21 stycznia 2013

[Recenzja] The Beatles - "Please Please Me" (1963)



O wpływie Beatlesów na całą późniejszą muzykę można by napisać niejedną książkę. Nie od razu jednak stali się najważniejszą i najbardziej inspirującą grupą w historii muzyki rockowej, czego najlepszym dowodem ich debiutancka płyta długogrająca, "Please Please Me". To czternaście prostych piosenek, nieodbiegających daleko od ówczesnych standardów rock and rolla, rhythm and bluesa i popu. Zaletą tego longplaya są przede wszystkim młodzieńcza energia i zmysł do tworzenia fantastycznych, zapadających w pamięć melodii. Przecież już tutaj znalazły się pierwsze przeboje zespołu: "Love Me Do" oraz tytułowy "Please Please Me". Już w nich pojawia się znak rozpoznawalny Beatlesów - niesamowicie chwytliwe harmonie wokalne wszystkich muzyków. Za główne partie wokalne najczęściej odpowiadają John Lennon i Paul McCartney, ale swoje "pięć minut" mają także George Harrison ("Chains", "Do You Want to Know a Secret") i Ringo Starr ("Boys").

Longplay składa się z ośmiu utworów spółki Lennon/McCartney (muzycy umówili się, że wszystkie utwory będą podpisywać wspólnie, nawet jeśli w rzeczywistości będą skomponowane tylko przez jednego z nich), oraz z sześciu coverów - jak na ówczesne standardy, taka przewaga autorskiego materiału nad przeróbkami jest godna podziwu (dla porównania, na debiucie The Rolling Stones są tylko trzy utwory podpisane przez członków grupy). Inna sprawa to poziom tego materiału. Niestety, większość kompozycji dziś brzmi już bardzo staroświecko. I niestety dotyczy to nie tylko coverów ("Anna (Go to Him)" Arthura Alexandera, "Boys" i "Baby It's You" The Shirelles, oraz "A Taste of Honey" Herb Alpert's Tijuana Brass), ale też niektórych autorskich piosenek grupy ("Ask Me Why", "P.S. I Love You", "Do You Want to Know a Secret" i "There's a Place"). Ale to w końcu nagrania sprzed pięćdziesięciu lat.

Jednak nie wszystkie utwory tak bardzo się zestarzały. Do dzisiaj broni się dynamiczny otwieracz "I Saw Her Standing There", wyróżniający się długim - jak na początek lat 60. - gitarowym solem. Natomiast singlowe "Please Please Me" i "Love Me Do" wciąż czarują niesamowicie chwytliwymi, rewelacyjnymi melodiami. Jednak utworem, który brzmi najbardziej ponadczasowo, okazał się cover "Twist and Shout" (oryginalnie wykonywany przez grupę Top Notes, muzycy oparli się jednak na późniejszej wersji The Isley Brothers). W wersji Beatlesów nabrał ogromnej mocy, dzięki ekspresyjnej partii wokalnej Lennona, śpiewającego zdartym gardłem, będącym wynikiem całodziennej sesji nagraniowej - bowiem cały album (z wyjątkiem nagranych wcześniej na single "Love Me Do", "P.S. I Love You", "Please Please Me" i "Ask Me Why") został zarejestrowany w ciągu jednej, dziewięciogodzinnej sesji.

"Please Please Me" osiągnął ogromny sukces komercyjny, docierając na szczyt brytyjskiego notowania płyt długogrających, ale z perspektywy czasu można określić go jako niepozorny debiut, który w żadnym wypadku nie zapowiadał późniejszej wielkości The Beatles. Raczej kolejną grupę, która wyda kilka przebojowych singli i szybko zakończy swój żywot.

Ocena: 7/10



The Beatles - "Please Please Me" (1963)

1. I Saw Her Standing There; 2. Misery; 3. Anna (Go to Him); 4. Chains; 5. Boys; 6. Ask Me Why; 7. Please Please Me; 8. Love Me Do; 9. P.S. I Love You; 10. Baby It's You; 11. Do You Want to Know a Secret; 12. A Taste of Honey; 13. There's a Place; 14. Twist and Shout

Skład: John Lennon - wokal, gitara i harmonijka; Paul McCartney - wokal i bass; George Harrison - gitara i wokal, Ringo Starr - perkusja, instr perkusyjne i wokal
Gościnnie: George Martin - pianino (2), czelesta (10); Andy White - perkusja (8), instr. perkusyjne (9)
Producent: George Martin


1 komentarz:

  1. Dobry debiut. Garść rock and rollowych klasyków i kilka własnych kompozycji. Wszystko przyjemnie zagrane. Ot taka radiowa płytka. Ocena 7/10 za kilka gorszych utworów :D.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.