20 marca 2013

[Recenzja] Anthrax -"Anthems" EP (2013)



W ciągu ostatniej dekady powszechną praktyką stało się wydawanie rozszerzonej reedycji albumu ledwie parę miesięcy, a najwyżej koło roku, po premierze podstawowej edycji. Tym samym wyciąga się dodatkową kasę od najwierniejszych fanów wykonawcy, którzy kupili album w dniu wydania, a potem ponownie, dla kilku dodatkowych utworów. Istnieje jednak obawa, że fani wcale nie będą chcieli zakupić ponownie tego samego tytułu. I prawdopodobnie dlatego grupa Anthrax równolegle z reedycją ostatniego albumu, "Worship Music", wydaje EPkę "Anthems", na której umieszczono wszystkie bonusy. Zastanawia mnie jednak jaki w takim razie jest sens wznawiania albumu sprzed półtora roku, który prawdopodobnie wciąż jest dostępny w sklepach. Jedyny powód zakupu - dodatkowe utwory - znika wraz z wydaniem ich na osobnym wydawnictwie. Inne, choć podobne, pytanie nasuwa się po zapoznaniu z "Anthems": czy w ogóle jest jakiś sens w wydaniu tego materiału? 

EPka jest zbiorem przeróbek wykonawców z lat 70., a ich wybór nie jest oczywisty. Po takim zespole jak Anthrax można by się spodziewać coverów wykonawców heavy metalowych (z Black Sabbath, Judas Priest i całym nurtem NWOBHM na czele) i hardcore punkowych - takie zresztą przeróbki pojawiały się w roli bonusów na poprzednich płytach grupy. Tymczasem zawartość "Anthems" to hard rock. Nie tylko ten ostrzejszy ("Jailbreak" Thin Lizzy, "T.N.T." AC/DC), ale też bardziej wyrafinowana odmiana stylu ("Anthem" Rush), czy nawet komercyjna, AOR-owa ("Smokin'" Boston, "Big Eyes" Cheap Trick, "Keep on Runnin'" Journey). Wybór jest nie tylko zaskakujący, ale wręcz intrygujący; skłania do przemyśleń jak te utwory zabrzmią w wykonaniu Anthrax. Nabiorą thrashowego ciężaru i agresji? Cóż, tutaj właśnie przechodzę do sedna.

Otóż nie, w tych przeróbkach nie ma nic ze stylu Anthrax. Grupa robi wszystko, żeby ich wersje zabrzmiały tak samo jak oryginały. Aranżacje są identyczne - w "Smokin'" jest nawet klawiszowa solówka! Szacunek dla Joeya Belladonny, że potrafi podrobić wysoki wokal Geddy'ego Lee z Rush i Bona Scotta z AC/DC, a nawet zaśpiewać z manierą Phila Lynotta z Thin Lizzy, ale wolałbym tu usłyszeć jego własny, także charakterystyczny, sposób śpiewania. Jeżeli zaś chodzi o trzy ostatnie przeróbki - są równie kiczowate, jak oryginalne wersje. Pod względem muzycznym jest oczywiście ostrzej, nowocześniej, ale wciąż jest to brzmienie hard rockowe - a przecież Anthrax nigdy nie grał w tym stylu. Całości dopełnia zaś autorski utwór "Crawl", w dwóch wersjach: albumowej (z "Worship Music") i zremiksowanej ("Orc mix", znany już z japońskiego wydania ostatniego albumu). Nie jest to reprezentatywny utwór dla grupy (jak już pisałem w recenzji "WM" - bliżej mu do twórczości Soundgarden), a chociaż udany, to kompletnie nie rozumiem dlaczego trafił na EPkę z coverami.

Mogły być dwie przyczyny wydania "Anthems". Ta bardziej oczywista, czyli kasa, odpada - zespół jeszcze przed premierą umieścił w sieci wszystkie zawarte tu utwory. Prawdopodobna jest za to druga - chęć złożenia hołdu ulubionym wykonawcom. Nie jest to jednak potrzebny hołd. Skoro można posłuchać oryginalnych, ponadczasowych wersji, to po co zawracać sobie głowę podróbkami, nie wnoszącymi do tych utworów nic nowego, poza uwspółcześnionym brzmieniem? Pytanie retoryczne.

Ocena: 4/10



Anthrax -"Anthems" (2013)

1. Anthem; 2. Jailbreak; 3. T.N.T.; 4. Smokin'; 5. Big Eyes; 6. Keep On Runnin'; 7. Crawl; 8. Crawl (Orc mix)

Skład: Joey Belladonna - wokal; Scott Ian - gitara; Rob Caggiano - gitara; Frank Bello - bass; Charlie Benante - perkusja
Gościnnie: Fred Mandel - instr. klawiszowe (4)
Producent: Anthrax, Jay Ruston i Rob Caggiano


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.