4 lutego 2013

[Recenzja] Wishbone Ash - "Just Testing" (1980)



Jest tu jeden absolutnie wspaniały utwór - finałowy "Lifeline". Wyróżniający się nieoczywistą strukturą, pełen zmian motywów i nastroju, przechodzący od łagodnych fragmentów do hard rockowego czadu. Pojawia się tu także znak firmowy grupy, a więc wspaniałe gitarowe unisona. To bez wątpienia kompozycja na miarę największych arcydzieł Wishbone Ash z początku działalności grupy. Pozostałe utwory z "Just Testing" nie budzą jednak takich emocji. Zresztą to było to przewidzenia. Od początku istnienia grupa miała dziwną tendencje do nagrywania na zmianę albumów udanych i przeciętnych. Poprzedni w dyskografii "No Smoke Without Fire" należał do tych pierwszych, tutaj musiał zatem nastąpić spadek poziomu. Na plus zaliczyć można jeszcze przebojowy "Living Proof", należący do najczęściej wykonywanych przez zespół na żywo, oraz zdradzający inspirację folkiem "Master of Disguise". Mniej atrakcyjne, ale niepozbawione chwytliwych melodii, są "Haunting Me" i "Helpless". O pozostałych kawałkach ciężko jednak napisać cokolwiek dobrego.

Ocena: 6/10



Wishbone Ash - "Just Testing" (1980)

1. Living Proof; 2. Haunting Me; 3. Insomnia; 4. Helpless; 5. Pay the Price; 6. New Rising Star; 7. Master of Disguise; 8. Lifeline

Skład: Martin Turner - wokal i bass; Andy Powell - gitara, dodatkowy wokal; Laurie Wisefield - gitara, dodatkowy wokal; Steve Upton - perkusja
Gościnnie: Claire Hamill - wokal (1,5,7); Ian Kew - organy (7)
Producent: Wishbone Ash i John Sherry


1 komentarz:

  1. Oczywiście nie jest to poziom wcześniejszych płyt ale moim zdaniem to bardzo solidny album. Living Proof może się podobać za sprawą fajnej melodii i ciekawych solówek. Podobnie Helpless. Insomnia intryguje tajemniczym klimatem z zaskakującym brzmieniem gitary imitującym syntezator. New Rising Star to z kolei balladowy utwór ze świetną partią gitary. Jest tu klimat. Szkoda że trwa zaledwie 4 minuty bo można było rozwinąć solówki. Master of Disguise to taki przyjemny kawałek z delikatną gitarą, klawiszowym tlem i żeńskimi chórkami. Na koniec zespół zostawił najwspanialszy utwór na płycie i na pewno jeden z najlepszych swoich kompozycji w ogóle. Fenomenalne gitarowe granie z niebywałym feelingiem. Początek delikatny z piękną subtelną solówką a potem rozpoczyna się prawdziwe hard rockowe grzanie! Genialny utwór. Ogólnie uważam że Just Testing jest świetną płytą która posiada tylko jeden gniot: Pay The Price

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.