25 stycznia 2013

The Beatles - "The Beatles" (aka "The White Album") (1968)



LP1: 1. Back in the U.S.S.R.; 2. Dear Prudence; 3. Glass Onion; 4. Ob-La-Di, Ob-La-Da; 5. Wild Honey Pie; 6. The Continuing Story of Bungalow Bill; 7. While My Guitar Gently Weeps; 8. Happiness Is a Warm Gun; 9. Martha My Dear; 10. I'm So Tired; 11. Blackbird; 12. Piggies; 13. Rocky Raccoon; 14. Don't Pass Me By; 15. Why Don't We Do It in the Road?; 16. I Will; 17. Julia
LP2: 1. Birthday; 2. Yer Blues; 3. Mother Nature's Son; 4. Everybody's Got Something to Hide Except Me and My Monkey; 5. Sexy Sadie; 6. Helter Skelter; 7. Long, Long, Long; 8. Revolution 1; 9. Honey Pie; 10. Savoy Truffle; 11. Cry Baby Cry; 12. Revolution 9; 13. Good Night

Skład: John Lennon - wokal, gitara, bass, instr. klawiszowe i perkusyjne, saksofon; Paul McCartney - wokal, bass, gitara, instr. klawiszowe i perkusyjne; George Harrison - wokal, gitara, bass, instr. klawiszowe i perkusyjne; Ringo Starr - wokal, perkusja, instr. perkusyjne i klawiszowe; dodatkowo: George Martin - pianino; Eric Clapton - gitara (LP1:7); Jack Fallon - skrzypce (LP1:14); Mal Evans - trąbka (LP2:6); oraz kilkanaście muzyków sesyjnych
Producent: George Martin


30 utworów na dwóch płytach - to najbardziej obszerny album The Beatles. A także najbardziej zróżnicowany i prekursorski. Śmiało można powiedzieć, że zespół zapoczątkował tutaj niemal wszystkie współczesne odmiany rocka. Przykładem niech będą trzy najlepsze utwory pochodzące właśnie z tego longplaya. Na początek blue rockowy "While My Guitar Gently Weeps" George'a Harrisona, z długimi, ostrymi solówkami Erica Claptona. Następnie wielowątkowy "Happiness Is a Warm Gun" Johna Lennona - w niespełna trzech minutach zawarta została niemal cała istota rocka progresywnego (poza długimi partiami solowymi). I w końcu ciężki, agresywny "Helter Skelter" Paula McCartneya, uznawany za pierwszy utwór heavy metalowy. Chociaż warto tu wspomnieć także o ciężkim bluesie "Yer Blues" Lennona - nie tak odległym od tego, co rok później miał zaprezentować na swoim debiucie Led Zeppelin.

Wspominałem jednak o zróżnicowaniu. Znalazł się tu niemal tradycyjny rock'n'roll ("Back in the U.S.S.R.") i rhythm and blues ("Why Don't We Do It in the Road?"), bardziej współczesny rock ("Dear Prudence", "Glass Onion", "Revolution 1", "Cry Baby Cry"), wczesny hard rock ("Birthday", "Everybody's Got Something..."), utwory pastiszowo-kabaretowe ("Ob-La-Di, Ob-La-Da", "Wild Honey Pie", "Martha My Dear", "Sexy Sadie", "Honey Pie"), trochę folku ("The Continuing Story of Bungalow Bill", "Rocky Raccoon", "Mother Nature's Son") i country ("Don't Pass Me By", zresztą pierwszy utwór autorstwa Starra), a nawet trochę pseudo-baroku ("Piggies", "Good Night"). Są też utwory niedające się łatwo sklasyfikować ("Long, Long, Long", "Savoy Truffle"). Za to najbardziej beatlesowsko brzmią ballady ("I'm So Tired", "Blackbird", "I Will", "Julia").

Nie wszystkie utwory prezentują wysoki poziom. Na pewno na dobre by wyszło ominięcie "Revolution 9", 8-minutowego, eksperymentalnego kolażu dźwięków. Do słabszych fragmentów należą także zbyt dziwaczne "Wild Honey Pie" i "Honey Pie", oraz nieciekawie wykrzyczane przez McCartneya "Why Don't We Do It in the Road?" i "Birthday". Prawdopodobnie można było skrócić ten album do jednej - genialnej - płyty. Ale i w takiej, rozbudowanej, formie jest jednym z największych dzieł grupy.

Co ciekawe, muzycy nie wykorzystali na albumie wszystkich swoich ówczesnych pomysłów. Wśród tych pominiętych, znalazł się singlowy przebój "Hej Jude" (który pasowałby na płytę o wiele bardziej niż "Revolution 9"), a także utwory wykorzystane przez Beatlesów na kolejnych albumach zespołu, lub swoich solowych longplayach (np. "Not Guilty" Harrisona, "Jubilee" McCartneya - późniejszy "Junk", oraz "Child of Nature" Lennona, który wyewoluował w popularny "Jealous Guy").

Ocena: 8/10

3 komentarze:

  1. Link do Magical Mystery Tour mi nie działa, to przypadek, czy pojawi się nowa recenzja? Oby tym razem bardziej pozytywna.

    OdpowiedzUsuń
  2. jednym z najlepszych utworów które były nagrywane w trakcie sesji ale nie trafiły na ostateczną płytę jest utwór Sour Milk Sea napisany przez Harrisona ;)

    OdpowiedzUsuń