26 lutego 2013

[Recenzja] Saxon - "Sacrifice" (2013)



Saxon istnieje już ponad trzy dekady, a "Sacrifice" to ich dwudziesty longplay. Takim wynikiem nie może się pochwalić ani rozpoczynający działalność w tym samym okresie Iron Maiden (oba zespoły wywodzą się z nurtu Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu), ani nawet tacy klasycy, jak Deep Purple czy Black Sabbath, którzy zaczynali działalność dekadę wcześniej. A jednak na tle tych zespołów, Saxon wydaje się zespołem drugoligowym. Być może dlatego, że żadnego z ich dotychczasowych albumów nie można nazwać skończenie doskonałym arcydziełem. Najbliższy temu był ich poprzedni album, "Call to Arms" z 2011 roku, który jednak nie spotkał się z należytym uznaniem.

Ponieważ grupa zawsze miała problem z utrzymaniem poziomu i tuż po bardzo dobrych longplayach wydawała zupełnie nijakie - na nowy album nie czekałem z niecierpliwością, a do przesłuchania go podchodziłem bez specjalnego entuzjazmu. "Sacrifice" okazał się jednak płytą niespodziewanie udaną. Kontynuując obraną na "Call to Arms" drogę, muzycy starali się, żeby nowy album był jak najbardziej autentyczny i energetyczny. Na tym jednak podobieństwa się kończą - brzmienie bliże jest np. albumu "Metalhead". Jednak "Sacrifice" to o wiele bardziej zróżnicowany materiał - od zaskakująco ciężkiego, niemal thrash metalowego utworu tytułowego, z robiącym wrażenie, ostrym śpiewem Biffa Bruforda, po bardziej typowe dla zespołu heavy metalowe czady, pełne ciekawych rozwiązań aranżacyjnych. Smaczkiem są nie tylko oczywiste w tym gatunku patenty, jak klimatyczne zwolnienia ("Walking the Steel", "Night of the Wolf"), ale przede wszystkim wykorzystanie egzotycznego instrumentarium, nadającego nieco orientalny klimat utworom "Made in Belfast" i  "Guardians of the Tomb". Interesującym pomysłem było, aby początek solówki w "Night of the Wolf" był grany na gitarze akustycznej.

Główna zaletą "Sacrifice" są jednak piekielnie chwytliwe melodie. Najlepiej pod tym względem wypada "Stand Up and Fight", z brzmiącym nieco maidenowo zwolnieniem podczas solówki. Ale pod względem melodyjności niewiele ustępuje mu "Guardians of the Tomb", czy cięższe "Sacrifice" i "Wheels of Terror". Na albumie znalazły się także mniej atrakcyjne utwory. Do nich zaliczam nie wyróżniający się niczym szczególnym "Warriors of the Road", a zwłaszcza banalny, hardrockowy "Standing in a Queue". Szkoda też, że zespół po raz kolejny postanowił rozpocząć album w najmniej oryginalny możliwy sposób, czyli od klimatycznego intro ("Procession"). W porównaniu z "Call to Arms", momentami nieco słabiej wypada śpiew Bruforda. W "Made in Belfast" i mocniejszych fragmentach "Night of the Wolf" wyraźnie się męczy. Ale też z drugiej strony, wciąż śpiewa nieporównywalnie lepiej, niż na albumach "The Inner Sanctum" i "Into the Labyrinth".

"Sacrifice" może utrwalić, ale na pewno nie zmieni pozycji Saxon na scenie metalowej. Udowadnia za to, że zespół nie zamierza jedynie odcinać kuponów od sprawdzonej nazwy, a wciąż stara się rozwijać. Takie podejście zaowocowało naprawdę rewelacyjnym longplayem, z którym powinien zapoznać się każdy wielbiciel tradycyjnego metalu.

Na tych, którzy zakupią album przez iTunes czeka dodatkowy utwór, "Luck of the Draw". Dla wolących zapłacić za album w formie fizycznej, przygotowano specjalną edycję "Sacrifice", zawierającą drugi dysk z nowymi wersjami starych utworów. "Just Let Me Rock" i "Forever Free" zostały po prostu ponownie nagrane, "Crusader" wzbogacono o orkiestracje, natomiast "Requiem" i "Frozen Rainbow" przearanżowano na wersje akustyczne.

Ocena: 7/10



Saxon - "Sacrifice" (2013)

1. Procession; 2. Sacrifice; 3. Made in Belfast; 4. Warriors of the Road; 5. Guardians of the Tomb; 6. Stand Up and Fight; 7. Walking the Steel; 8. Night of the Wolf; 9. Wheels of Terror; 10. Standing in a Queue

Skład: Biff Byford - wokal; Paul Quinn - gitara; Doug Scarratt - gitara; Nibbs Carter - bass; Nigel Glockler - perkusja
Producent: Biff Byford i Andy Sneap


5 komentarzy:

  1. całkowita zgoda co do oceny poszczególnych utworów wraz z tymi najsłabszymi,natomiast nie mogę sie zgodzić na klasyfikację drugoligową, bo w tej może wylądować wspólczesny ENFORCER, czy dawny Tygers of Pan Tang, bo jednak SAXON nagrał min. 4 klasyczne albumy, wymieniane z najlepszymi no i miał swoje 5 min mainstreamu, czy to się komuś podoba, czy nie.Mój zarzut dodatkowy do tej płyty to jej zbytnia niemieckość w brzmieniu z Acceptowym Made in Belfast na czele . Za bardzo pozwolił Byford kręcić Sneap'owi, bo mu jeszcze jak słychać Stalingrad z paluchów się nie ulotnił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brałem pod uwagę jedynie ilość sprzedanych płyt. Iron Maiden sprzedał ich ponad 85 milionów, Saxon około 15 milionów. Jest różnica, prawda?

      Usuń
    2. Ilość sprzedanych płyt to dość marne kryterium...!Wystarczy jednak poczytać recenzje ostatnich płyt studyjnych, czy relacje z koncertów i jednak okazuje się, że Saxon jest wymieniany jednym tchem obok Iron Maiden, w przeciwieństwie do Def Leppard, który sprzedał znacznie więcej płyt niż Saxon!Judas Priest bym tutaj nie mieszał, gdyż to zupełnie inna bajka...ogólnie zgadzam się z recenzją poza formą wokalną Biffa Byforda - uważam, że jest znakomita!

      Usuń
    3. Oczywiście, Judas Priest nie należy do NWOBHM, ale grają dość podobnie (z jednej strony mieli te same inspiracje, z drugiej - JP także jest jedną z inspiracji zespołów Nowej Fali). Prywatnie zresztą cenię bardziej Saxon ;) Zaś jeśli chodzi o Def Leppard - od drugiej, najwyżej trzeciej płyty z metalem nie mają oni nic wspólnego.

      Iron Maiden stał się jednym z czołowych grup metalowych, nazwa Saxon nie jest tak rozpoznawalna wśród laików. Ale w samym nurcie NWOBHM należy zdecydowanie do pierwszej ligi. O samym gatunku napisałem już kiedyś artykuł: http://pablofrompoland.blogspot.com/2012/06/nowa-fala-brytyjskiego-heavy-metalu.html

      Usuń
    4. Zgadza się Def nie ma nic z metalem wspólnego ale właśnie dlatego to kryterium jest dla mnie zupełnie niewymierne...myślę, że to, że Saxon nie stał się tak popularny działa na plus ich twórczości i otwartości do fanów, którzy mogą pomóc w wydaniu dokumentu o zespole i tym samym stać się "współproducentami" DVD!Najpiękniejsze jednak jest to, że czy te dziadki grają w Stodole, czy na Festiwalu Legend Rocka, czy też na Wacken Open Air bądź Bang Your Head, zawsze dają z siebie wszystko...ich koncerty są po prostu genialne niezależnie od liczby zgromadzonych fanów!pozdrawiam!Michał B.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.