3 lutego 2013

[Recenzja] Wishbone Ash - "There's the Rub" (1974)



Przed nagraniem "There's the Rub", grupę opuścił Ted Turner, ale Laurie Wisefield okazał się godnym następcą. Świerza krew pozwoliła na stworzenie kolejnego wspaniałego albumu (jak się miało później okazać - ostatniego tak udanego). Zaskoczeniem może być tylko nieco bardziej amerykańskie brzmienie, ale w końcu album był nagrywany w Stanach, a za produkcję odpowiada Bill Szymczyk, znany przede wszystkim z współpracy z The Eagles (m.in. podczas nagrywania słynnego "Hotel California").

"Silver Shoes" to z początku dość łagodna piosenka z chwytliwym refrenem, po którym wchodzą jednak wspaniałe popisy gitarowego duetu, których tak bardzo brakowało na "Wishbone Four". "Don't Come Back" jest bardziej hardrockowy; tutaj również Powell i Wisefield mają okazję się wykazać. Najmocniejszym punktem albumu są dwie wspaniałe ballady - "Persephone" i "Lady Jay". To w nich natchnione solówki gitarzystów osiągają niemal szczyt geniuszu. A przy tym oba utwory po prostu czarują pięknymi melodiami.

Na tle wyżej opisanych utworów, pomyłką wydaje się banalny "Hometown", oparty na trochę funkowej melodii. Jednak to właśnie ten utwór był pierwszym singlem promującym "There's the Rub" (na drugim wydano "Silver Shoes"). Trzeba jednak zaznaczyć, że sukcesu nie osiągnął, podobnie jak każda inna mała płyta grupy. Album kończy ponad 9-minutowy, instrumentalny "F.U.B.B." (tytuł to akronim słów "Fucked Up Beyond Belief"). Utwór jest zdecydowanie za długi, a partie solowe wyjątkowo mało ciekawe, jak na Wishbone Ash. Jednak jako całość, longplay należy do najbardziej udanych dzieł grupy.

Ocena: 8/10



Wishbone Ash - "There's the Rub" (1974)

1. Silver Shoes; 2. Don't Come Back; 3. Persephone; 4. Hometown; 5. Lady Jay; 6. F.U.B.B.

Skład: Martin Turner - wokal i bass; Andy Powell - gitara, wokal, mandolina; Laurie Wisefield - gitara i wokal; Steve Upton - perkusja
Gościnnie: Albhy Galuten - instr. klawiszowe; Nelson Flaco Padron - instr. perkusyjne
Producent: Bill Szymczyk


2 komentarze:

  1. Pełna zgoda. Jeden z najlepszych albumów grupy. Persephpne jest cudowny. Uwielbiam te długie gitarowe solówki. Natomiast nie zgodzę się z surową oceną utworu F.U.B.B.Jest to moim zdaniem jeden z najbardziej intrygujących numerów Wishbone Ash. Fenomenalne progresywne granie. Można słuchać i delektować się wspaniałymi solówkami.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.