28 stycznia 2013

The Beatles - "Abbey Road" (1969)



1. Come Together; 2. Something; 3. Maxwell's Silver Hammer; 4. Oh! Darling; 5. Octopus's Garden; 6. I Want You (She's So Heavy); 7. Here Comes the Sun; 8. Because; 9. You Never Give Me Your Money; 10. Sun King; 11. Mean Mr. Mustard; 12. Polythene Pam; 13. She Came In Through the Bathroom Window; 14. Golden Slumbers; 15. Carry That Weight; 16. The End; 17. Her Majesty

Skład: John Lennon - wokal, gitara, instr. klawiszowe i perkusyjne; Paul McCartney - wokal, bass, gitara, instr. klawiszowe i perkusyjne; George Harrison - wokal, gitara, bass, instr. klawiszowe i perkusyjne; Ringo Starr - wokal, perkusja, instr. perkusyjne, pianino; dodatkowo: George Martin - instrumenty klawiszowe; Billy Preston - organy (2,6)
Producent: George Martin


Dziesiąty (wg dyskografii brytyjskiej) album Beatlesów miał być powrotem do korzeni, co sugerował już sam tytuł - "Get Back". Muzycy nie byli jednak zadowoleni z rezultatów tamtej sesji, w rezultacie  postanowili zacząć pracę od nowa, z innym materiałem (ostatecznie wykorzystali kilka pomysłów z "Get Back", a także pozostałości z sesji "Białego albumu") - tak powstał "Abbey Road", słusznie uznawany powszechnie za jedno z najwybitniejszych dokonań zespołu.

Na otwarcie dwa największe przeboje, pochodzące z tego longplaya: bluesrockowy, chwytliwy "Come Together", oraz balladowy "Something". Nieco słabiej wypada wodewilowy "Maxwell's Silver Hammer", ale jego autor, McCartney, rehabilituje się za sprawą świetnego "Oh! Darling", w klimacie muzyki z lat 50-ych. "Octopus's Garden" nie wyróżnia się szczególnie, ale warto odnotować, ze to drugi utwór napisany przez Starra. Opus magnum stanowi niedoceniany, ponad 7-minutowy "I Want You (She's So Heavy)", początkowo mocno oparty na bluesie, w dalszej części muzycy zafundowali prawdziwy psychodeliczny odlot. Utwór mógł inspirować zarówno zespoły progrockowe, jak i heavy metalowe. Drugą stronę otwiera pogodny, przebojowy "Here Comes the Sun". Dla odmiany, w "Because" robi się nieco mroczniej, ale utwór czaruje wspaniałymi harmoniami wokalnymi Lennona, McCartneya i Harrisona, trzykrotnie na siebie nałożonymi. 

Kolejne utwory tworzą całość, zwaną "The Abbey Road Medley". Później podobny patent był często stosowany w rocku progresywnym. Otwierający suitę, najdłuższy jej fragment, "You Never Give Me Your Money" sam w sobie jest rozbudowany, złożony z kontrastujących części, spokojnej i mocniejszej. Kolejne fragmenty również są zróżnicowane: "Sun King" jest balladowy, "Mean Mr. Mustard" i "Polythene Pam" to rockowy czad, wolniejszy "She Came In Through the Bathroom Window" przechodzi w oparty na brzmieniach pianina i instrumentów smyczkowych "Golden Slumbers", po którym zaczyna się hymnowy "Carry That Weight", zaś finałowy "The End" ociera się o hard rock. Na koniec albumu pojawia się jeszcze ukryty (nie uwzględniony w opisie pierwszych wydań), folkowy "Her Majesty", trwający niespełna pół minuty. Tak kończy się ostatni album nagrany przez najważniejszy rockowy zespół.

Ocena: 9/10

4 komentarze:

  1. Być może najlepsza płyta Beatlesów. Garść wspaniałych i ponadczasowych utworów. Poza nudnym Sun King ciężko znaleźć zły utwór. Oceniam tak samo :D.
    PS: Czy pojawi się recenzja Sierżanta Pieprza? Jestem ciekaw Twojej opinii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Puść sobie "Because" od tyłu. Brzmi znajomo? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Becouse" narodził się, gdy John Lennon usłyszał jak Yoko Ono gra "Sonatę księżycową" Beethovena i zapytał ją, czy mogłaby zagrać tę kompozycję od tyłu ;)

      Usuń