ile muzycy Black Sabbath pod okultystycznymi metaforami ukrywali pozytywne przesłanie, tak twórczość Black Widow jest jawnie satanistyczna. Pod względem muzycznym Czarna Wdowa nie ma nic wspólnego z hard czy nawet blues rockiem - to rock progresywny, o zdecydowanie folkowym zabarwieniu, z dużą rolą takich instrumentów, jak gitara akustyczna, flet, saksofon czy organy. Porównanie z np. Jethro Tull będzie o wiele bardziej adekwatne.

Okładka "Return to the Sabbat".
Właśnie dźwięki organów otwierają pierwszy utwór z debiutanckiego albumu zespołu, zatytułowany "In Ancient Days". Dalej wchodzi radosny gitarowy motyw i przepiękny temat grany na saksofonie. "Way to Power" ma bardziej piosenkową strukturę i chwytliwy refren, pojawia się też solówka na elektrycznej gitarze. Najbardziej znany fragment longplaya, czyli "Come to the Sabbat" ma mroczny klimat (tworzony za pomocą fletu i bębnów) niczym z czarnej mszy, przerywany jednak wesołymi folkowymi wstawkami. Pod względem wokalnym jest to jednak najsłabszy fragment albumu. Zresztą Kip Trevor ogólnie nie jest dobrym wokalistą, na czym traci cała twórczość Black Widow.

Wiele utworów na "Sacrifice" może zupełnie nie przypaść do gustu rockowym słuchaczom. Poza wspomnianym "Come to the Sabbat", należy do nich także rzewny "Seduction". Mnie akurat się podoba, ale jego folkowo-balladowa delikatność może zniechęcić do grupy wszystkich, którzy spodziewają się znaleźć tu drugi Black Sabbath. Chociaż szybszy "Attack of the Demon" ma zdecydowanie rockową dynamikę, to oparty jest głównie na brzmieniu organów; gitara pojawia się dopiero pod koniec utworu. Podobnie jest w finałowym, 11-minutowym "Sacrifice", którego końcówka jest najbardziej rockowym fragmentem longplaya.

W 1999 roku ukazał się album "Return to the Sabbat", zawierający pierwotną wersję albumu "Sacrifice", nagraną w 1969 roku, jeszcze z udziałem dodatkowej wokalistki Kay Garrett (która najbardziej zaznaczyła swoją obecność w "Come to the Sabbat" i "Seduction", w których śpiewa główny wokal, oraz w "Sacrifice", w którym śpiewa w duecie z Trevorem). Te dawne nagrania - mimo bardziej surowego brzmienia - czasem są znacznie ciekawsze od ostatecznych (np. "In Ancient Days" rozbudowany o długą solówkę na saksofonie).

Ocena: 6/10



Black Widow - "Sacrifice" (1970)

1. In Ancient Days; 2. Way to Power; 3. Come to the Sabbat; 4. Conjuration; 5. Seduction; 6. Attack of the Demon; 7. Sacrifice

Skład: Kip Trevor - wokal, gitara; Jim Gannon - gitara; Zoot Taylor - instr. klawiszowe; Clive Jones - saksofon, flet, klarnet; Bob Bond - bass; Clive Box - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Patrick Meehan


1 komentarz:

  1. świetny blog. widać, że znasz się na rzeczy jeżeli chodzi o muzykę ;) Black Widow tworzą co prawda ciężką muzykę, lecz z pewnością nie możemy ich nazwać satanistami ;) Zastosowanie tak wielu instrumentów tworząc każdą piosenkę, sprawia że utwory są ciekawe i niebanalne.

    pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga o muzyce: www.muzolife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.