6 lutego 2013

[Recenzja] Mark Blake - "Prędzej świnie zaczną latać: Prawdziwa historia Pink Floyd" (2012)

"Prędzej świnie zaczną latać: Prawdziwa historia Pink Floyd" Marka Blake'a - wydana w Polsce pięć lat po premierze oryginału - jest reklamowana jako pierwsza pełna biografia grupy. Trudno powiedzieć, czy poprzednie publikacje tego typu rzeczywiście nie były kompletne - bo z żadną z nich nie miałem do czynienia. Faktem jest, że biografia autorstwa Blake'a, obejmująca ponad 500 stron, jest niezwykle dokładna i szczegółowa.

Akcja książki rozpoczyna się od występu grupy na Live 8, 2 lipca 2005 roku. Był to pierwszy wspólny pobyt na scenie najbardziej znanego składu Pink Floyd (Roger Waters, David Gilmour, Rick Wright i Nick Mason) od dokładnie ćwierćwiecza i - jak się później okazało - ostatni w ogóle. Opisany został tak dokładnie, że niemal można poczuć się jak uczestnik tamtych wydarzeń. W kolejnych rozdziałach cofamy się do samych początków. Do dzieciństwa i dorastania muzyków zespołu, z naciskiem na trzy najważniejsze postaci - Watersa, Gilmoura, a także pierwszego lidera zespołu, Syda Barretta. Sporo tu wypowiedzi ludzi z ówczesnego otoczenia Floydów, w większości mało istotnych, nie dotyczących muzyki, a często nawet nie mających nic wspólnego z członkami grupy. W tle pojawiają się informacje o pierwszych zespołach bohaterów książki, o częstych zmianach składu i nazwy ich właściwej grupy, ale więcej miejsca poświęcono tu narkotykowym eksperymentom Barretta i jego znajomych.

Ciekawiej robi się kiedy już dojdziemy do pierwszej profesjonalnej sesji muzyków, czyli do nagrywania debiutanckiego albumu, "The Piper at the Gates of Dawn". Od tego miejsca zdecydowana większość cytatów to wypowiedzi członków zespołu, a autor skupia się na opisywaniu kolejnych pobytów w studiu i tras koncertowych. Na szczęście o życiu prywatnym muzyków nie pisze zbyt wiele - pojawiają się tylko informacje o kolejnych rozwodach i ślubach. Po wyrzuceniu Barretta z zespołu, nie znika on z kartek książki. Można się dowiedzieć jak przebiegała jego krótka kariera solowa, a także czym zajmował się po zakończeniu przygody z muzyką. Równie dużo miejsca poświęcone zostało solowym działaniom pozostałych muzyków, chociaż - jak przyznaje autor - poza grupą nie udało im się odnieść wielkich sukcesów (wyjątek stanowi jedynie album "On an Island" Gilmoura).

Książka przynosi wiele ciekawostek, ale żadnych wielkich odkryć, które mogłyby zaskoczyć fanów grypy, jako tako orientujących się w jej historii. Może tylko pozwala lepiej poznać charakter wszystkich osób związanych z zespołem. Autor doprowadził swoją opowieść do 10 maja 2007, kiedy to odbył się koncert poświęcony zmarłemu rok wcześniej Sydowi Barrettowi, na którym wystąpili Gilmour, Wright i Mason, a także - osobno - Waters. O późniejszych wydarzeniach, przede wszystkim o śmierci Wrighta w 2008 roku, dowiedzieć można się z posłowia, napisanego przez Piotra Metza, dziennikarza radiowej Trójki. Skoro już mowa o polskim wydaniu, zastrzeżenia można mieć do tłumaczenia. Słowo "slide", odnoszące się do techniki gry na gitarze i niemające polskiego odpowiednika, wielokrotnie zostało przetłumaczone jako "slajd" (lepiej pasowałoby np. "ślizg").

Jeśli pominąć drugi i trzeci rozdział, książkę czyta się szybko i przyjemnie. Śmiało mogę ją polecić nie tylko największym wielbicielom Pink Floyd, ale każdemu, kto choć trochę interesuje się muzyką rockową. Dodatkową atrakcją są dwie wkładki ze zdjęciami - tylko część z nich, te przestawiające zespół, są powszechnie znane; pozostałe mają bardziej prywatny charakter. Największe emocję wzbudzić mogą fotografie bardzo młodego Syda Barretta, jak i te przedstawiające go już po odejściu z zespołu. Dzięki innym dowiedzieć się można także jak wyglądali Storm Thorgerson (autor większości okładek grupy) czy Steve O'Rourke (nieżyjący już menadżer zespołu).



Mark Blake - "Prędzej świnie zaczną latać: Prawdziwa historia Pink Floyd" (2012)

Tytuł oryginału: "Pigs Might Fly: The Inside Story of Pink Floyd"
Rok wydania oryginału: 2007
Tłumaczenie: Jakub Michalski


3 komentarze:

  1. Ha! Akurat czytam!

    Piszesz: "Na szczęście o życiu prywatnym muzyków nie pisze zbyt wiele" - nosz kurczę! Przecież to też ciekawa rzecz, a czasami nawet ciekawsza, gdy już zna się większość faktów towarzyszących powstawaniu płyt. Nie twierdzę, że trzeba się intymnie wyżywać na biografiach, ale np. fakt, że ktoś jest wegetarianinem, lubi kreskówki Warner Bros. (a nie Disneya) albo kobiety z dużym tyłkiem, naprawdę ubogaca biografię. Ja jak najbardziej jestem za podawaniem największej ilości (sprawdzonych) informacji prywatnych w biografiach, obok tych "służbowych".

    PS: Książkę dopiero zacząłem czytać. Fajnie, ze wziąłeś się za biografie muzyków. Sam kiedyś chciałem takie recenzje potworzyć, ale nie mam na to czasu. Kiedy Ty na to znajdujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilowa przerwa w studiach - stąd czas ;) Z reguły nie czytam biografii, ale tą dostałem w prezencie.

      Nie sądzę, żeby w biografiach były potrzebne informacje o tym, że np. któryś z członków zespołu kupił sobie nowy samochód. Chyba, że wiąże się z tym jakaś zabawna anegdota - w biografii Floydów są takie przynajmniej dwie. Ale o dużych tyłkach wolałbym nie czytać w książce o tematyce muzycznej, o ile nie są one inspiracją dla wykonawców :p

      Usuń
  2. Dobra książka, chyba najlepsza rzecz na temat histori Pink Floydów w języku polskim. Czytałem jeszcze wspomnienia Nicka Masona i Watersa - Człowiek za murem i wydaje mi się, że jednak Prędzej... daje najpełniejszy obraz dziejów grupy.

    OdpowiedzUsuń